48 km pod nadzorem kamer. Gdzie na A2 stanie najdłuższy OPP?
Autostrada A2 zostanie rozbudowana o trzeci pas, a kierowców już wkrótce będzie tam namierzać odcinkowy pomiar prędkości. Gdzie dokładnie trzeba będzie pilnować się z gazem?
– W trakcie rozbudowy A2 Łódź – Warszawa będą funkcjonowały w sumie cztery odcinki pomiarowe, po dwa w obu kierunkach – powiedział dziennik.pl Szymon Piechowiak, rzecznik prasowy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Pomiar ma zostać uruchomiony do końca 2026 roku – wskazał.
Operację potwierdza nam Wojciech Król z GITD: – Ogłoszono przetarg na instalację OPP na dwóch odcinkach A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią. Planuje się objąć nadzorem odcinki: Dzierzgów – Niesułków oraz Koszajec – Michałówek.
To oznacza, że nowy i najdłuższy w Polsce odcinkowy pomiar prędkości na obu jezdniach remontowanego fragmentu A2 obejmie aż 48 km. Będzie pilnować kierowców na trasie Koszajec – Michałówek. Pomiar zacznie się tuż za Pruszkowem, a skończy przed zjazdem z A2 w kierunku Łowicza i Skierniewic.
Z kolei na odcinku Dzierzgów – Niesułków kamery pojawią się na obu nitkach autostrady. Jezdnia w stronę Łodzi będzie monitorowana przez 30 km, a kierowcy jadący do Warszawy trafią pod nadzór na odcinku 31 km (Niesułków – Dzierzgów). Pomiar obejmie trasę od węzła Stryków na południowy wschód od Łodzi aż do zjazdu na Łowicz i Skierniewice.
70 km/h zamiast 140 km/h. Dlaczego drogowcy tną limit o połowę?
Standardowo na polskich autostradach obowiązuje limit do 140 km/h. Jednak podczas rozbudowy A2 GDDKiA zapowiada obniżenie tej wartości aż o połowę. Powód? Ogromne natężenie ruchu (od 60 tys. do nawet 100 tys. aut na dobę) i bezpieczeństwo robotników pracujących tuż obok pędzących samochodów.
Drogowcy przenoszą tu wzorce z budowy autostrady A1 między Tuszynem a Częstochową, gdzie odcinkowy pomiar prędkości na placu budowy drastycznie uspokoił ruch. Wyniki z A1 były porażające – tylko w ciągu pierwszej doby od włączenia kamer system OPP zarejestrował aż 1,3 tys. kierowców przekraczających obniżony limit.
GDDKiA obiecuje jednocześnie, że nie będzie paraliżu. Przez cały czas trwania inwestycji na obu jezdniach (zarówno w stronę Warszawy, jak i Łodzi) dostępne będą po dwa pasy ruchu.
– Na rozbudowywanym odcinku A2 będzie obowiązywało ograniczenie prędkości do 70 km/h. Na razie nie ma planów, aby OPP pozostał na A2 po zakończeniu prac – przyznaje Piechowiak z GDDKiA.
Niebawem zakończą się prace przygotowawcze na drogach alternatywnych. To będzie sygnał do wprowadzenia czasowej organizacji ruchu i montażu żółtych kamer.
Żółte kamery staną pod Gdańskiem. Nowy OPP na trasie S7
Kolejny nowy system pojawi się na obwodnicy Gdańska. Żółte kamery staną w ciągu drogi ekspresowej S7, na wschód od łącznika z autostradą A1. Kierowcy będą tam monitorowani na odcinku 9 km.
Zlikwidują trzy odcinkowe pomiary. Gdzie znikną żółte kamery? [LOKALIZACJE]
Co ciekawe, CANARD zamontuje na autostradzie A2 i trasie S7 urządzenia z odzysku. Z dokumentacji przetargowej wynika, że w nowe miejsca trafią kamery zdemontowane z trzech dotychczasowych OPP. System zniknie z:
- obwodnicy Tarnowa w ciągu drogi krajowej nr 94 (woj. małopolskie),
- drogi krajowej nr 78 pomiędzy Wilczą a Nieborowicami (woj. śląskie),
- drogi krajowej nr 11 (południowa obwodnica Tarnowskich Gór w woj. śląskim).
