Sukces programu NaszEAuto i rynkowa przyszłość dopłat. PSNM o stymulowaniu polskiej elektromobilności
Ofiara własnego sukcesu
Budżet przeznaczony na wsparcie zakupów ekologicznych aut w ramach programu NaszEAuto okazał się całkiem adekwatny do rynkowego zapotrzebowania, ale pula środków wyczerpała się znacznie wcześniej niż zakładano. Jak zauważył przedstawiciel PSNM, program zrealizował swoje cele z nawiązką. - Program NaszEAuto zakończył się. Stał się on ofiarą własnego sukcesu – pula środków nie była nieograniczona, wynosiła ok. miliarda złotych, a założeniem było wsparcie zakupu 40 tys. aut elektrycznych. I ten cel został zrealizowany – podkreślił Marek Popiołek.
Ekspert przypomniał, że system dopłat spotkał się z ogromnym odzewem: - Program był atrakcyjny. Procedura pozyskania wsparcia na początku wydawała się skomplikowana, ale z biegiem czasu została zmieniona i dostosowana do liczby spływających wniosków, a pieniądze wyczerpały się przed terminem – wyjaśniał.
Perspektywy dla systemowych dopłat i czynnik paliwowy
W obliczu wyczerpania dotychczasowego budżetu na dopłaty do zakupu elektryków, pojawia się pytanie o potrzebę dalszego stymulowania rynku za pomocą środków publicznych. Zdaniem eksperta z PSNM, sytuacja wymaga elastyczności. - Wydaje się, że w obecnej chwili wciąż potrzebne są dopłaty, choć prawdopodobnie nie uda się dofinansowywać stalezakupu aut elektrycznych w perspektywie następnych kilku czy kilkunastu lat – zaznaczył dyrektor ds. rozwoju biznesu PSNM.
Nawet bez stałego wsparcia ze strony państwa rynkowi pomagają jednak globalne uwarunkowania makroekonomiczne. - Nie da się ukryć, że czynniki zewnętrzne, na które nie mamy wpływu – jak konflikt na Bliskim Wschodzie, który przekłada się na wyższe ceny benzyny i diesla – powodują, że ludzie coraz bardziej przychylniej patrzą na auta elektryczne – zauważył Marek Popiołek.
Synergia transportu z domową fotowoltaiką tworzy silny bodziec ekonomiczny dla konsumentów: - Szczególnie kiedy mają oni panele słoneczne na dachach swoich domów, takie rozwiązanie staje się dla nich po prostu opłacalne – podsumował ekspert.
