Dziennik.pl logo

Tesla przynosi zysk. Głównie z handlu punktami za zeroemisyjność

6 listopada 2018, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tesla
Tesla/Shutterstock
Przełom u najbardziej znanego producenta samochodów elektrycznych – firma wyszła na plus. Tyle że spora część zysku nie pochodzi ze sprzedaży aut.

Tesla w opublikowanym pod koniec października raporcie kwartalnym zaprezentowała 311 mln dol. zysku netto. Dotąd spółka Elona Muska znana była głównie z tego, że robi piękne i drogie auta elektryczne, oraz z tego, że nie jest w stanie na nich zarabiać. Problemem była zbyt mała skala produkcji i niewystarczająca wydajność w fabrykach. Tesla nie była w stanie zbudować i sprzedać tylu aut, aby pokryć wszystkie koszty, musiała więc nieustannie dokładać do biznesu.

Wiele kontrowersyjnych zachowań samego Muska, takich jak publiczne palenie marihuany w trakcie wywiadu czy tweety, które nadzór giełdowy w USA zakwalifikował jako próbę manipulacji cenami akcji, nie poprawiało ani sytuacji finansowej, ani wizerunku Tesli. Notowania giełdowe wyglądały coraz gorzej. I w takim właśnie momencie ukazał się raport z zyskiem. Tyle że Tesla w swojej publikacji nie napisała wszystkiego.

W Stanach Zjednoczonych spółki giełdowe mają zwyczaj publikacji specjalnych prezentacji na temat wyników na kilka albo kilkanaście dni przed wypuszczeniem właściwego raportu kwartalnego.

W prezentacji Tesli z 24 października widać było zaskakująco duży zysk, a także potężny, bo aż o 89-proc., wzrost przychodów ze sprzedaży. Taki wzrost skali działalności wystarczył, aby w końcu pokryć wszystkie koszty i pokazać zarobek. Prezentacja ta nie wspominała jednak o tym, że część przychodów Tesla uzyskała spoza podstawowej działalności.

Chodzi o pieniądze, które firma dostaje od władz w związku z tym, że produkuje samochody, które nie wprowadzają zanieczyszczeń do atmosfery. Stan Kalifornia – główny rynek aut elektrycznych w USA – zobowiązał wszystkie koncerny motoryzacyjne, aby pewna część ich pojazdów oferowanych klientom była zeroemisyjna.

Za każdy taki pojazd jego producent otrzymuje coś, co można nazwać punktami ZEV – ZEV to skrót od „zero-emission vehicles”. To, ile każdy producent musi sprzedać takich aut w Kalifornii, zależy od jego całkowitej sprzedaży w tym stanie. To istotny element przyjętego w Kalifornii programu walki ze smogiem.

Produkcja Tesli to auta wyłącznie elektryczne, więc punkty ZEV dostaje ona za całość swojej sprzedaży w tym stanie. Władze wymagają, aby zeroemisyjna była tylko pewna część sprzedaży, więc Tesla ma w związku z tym nadwyżkę punktów ZEV. Zgodnie z przepisami może ją sprzedawać tym konkurentom, którzy nie są w stanie wywiązać się z obowiązku zeroemisyjnej sprzedaży.

Podobny program działa w USA także na szczeblu federalnym. To również stanowi dla Tesli źródło dodatkowego zarobku. Spółka informuje, że w ostatnim kwartale z tytułu sprzedaży punktów w stanowym i federalnym programie uzyskała 189,5 mln dol. W związku z tym, że te przychody nie wiążą się z żadnymi dodatkowymi kosztami, są jednocześnie zyskiem firmy.

189,5 mln dol. to ponad 60 proc. całego zysku Tesli w ostatnim kwartale. Spółka Elona Muska bez korzyści z programów rządowych i stanowych też wyszłaby więc na plus. Wynik byłby jednak zdecydowanie mniej imponujący.

Tesla nie ukrywa, że z handlu punktami, które dostaje od władz za auta elektryczne, zamierza w przyszłości uczynić stałe źródło dodatkowych zysków. Dzięki państwowemu systemowi wsparcia prywatnemu producentowi aut elektrycznych będzie łatwiej zdobywać przewagę nad producentami tradycyjnymi, akcjonariusze Tesli będą mogli liczyć na wyższe dywidendy, a państwu łatwiej będzie osiągnąć swój cel w postaci czystszego powietrza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Hirsch
Rafał Hirsch

Główny komentator ekonomiczny Forsal.pl

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj