"" - mówi Wojciech Rabiej, szef porównywarki ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl. "W
całym poprzednim roku ubezpieczyciele dołożyli 9 zł do każdych 100 zł składki zebranej za polisy komunikacyjne. Za kilka dni Komisja Nadzoru Finansowego opublikuje wyniki za I kw. 2010 r.,
gdzie według naszych ocen ubezpieczyciele w ciągu tych trzech miesięcy mogli dopłacić nawet do 15 zł do każdych 100 zł składki! Niestety - tanio już było. Zwiększona strata towarzystw
oznacza dla kierowców tylko jedno - że będą podwyżki OC i AC."
Niebawem KNF pokaże wyniki całego sektora ubezpieczeniowego, w tym również największej części ubezpieczeń majątkowych - ubezpieczeń samochodowych. , co oznacza, że ich strata techniczna sięgnęła 9 proc. W pierwszym kwartale br. może dobić do 15 proc.! A i tak nie będzie to cała prawda. Nie wszyscy
ubezpieczyciele składają bowiem raporty do polskiego urzędu nadzoru, co oznacza, że nie wszyscy pokazują swoje straty. Tak jak np. AXA, która będąc wciąż w początkowej fazie działalności
nie informuje o zyskach, co oznacza, że prawdopodobnie przynosi niemałe straty. Poza tym pierwszy kwartał nie uwzględnia wpływu powodzi na wyniki ubezpieczycieli w ubezpieczeniach samochodów. A
ten też będzie niemały. Wyniki za całe półrocze okazać się więc mogą jeszcze gorsze.
". Na dłuższą metę tak fatalna
sytuacja jest nie do zaakceptowania, cierpliwość skończy się więc wreszcie i urzędowi nadzoru, i akcjonariuszom towarzystw i samym towarzystwom. Niektórym już się skończyła. W rankomat.pl
obserwujemy cały polski rynek ubezpieczeń komunikacyjnych i widzimy, że niektóre towarzystwa już podnoszą ceny. Pociągnęło to za sobą także ruch u nas w porównywarce. Coraz więcej osób
zderza się z wyższymi cenami w dotychczasowych punktach zakupu i jest negatywnie zaskoczonych, zagląda więc do nas na stronę, bo chce znaleźć inne, lepsze opcje ubezpieczenia
samochodu.” - tłumaczy Rabiej.
Podwyżki cen polis nie są na razie jeszcze zjawiskiem dostrzegalnym przez każdego pojedynczego kierowcę. Jest tak z kilku względów. Po pierwsze, wzrost cen nie ma charakteru skokowego, bo TU
uważnie obserwują się nawzajem i podwyższają ceny powoli, raczej w odpowiedzi na decyzje konkurentów. Po drugie, część towarzystw precyzyjnie wybiera grupy kierowców, którym znacznie
podwyższa składki, dla pozostałych pozostawiając je na dawnych poziomach. Po trzecie, moment zakup polisy komunikacyjnej, który przypada raz na rok, jest indywidualny dla każdego kierowcy, co
oznacza, że część kierowców pozna swoją nową składkę dopiero za jakiś czas. Najszybciej i największych podwyżek doświadczą klienci tych ubezpieczycieli, którzy najwięcej stracili na
sprzedaży OC i AC, ale koniec tanich ubezpieczeń jest już bliski dla wszystkich kierowców w Polsce.
"Ceny ubezpieczeń samochodowych muszą wzrosnąć, bo ubezpieczyciele zbyt długo ponosili na nich straty. Wojna cenowa, którą kilka lat temu rozpoczęły towarzystwa była oczywiście bardzo dobra dla nas, kierowców, bo mieliśmy tanie ubezpieczenia, ale niestety firmy ubezpieczeniowe nie mogą dopłacać do naszych polis AC i OC w nieskończoność. Będą teraz chciały odbić sobie straty i zrobią to sięgając do naszych kieszeni. A my będziemy musieli się przed tym bronić, choćby porównując oferty." - mówi dziennikowi.pl Wojciech Rabiej, szef porównywarki ubezpieczeń komunikacyjnych rankomat.pl.
Zakładając, że po I kw. 2010 r. strata ubezpieczycieli wyniesie -15 proc., takiego rzędu podwyżek możemy się spodziewać. Przykładowo, jeśli 29-letni gdańszczanin, który ma 40 proc.
zniżki i jest właścicielem dziesięcioletniego Volkswagena Polo, płaci za jego OC w tym momencie 742 zł, to po podwyżce będzie płacił 854 zł.
W gorszej sytuacji jest 40-letni kierowca z Wrocławia, który ma 50 proc. zniżki - za ubezpieczenie swojej Skody Octavii z 2004 roku zapłaci zamiast 1362 zł - ponad 200 zł więcej - bo aż 1566
zł.