Dziennik Gazeta Prawana logo

Wielkie kłopoty Daniela M. Syn gwiazdora disco polo skazany

9 marca 2021, 11:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Temida, sąd, sprawiedliwość
<p>Temida, sąd, sprawiedliwość</p>/Shutterstock
10 miesięcy więzienia w zawieszeniu, 10 tys. zł grzywny oraz 6-letni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych - taki wyrok zapadł w Białymstoku wobec 32-latka, któremu prokuratura postawiła zarzuty związane z naruszaniem - orzeczonego prawomocnym wyrokiem - zakazu kierowania pojazdami.

Sprawa dotyczyła Daniela M. - syna znanego w kraju wykonawcy disco polo. Wyrok Sądu Rejonowego w Białymstoku nie jest prawomocny, obrona chciała kary ograniczenia wolności poprzez założenie obowiązku prac społecznych. Na poczet grzywny sąd zaliczył skazanemu blisko miesięczny areszt, w którym przebywał on w 2020 roku, gdy został do tej sprawy zatrzymany.

Policja zainteresowała się bliżej Danielem M. - mieszkańcem podbiałostockiej miejscowości - w kwietniu ubiegłego roku, gdy okazało się, że łamie on zasady kwarantanny związanej z koronawirusem. Jak wynikało z podawanych wtedy przez policję informacji, był w wykazie osób poddanych kwarantannie, której przestrzeganie funkcjonariusze kontrolowali w miejscach zamieszkania (czy przebywania) tych osób. Gdy sprawdzali sytuację 32-latka, okazało się, że jest on poza domem, a gdy pojawili się tam funkcjonariusze, właśnie wbiegał po schodach.

Jak podała policja, twierdził, że "był w odwiedzinach u rodziców i nie ma najmniejszej ochoty stosować się do zasad kwarantanny". Zatrzymany został po tym, jak dyżurny policji dostał informację, że w nocy ten sam mężczyzna przyjechał samochodem na jedną ze stacji benzynowych w Białymstoku, a - na podstawie prawomocnego wyroku - miał orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. Pracownik stacji rozpoznał go, "ponieważ pisały o nim gazety".

Prokuratura wydała wtedy nakaz zatrzymania, a zebrane przez policję dowody pozwoliły postawić mu zarzuty związane z kilkukrotnym złamaniem sądowego zakazu kierowania pojazdami, z których pierwsze miało miejsce w lipcu 2019 roku, kolejne dwa przypadki - wiosną 2020 roku. Po postawieniu tych zarzutów trafił nawet czasowo do aresztu, bo sąd zgodził się z oceną prokuratury, iż może zachodzić obawa matactwa.

- mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Kochanowski.

Jak powiedział, w tej sytuacji podstawowym problemem sądu był wymiar kary. Przypomniał, że sąd nie zgodził się na uwzględnienie wniosku o dobrowolne poddanie się karze (mowa była o dwóch latach ograniczenia wolności poprzez obowiązek pracy społecznej), ponieważ Daniel M. był już wcześniej karany, w każdym przypadku na tzw. kary wolnościowe.

Argumentując warunkowe zawieszenie wykonania kary (na trzy lata) sędzia mówił, że oskarżony przyznał się, wyraził skruchę i "pokazał, że ma pewien dystans do tego, co się stało, zadeklarował, że w przyszłości nie będzie popełniać przestępstw". Dodał, że również stosowane wcześniej w sprawie tymczasowe aresztowanie powinno "trzeźwiąco" na sprawcę wpłynąć.

Sąd ocenił, że konieczny jest również 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów. -  - dodał sędzia Kochanowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj