Politycy i ich fani mogą dalej spać spokojnie w swoich wypasionych limuzynach. Także miłośnicy BMW powinni odetchnąć. Ci pierwsi dalej będą kryć się za zasłoną przyciemnionych szyb. Zaś drudzy ocalą symbol swojej religii - słynne logo producenta z Bawarii. Jakim cudem?
wspólnie redakcjami motoryzacyjnymi portali interia.pl i moto.pl. BMW wcale nie planuje wprowadzenia kolorowych znaczków,
którymi można by było ujawnić swoje preferencje polityczne.
Przypominamy, że wg. informacji z 1 kwietnia znaczek z czerwonymi elementami oznaczać miał lewicowe nachylenie. Z niebieskim logo powinni byli jeździć sympatycy Platformy Obywatelskiej, a z
żółtym PiS-u.
Tak nietypową informację na ten temat podał brytyjski oddział BMW, który słynie ze swoich prima aprillisowych pomysłów :)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|