Oni ustawią odcinkowy pomiar na A2 i S7. Kto zgarnął 2 mln zł?
Z informacji z otwarcia ofert wynika, że przetarg zgarnęła firma Sprint z Olsztyna – spółka wygrała walkowerem, ponieważ była jedyną, która złożyła ofertę do wyznaczonego przez GITD terminu. Wykonawca zaproponował za swoją pracę niecałe 1,99 mln zł (Główny Inspektorat w oficjalnym dokumencie poinformował, że na całą operację pt. "Przeniesienie stacjonarnych urządzeń rejestrujących" przeznaczy 2 mln zł).
Teraz olsztyńska spółka będzie miała do 7 tygodni na demontaż kamer i uporządkowanie terenu po zlikwidowanych punktach. Następnie zajmie się montażem i kalibracją systemów OPP na autostradzie A2 i trasie S7.
Dlaczego system OPP wyłapuje niemal każdego?
Czy to oznacza, że każda próba nadrobienia czasu na tych drogach pod nadzorem OPP zakończy się automatycznym mandatem? Niekoniecznie. Na początek warto zrozumieć, dlaczego ten system jest dla kierowców o wiele bardziej bezwzględny niż tradycyjny fotoradar.
Odcinkowy pomiar prędkości określa czas wjazdu i wyjazdu z kontrolowanego odcinka drogi. Na zdjęciu kierowca auta, który przekroczył limit, zobaczy szereg danych, takich jak:
- miejsce, datę i czas pomiaru,
- długość odcinka pomiarowego,
- maksymalną dozwoloną prędkość.
Urządzenia zidentyfikują również pas ruchu, którym jechał samochód. Rozwiązania techniczne umożliwiają rejestrację wysokiej jakości zdjęcia także w nocy. Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. System funkcjonuje zatem inaczej niż klasyczny fotoradar – chodzi o mierzenie prędkości na dłuższych odcinkach drogi, a nie punktowo.
10 km/h tolerancji i przekłamanie licznika. Dlaczego mandat nie przychodzi?
Jaka jest zatem realna tolerancja fotoradaru czy odcinkowego pomiaru prędkości? Dlaczego niektórzy kierowcy jadący sprawniej od innych nie otrzymują wezwań do zapłaty? Kluczem jest połączenie przepisów, technologii i fabrycznych ustawień w aucie.
– Ustawiony próg wyzwolenia urządzeń rejestrujących prędkość uwzględnia możliwość błędu kierowcy, który wynosi do 10 km/h włącznie w utrzymaniu dopuszczalnej prędkości – mówi dziennik.pl Wojciech Król z GITD.
W praktyce w terenie zabudowanym przy limicie 50 km/h jazda z prędkością 58-59 km/h zwykle nie uruchamia jeszcze procedury mandatowej. Podobnie na autostradzie – przy ograniczeniu do 140 km/h pojedyncze przekroczenie do 150 km/h nie wywoła reakcji kamer OPP. Rejestracja wykroczenia następuje dopiero od 11 km/h powyżej limitu. To nie jest "furtka", ale oficjalne ustawienie systemu uwzględniające dopuszczalną tolerancję aparatury.
Do tego dochodzi kalibracja samych pojazdów. Większość producentów ustawia prędkościomierze tak, by wskazywały o 3-5 km/h więcej niż wynosi rzeczywista prędkość mierzona przez GPS.
Wniosek: Ustawienie tempomatu na 144-145 km/h przy ograniczeniu do 140 km/h na autostradzie sprawia, że realna prędkość pojazdu wynosi około 140-141 km/h. Mieścisz się więc nie tylko w ustawowym marginesie błędu, ale poruszasz się niemal idealnie z maksymalnym dopuszczalnym limitem. To właśnie dlatego mandat nie przychodzi. Pamiętaj jednak, że przekroczenie zweryfikowanej prędkości o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę.
Zjazd na MOP i udawany postój. Czy da się przechytrzyć OPP?
