Dziennik Gazeta Prawana logo

Zakaz podszywania się pod taksówki

7 lutego 2011, 10:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Za zarobkowy przewóz osób samochodem, który nie jest taksówką, kierowca zapłaci 15 tys. zł kary.

Nie będzie można zarabiać na przewozie osób w samochodach, które tylko przypominają taksówki, a nimi nie są. Tak postanowili posłowie w piątkowym głosowaniu w Sejmie nad nowelizacją ustawy o transporcie drogowym. Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji. Posłowie przyjęli propozycję, by zabrać gminom możliwość decydowania o tym, ile taksówek ma jeździć po jej terenie. Dlatego limit licencji taksówkowych nie będzie ustalany przez radę gminy. Zmiana ta nie podoba się środowisku taksówkarzy.

– Samorządy wiedzą najlepiej, jakie na ich terenie jest zapotrzebowanie na usługi taksówkowe – uważa Paweł Biedrzycki, prezes Super Taxi.

Zgodnie z przyjętą nowelizacją konieczna będzie licencja taksówkowa, by móc przewozić osoby w samochodzie osobowym. Zarobkowy przewóz osób pojazdem, który nie jest taksówką, zostanie dopuszczony, ale tylko wtedy, gdy takie auto jest konstrukcyjnie przystosowane do przewozu powyżej siedmiu osób łącznie z kierowcą. Dlatego nie będzie już można przewozić zarobkowo pasażerów w zwykłym samochodzie osobowym, który przypomina taksówkę, a zamiast oznaczenia TAXI ma jedynie napis: „przewóz osób”. Tacy kierowcy będę musieli uzyskać licencję taksówkową. Jeżeli bez licencji będą świadczyć usługi w zakresie przewozu osób, to narażą się na karę w wysokości 15 tys. zł. Okazjonalny przewóz będzie można wykonywać np. małym busem, jak te, które dziś wożą pasażerów z jednego miasta do drugiego czy dowożą turystów na szlaki górskie.

Zmiana wynika stąd, że wiele osób zaczęło obchodzić przepisy prawa. Nie ubiegali się o licencje taksówkowe. Zaczęli wykonywać tzw. okazjonalny przewóz osób. Tylko że tak naprawdę usługi te nie były okazjonalne, a okazały się stałym źródłem dochodów. Nie musiały spełniać tych wymagań co taksówki. Na przykład w przypadku przewozu okazjonalnego nie używa się taksometrów – przynajmniej takich, które podlegają kontrolom. Brak konieczności spełniania pewnych wymogów powodował, że taksówkarze nie mogli konkurować cenami z przewoźnikami, którzy się pod nich podszywali. Bywało też, że tracili sami pasażerowie. Zdarzało się, że niektórzy zamiast za jeden kilometr trasy policzyć 1,90 zł, brali 90 zł.

Zdaniem Pawła Biedrzyckiego nowela przepisów sprawi, że zniknie takie piractwo taksówkowe, a zasady wykonywania tej działalności zostaną ucywilizowane.

Zgodnie z przyjętą przez posłów poprawką Senatu kierowcy, którzy dziś prowadzą okazjonalny przewóz osób, będą jeszcze przez rok mogli świadczyć swoje usługi na dotychczasowych zasadach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj