Najciekawsze w nim jest to, że powstał na podłodze… terenowego outlandera. Co dostajemy w zamian? Same korzyści, większa płyta to większy rozstaw osi (3635 mm) i przestronniejsza karoseria.

Nowy lancer ma ponad 4570 mm długości (plus 35 mm), 1760 m szerokości (wzrost o 65 mm), stał się też wyższy - dodatkowe 60 mm i auto mierzy 1490 mm. Zapowiada się wygodnie…

Wygląd? To zupełnie nowa linia, niczym nie przypomina lancera, którego zastąpi, ani innych obecnie sprzedawanych mitsubishi. Ze statecznego sedana, przeobraził się w rasową limuzynę o fizjonomii rekina. Bystre spojrzenie i ostry, wręcz wulgarny styl!

Przy takim wizerunku silnik nie może być słabeuszem, dlatego w środku siedzi nowoczesny motor ze zmiennymi fazami rozrządu (MIVEC). Z 2 litrów dostajemy 152 KM, a to już coś!

Na dokładkę Japończycy zaserwowali sześciostopniowy SportronicR. Poza aksamitną redukcją w trybie automatycznym, urządzenie pozwala ręcznie zmieniać biegi łopatkami przy kierownicy.

W takiej postaci samochód zadebiutuje już po nowym roku na salonie samochodowym w Detroit i to Amerykanie będą mogli go kupić jako pierwsi. Szkoda…

Europejczykom, nowego lancera, producent obiecuje pod koniec 2007 roku. Na szczęście opłaci się poczekać. Dostaniemy aż pięć silników w tym turbodiesla 2.0/140 KM (od VW) i cztery poziomy wyposażenia zależne od napędu - podstawowy, średni, wyższy i "supercar" - domyślamy się, że chodzi o "miśka" Evo X.