Nagranie suzuki swift przelatującego nad rondem w Rąbieniu na przedmieściach Łodzi obiegło całą Polskę, a film z przemysłowej kamery umieszczony w sieci cieszył się także dużą popularnością na całym świecie. 41-letni kierowca przeżył wypadek. W ciężkim stanie przewieziono go do szpitala. Podczas zdarzenia miał 2,8 promila alkoholu w organizmie.

Reklama

- Dopiero teraz, po ponad 6 tygodniach, ze względu na stan zdrowia, został przesłuchany przez Prokuraturę Rejonową w Zgierzu - powiedział prokurator Krzysztof Kopania. - Kierowca potwierdził, że tego dnia przed południem pił alkohol. Tłumaczył, że po kłótni z partnerką wypił 300 g wódki i piwo. Następnie wsiadł do samochodu i ruszył w drogę z Aleksandrowa Łódzkiego do Łodzi, gdzie miał przenocować u znajomego - relacjonował prokurator Kopania.

Suzuki Swift po wypadku / Facebook

Jadąc z dużą szybkością 41-latek wpadł na wysoki betonowy krawężnik oddzielający rondo od nawierzchni i przeleciał nad rondem. Następnie uderzył z dużą siłą w ziemię na terenie pobliskiego kościoła.

- Kierowca suzuki nie pamięta przebiegu zdarzenia. Ocknął się po upadku, kiedy był wyciągany z auta przez strażaków. Momentu uderzenia w rondo i samego "skoku" nie pamięta. Twierdzi, że rozmawiał już z przedstawicielami parafii i chce naprawić szkody, które wyrządził przy upadku niszcząc teren kościoła - mówił prokurator.

Wobec 41-latka zastosowano dozór policyjny. Usłyszał zarzuty kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości i wprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym. Grozi za to do 8 lat więzienia.