Chociaż brzmi to nielogicznie, w pierwszej kolejności po przybyciu na miejsce wypadku trzeba zadbać o… bezpieczeństwo własne, a dopiero w następnej kolejności zajmować się poszkodowanymi. Samochód powinno się zaparkować na poboczu i w miejscu, w którym będzie dobrze widoczny dla aut nadjeżdżających z każdego kierunku. Nie należy pozostawiać auta na drodze, bo za chwilę może być przyczyną kolejnego wypadku. Dopiero po włączeniu świateł awaryjnych, wystawieniu trójkąta ostrzegawczego i założeniu kamizelki odblaskowej powinno się sięgnąć po apteczkę. W tak zabezpieczonym miejscu wypadku można zabierać się za udzielanie pomocy poszkodowanym.
Do pierwszych czynności w miejscu wypadku należy ocena potencjalnych zagrożeń - przede wszystkim tego, czy poszkodowani są bezpieczni (nie mają kontaktu z płynami ustrojowymi, nie są narażeni na odniesienie dalszych obrażeń z powodu przebywania w pobliżu niebezpiecznych przedmiotów, np. rozsypanego szkła i czy nie ma w pobliżu niebezpiecznie zachowujących się osób - np. przebywających w szoku świadków wypadku). Podczas zabezpieczenia miejsca zdarzenia trzeba wyciągnąć kluczyk ze stacyjki uszkodzonego samochodu lub samochodów i pozostawić go w kabinie.
Jeśli stwierdzimy, że poszkodowanym zagraża niebezpieczeństwo, natychmiast powinniśmy wezwać odpowiednie służby. Podstawowy numer ratunkowy, pod który trzeba zadzwonić to 112. Taki numer ratunkowy obowiązuje na terenie całej Unii Europejskiej i - co ważne - połączenie z operatorem jest bezpłatne i możliwe nawet jeśli nie mamy w telefonie aktywnej karty SIM. Inne ważne numery telefonów w Polsce to - 999 (pogotowie), 998 (straż pożarna) i 997 (policja).
Jak udzielić pierwszej pomocy?
- tłumaczy doktor Adam Pietrzak, koordynator służb ratowniczych.
Jeśli na miejsce zdarzenia nie przybyliśmy pierwsi i ktoś już próbuje "dowodzi" akcją ratowniczą, "dyryguje" innymi i jednocześnie zabrania zbliżać się do poszkodowanych, aby im nie zaszkodzić, absolutnie nie należy takiej osobie ufać. Statystyki pokazują, że zdecydowanie więcej poszkodowanych w wypadkach umiera, bo nie udzielono im żadnej pomocy niż wskutek tego, że udzielono jej nie do końca perfekcyjnie.
W pierwszym kontakcie z poszkodowanymi należy ustalić czy są przytomni. Trzeba do nich ostrożnie podejść, delikatnie potrząsnąć za ramiona i głośno zapytać "Czy wszystko w porządku?" Następnie powinno się poszkodowanym udrożnić drogi oddechowe i ocenić czy oddychają. U osób z widocznymi obrażeniami należy zatamować krew, ale trzeba mieć też na uwadze możliwość występowania u poszkodowanych krwotoku wewnętrznego. Poszkodowani, będąc w szoku i pod wpływem adrenaliny, do kilku minut po wypadku mogą nie odczuwać nawet poważnych dolegliwości.
- dodaje Pietrzak.
Jeśli wypadek wygląda na poważny, a ktoś z poszkodowanych próbuje pomagać, zdecydowanym tonem powinno mu się nakazać odejście na bok. Tak, aby te osoby, które prowadzą akcję ratunkową mogły swobodnie działać. Bardzo ważne - nikogo nie wolno lekceważyć. Ani tych poszkodowanych, którzy wyją z bólu. Ani tych, którzy zachowują się cicho i spokojnie. Z reguły właśnie u tych poszkodowanych występują najbardziej groźne dla zdrowia lub życia obrażenia wewnętrzne.
Poszkodowani, którzy wymagają resuscytacji krążeniowo-oddechowej, powinni leżeć płasko na plecach i na twardym podłożu. W czasie resuscytacji należy wykonywać 30 uciśnięć klatki piersiowej wyprostowanymi w łokciach rękami ze splecionymi dłońmi, ułożonymi na środku klatki piersiowej. Uciskać trzeba w tempie, co najmniej, 100 ruchów na minutę i tak, aby klatka piersiowa uginała się na głębokość przynajmniej 5 cm. Po 30 uciskach należy wykonać 2 oddechy ratownicze. Aby oddech ratowniczy był prawidłowy, trzeba wdmuchnąć tyle powietrza, żeby klatka piersiowa poszkodowanego wyraźnie się uniosła. Do wykonywania pierwszej pomocy w odpowiednim tempie idealnie pasuje rytm piosenki… "Staying Alive" grupy Bee Gees.
- zwraca uwagę Rafał Sakowski z Działu Ratownictwa Polskiego Czerwonego Krzyża.