Drogi trzyma się jak pająk sufitu. Przypomina pojazd księżycowy, który powstał ze skrzyżowania skutera śnieżnego z motocyklem. Jest dwuosobowy, ale na życzenie może być dla singla. Nazywa się can-am spyder roadster.
Bombardier - producent wszelkiego rodzaju urządzeń do jazdy po wodzie, śniegu czy błocie ujawnił swój
najnowszy wynalazek. Trójkołowy spyder roadster ma być szybki jak ścigacz i stabilny niczym sportowe auto.
Wszystko przez nietypową konstrukcję wspomaganą elektroniką. Cała armia systemów pilnuje bezpieczeństwa - jest ESP, ABS, kontrola trakcji, a nawet układ zapobiegający "dachowaniu".
Spyder powstał na planie litery Y - dwa przednie koła są odpowiedzialne za kierowanie, pojedyncze tylne - za napęd. Urządzenie waży nieco ponad 300 kg, dlatego 100-konny silnik nie protestuje i do setki pędzi w niecałe 5 sekund.
Kiedy i gdzie do kupienia? Spyder roadster jesienią będzie osiągalny w USA i Kanadzie - tam wyceniono go na 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy zł). Za sterem zasiądą chętni z uprawnieniami motocyklisty.
Natomiast w 2008 roku trójkołowiec trafi również do Europy - aby nim tu jeździć, ma wystarczyć samochodowe prawo jazdy. Na początek dostanie go Francja i Hiszpania.
Wszystko przez nietypową konstrukcję wspomaganą elektroniką. Cała armia systemów pilnuje bezpieczeństwa - jest ESP, ABS, kontrola trakcji, a nawet układ zapobiegający "dachowaniu".
Spyder powstał na planie litery Y - dwa przednie koła są odpowiedzialne za kierowanie, pojedyncze tylne - za napęd. Urządzenie waży nieco ponad 300 kg, dlatego 100-konny silnik nie protestuje i do setki pędzi w niecałe 5 sekund.
Kiedy i gdzie do kupienia? Spyder roadster jesienią będzie osiągalny w USA i Kanadzie - tam wyceniono go na 15 tysięcy dolarów (45 tysięcy zł). Za sterem zasiądą chętni z uprawnieniami motocyklisty.
Natomiast w 2008 roku trójkołowiec trafi również do Europy - aby nim tu jeździć, ma wystarczyć samochodowe prawo jazdy. Na początek dostanie go Francja i Hiszpania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
Zobacz
|
