O krok od tragedii w Rzeszowie. Dyżurny komendy miejskiej przyjął zgłoszenie o pozostawionym w samochodzie dziecku. Pracownik sklepu dostrzegł w zaparkowanym audi małego chłopca. . Jak twierdził zgłaszający, maluch był spocony i nie reagował na jego gesty.
Patrol błyskawicznie pojawił się na ul. Przemysłowej w Rzeszowie - czytamy w komunikacie Policji. Na parkingu przed centrum handlowym, w szczelnie zamkniętym audi zastali małego chłopca. Miał zwieszoną główkę, był zlany potem i mimo otwartych oczu nie reagował ani na pukanie, ani głosy funkcjonariuszy. W obawie o życie tego dziecka, . Wyjął chłopca z rozgrzanego i dusznego wnętrza. Funkcjonariusze zaopiekowali się dzieckiem do czasu przyjazdu karetki pogotowia.
Po około 10 minutach przy samochodzie pojawiła się też 26-letnia matka. . Tłumaczyła, że była na zakupach, ale nie zeszło jej długo. Świadkowie, z którymi rozmawiano jednoznacznie twierdzili, że dziecko było samo co najmniej przez pół godziny.
Na szczęście malcowi nic się nie stało, został oddany pod opiekę swojej mamy.