Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiatrówką chciał wymierzyć sprawiedliwość na drodze. Teraz stanął przed sądem

11 lutego 2020, 14:54
[aktualizacja 11 lutego 2020, 14:54]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
wiatrówka
wiatrówka/Shutterstock
Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się  i po jednym dniu zakończył proces 21-latka, który odpowiada za to, że w czasie awantury na drodze strzelił do innego kierowcy z wiatrówki. Sąd odroczył publikację wyroku do 25 lutego.

Do incydentu doszło w sierpniu 2019 roku na jednym z białostockich osiedli, gdy jeden z kierowców - wyjeżdżając tyłem z parkingu przed sklepem - zajechał drogę drugiemu. Po wymianie zdań kierowca, który miał złamać przepisy drogowe, wyciągnął przedmiot przypominający broń, oddał strzał, po czym odjechał.

Trafiony mężczyzna został ranny w czoło. Na szczęście wszystko skończyło się na wyjęciu śrutu i dwóch szwach. Nie było potrzeby hospitalizacji.

Po kilku godzinach zatrzymano 21-latka, który był kierowcą volkswagena. Zatrzymano również trzy inne młode osoby, które były z nim wtedy w samochodzie. Po przesłuchaniu w charakterze świadków, zostały zwolnione.

Odnaleziona i zabezpieczona została broń, z której miał paść strzał, a której sprawca próbował się pozbyć. Jak opisywała wtedy policja, to wiatrówka (o wyglądzie pistoletu) zasilana kapsułami z dwutlenkiem węgla.

Prokuratura postawiła młodemu kierowcy zarzut narażenia innego człowieka na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i spowodowanie obrażeń (według zapisu Kodeksu karnego, chodzi o naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia na czas nie dłuższy niż 7 dni). Dodatkową kwalifikacją prawną jest przyjęcie, że występek miał charakter chuligański.

Prokuratura podkreśla, że motyw działania był błahy, a sam czyn bulwersujący, bo utarczka słowna między kierowcami zakończyła się oddaniem strzału i to przez osobę, która była sprawcą nerwowej sytuacji na drodze.

Po zatrzymaniu 21-latek przyznał się, ale umniejszał swoją rolę w tym zdarzeniu. We wtorek przed sądem również przyznał się, że wymusił wówczas pierwszeństwo na drodze.- mówił.

Przyznał też, że broń wyrzucił. - dodał oskarżony. Przepraszał mężczyznę, którego ranił. W śledztwie wyjaśniał, że ten kierowca zwyzywał go w obraźliwy sposób, gdy doszło do zajechania drogi podczas manewru cofania. Wtedy wyciągnął broń - miał nią jedynie zagrozić, ewentualnie strzelić w szybę. Dodał wówczas, że oddał strzał przez otwarte okno. Przyznał też, że nie miał prawa jazdy.

Pokrzywdzony 59-letni kierowca opla zeznał w śledztwie, że gdy zwrócił uwagę kierującemu volkswagenem, padły wulgaryzmy, po czym młody człowiek oddał strzał.  - mówił przed sądem.

Postępowanie dowodowe sąd zakończył po jednym dniu. Ze względu na zawiły charakter sprawy, publikację wyroku odroczył do 25 lutego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj