Fiat wykonał kawał dobrej roboty. W końcu przypomniał sobie, że najlepiej wychodzi mu projektowanie wyrafinowanych rzeczy. Efekt? Nowy bravo dostał atletyczną ale niezwykle lekką
karoserię. Miło popatrzeć.
Ambicje turyńskiego koncernu widać także w rozmiarach. Auto po prostu jest duże. Także pod względem ilości miejsca w kabinie i pakowości kufra bryluje nad rywalami. Standardowa pojemność
bagażnika to 400 litrów, po złożeniu kanapy rośnie do 1175 litrów - doskonały wynik.
Nie mniej ciekawe jest to co napędza cacko z Italii. Absolutna nowalijka, czyli turbobenzynowy silnik 1.4 T-Jet ma dwa oblicza mocy - 120 KM i 150 KM. W tym ostatnim wciskasz guzik, kopiesz gaz a
moment obrotowy z 206 Nm skacze do 230 Nm. Dopalacz dostępny w wersji Sport. Tuż obok zaszeregowano sprawdzonego turbodiesla 1.9 Multijet (120 KM lub 150 KM). Podstawowy motorek 1.4 daje 90
KM.
Na razie samochód będzie dostępny tylko w pięciodrzwiowym wcieleniu i czterech pakietach (Active, Dynamic, Emotion i Sport ). Ceny poznamy w marcu, a na drogach pojawi się w kwietniu.
We Włoszech za model wyjściowy życzą sobie blisko 15 tysięcy euro (ok. 58 tysięcy zł). Nieoficjalnie mówi się, że w Polsce będzie taniej. Zobaczymy...
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
