W chwili wypadku samochód miał na liczniku ponad 300 km/h. To co zobaczyli policjanci mrozi krew w żyłach. Mundurowi ku przestrodze zamieścili w sieci film nagrany przez pasażera. Auto spłonęło doszczętnie.
Kierowca włoskiego superauta rozpędzał je momentami nawet do 336 km/h. Wszystko nagrywał pasażer.
Szaleńcza próba nie trwała długo - przy 312 km/h samochód najwidoczniej stracił przyczepność na nierówności i wpadł w poślizg, a kierowca nie dał rady go opanować. Lamborghini przebiło barierę ochronną, spadło do rowu i spłonęło.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|