Chociaż sprzedawcy nowych, luksusowych samochodów nie chcą o tym mówić, według naszych informacji polskie salony ekskluzywnych marek, chociażby takich jak Bentley czy Porsche, szczególnie upodobali sobie Ukraińcy. Marcin Dąbrowski, szef Jaguar Land Rover Polska, twierdzi, że to niemożliwe, bo wzajemne uzgodnienia z dystrybutorami ze Wschodu wykluczają takie praktyki. Według niego nawet nie ma większych różnic w cenach. Jednak Leszek Pomorski, szef Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, przekonuje, że Ukraińcy przyjeżdżają do nas nie po to, by kupić tu taniej, ale... bardziej dyskretnie. Część bogatych Ukraińców woli nie robić spektakularnych zakupów u siebie, żeby uniknąć trudnych pytań organów podatkowych.

– Nie badaliśmy kierunku reeksportu aut. Jednak skoro kupują u nas Niemcy, to dlaczego nie mieliby kupować Ukraińcy – mówi Wojciech Drzewiecki, szef instytutu Samar, firmy monitorującej krajowy rynek motoryzacyjny. W tym tygodniu instytut ma opublikować szczegółowe dane dotyczące reeksportu. Na razie Drzewiecki opiera się na szacunkach, które wskazują, że co dziesiąte nowe auto z krajowych autosalonów trafia za granicę. Przywołuje statystyki serwisu Mobile.eu. Zgodnie z nimi w czerwcu liczba ofert na samochody z Polski zwiększyła się w Niemczech dwukrotnie. Według danych serwisu największym wzięciem wśród Niemców cieszy się Kia, która jest popularniejsza nawet od Skody. Na koreańską markę zgłoszono prawie tysiąc ofert, dwa razy więcej niż na czeską. Następne w kolejności są Volkswagen, Dacia i Ford.

W przypadku modeli niekwestionowanym liderem jest Sportage, a po nim Golf.

Według Drzewieckiego podane liczby nie oddają jednak pełnego obrazu polskiego reeksportu, ponieważ duża część aut wywożona jest do Francji, a także do Włoch i krajów Beneluksu, a serwisy aukcyjne w tych krajach nie pozwalają wykryć, czy dany egzemplarz pochodzi z Polski. Samar szacuje, że tegoroczny reeksport aut osobowych do końca maja stanowił ok. 9 proc. rejestracji.

Wojciech Drzewiecki zaznacza, że z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów Samar tak naprawdę wydobywa tylko te auta, które po zakupie zostały zarejestrowane w kraju czasowo. Tymczasem reeksport może też dotyczyć pojazdów, które w ogóle nie są w Polsce rejestrowane. W takim przypadku procent wysyłanych za granicę aut może być nawet dwa razy wyższy.

– Reeksport to zasługa kursu złotego wobec euro – ocenia Marek Konieczny, szef Związku Dealerów Samochodów. Nawet po kursie euro na poziomie 4,2 zł za volkswagena golfa niemieccy kierowcy płacą w polskim salonie 10–15 tys. mniej niż u siebie. Na innych markach, np. Dacii czy Hyundaiu, różnice są nieco mniejsze, bo sięgają góra 5–6 tys. zł. Jednak często wabikiem są inne walory. W przypadku Dacii np. szybka realizacja zamówienia. W Niemczech na niektóre auta trzeba czekać miesiącami – u nas raptem kilka tygodni. – Jeżeli kurs euro będzie oscylował wokół 4,1–4,2 zł za euro, to reeksport utrzyma się w ciągu całego roku – uważa Konieczny.