- - podkreślił rzecznik komendy Miejskiej Policji w Łodzi Marcin Fiedukowicz na konferencji prasowej we wtorek.
Z relacji Fiedukowicza wynika, że każdego dnia łódzcy policjanci udzielają od kilkunastu do kilkudziesięciu pouczeń na temat noszenia maseczek. Szczególnie oporni muszą liczyć się z mandatami - na razie były pojedyncze przypadki wymierzania kar. Kontrole prowadzone są nie tylko w środkach komunikacji, ale również w sklepach i we wszystkich zamkniętych pomieszczeniach publicznych.
- Osoba, która nie stosuje się do obowiązku zakrywania ust i nosa, musi liczyć się z sankcjami, np. z mandatem karnym w wysokości do 500 zł. Jeśli mamy do czynienia z rażącymi uchybieniami mamy możliwość skierowania wniosku do Państwowej Inspekcji Sanitarnej, gdzie zostaną one rozpatrzone pod kątem odpowiedzialności administracyjnej - dodał.
Łódzcy policjanci mają skupiać się przede wszystkim na pouczaniu osób niestosujących środków ochrony, zwłaszcza tych, którzy np. zapomnieli o ich założeniu. Jak wyjaśnił rzecznik, często zdarzało się jednak, że nawet łodzianie, którym funkcjonariusze wręczali maseczki, odmawiali ich użycia. Na zachowanie krnąbrnych klientów policji skarżyli się również pracownicy sklepów.
- zaznaczył Fiedukowicz.
Ewentualny mandat wynosi do 500 zł. Poza tym istnieje ryzyko kary administracyjnej – od 5 tys. zł do 30 tys. zł.
Z obserwacji poczynionych przez łódzkiego przewoźnika wynika, że w komunikacji miejskiej usta i nos osłania jedynie co trzeci pasażer.
- zaznaczył kierownik Działu Obsługi Klienta w MPK Łódź Witold Ławiński.
We wtorek kontrolerzy mają rozdać podróżnym tysiąc maseczek uszytych przez stowarzyszenie Łodzianie Szyją Medykom. Wcześniej tyle samo rozdano osobom prowadzącym autobusy i tramwaje.