Wielu kierowców stosuje ryzykowne techniki: najpierw jadą bardzo szybko, a potem mocno zwalniają lub stają na poboczu przed końcową bramką. Teoretycznie to zadziała, bo system liczy średnią, ale w praktyce to najkrótsza droga do kłopotów i mandatu za tamowanie ruchu. Jak więc podejść do przejazdu OPP z głową?
- Tempomat to klucz do sukcesu: To najskuteczniejszy sposób na OPP. Jednym przyciskiem ustawiasz 145 km/h na standardowej autostradzie (lub wspomniane 75 km/h na rozbudowywanym odcinku) i zdejmujesz nogę z gazu. Auto samo pilnuje średniej, a końcowe kamery mijasz z czystym sumieniem.
- Aplikacje jako wsparcie: Mapy Google, Waze czy Yanosik pokazują w czasie rzeczywistym średnią prędkość z odcinka. Jeśli widzisz, że "średnia" jest zbyt wysoka, masz czas na jej delikatną korektę bez gwałtownych manewrów.
- Krótki postój na MOP: W sieci nie brakuje "porad", by po szybkiej jeździe zjechać na stację paliw lub Miejsce Obsługi Podróżnych wewnątrz mierzonego odcinka i odczekać kilka minut na obniżenie średniej. Technicznie czas przejazdu się wydłuży, ale z ekonomicznego i praktycznego punktu widzenia to czysty absurd. Dynamiczne przyspieszanie, łamanie przepisów, a potem stanie z zegarkiem w ręku na MOP-ie oznacza stres oraz zerową oszczędność czasu i paliwa. Co więcej, próby gwałtownego zwolnienia przed samą bramką wyjazdową tworzą niebezpieczeństwo dla innych i grożą mandatem za tamowanie ruchu. Jedynym racjonalnym i bezpiecznym rozwiązaniem pozostaje jazda z głową i wykorzystanie tempomatu.
- Pamiętaj o progu tolerancji, ale nie ryzykuj: Systemy mają zazwyczaj 10 km/h marginesu, jednak jazda "na krawędzi" bywa zgubna – wskazania licznika w aucie nie zawsze pokrywają się idealnie z GPS-em.
Najprostsza rada? Przepisowa jazda na OPP to nie tylko brak mandatu, ale przede wszystkim święty spokój. Na 10-kilometrowym odcinku różnica między jazdą 120 km/h a 140 km/h to zaledwie kilkadziesiąt sekund zysku – gra zupełnie niewarta ryzyka i stresu.
Kogo system nie widzi? Te pojazdy mijają kamery bez mandatu
Ze względu na specyfikę działania urządzeń oraz uwarunkowania techniczne sieci CANARD, nie każdy pojazd poruszający się po kontrolowanym odcinku zostanie rozliczony ze średniej prędkości. Do grupy kierowców, których system z różnych powodów "nie widzi" lub nie może ukarać, należą:
- Kierowcy omijający bramki wjazdowe lub wyjazdowe: Jeśli wjedziesz na drogę ekspresową przez węzeł zlokalizowany już za pierwszą bramką pomiarową lub zjedziesz z trasy przed końcowym punktem kontrolnym, system nie zarejestruje kompletu danych. Bez zarejestrowanego czasu wjazdu oraz wyjazdu komputer nie jest w stanie obliczyć średniej prędkości.
- Kierowcy samochodów osobowych z przyczepami: Na drogach ekspresowych auto z przyczepą obowiązuje niższy limit prędkości (80 km/h zamiast 120 km/h). Ponieważ jednak kamery OPP identyfikują pojazd na podstawie przedniej tablicy rejestracyjnej, system automatycznie przypisuje mu limit właściwy dla standardowego samochodu osobowego. W efekcie jadąc takim zestawem np. 100 km/h, system nie uzna tego za wykroczenie.
- Motocykliści: To jedna z najbardziej znanych luk w polskim systemie automatycznego nadzoru nad ruchem. Standardowe kamery OPP w sieci CANARD rejestrują pojazdy wyłącznie od przodu. Ponieważ motocykle posiadają tablicę rejestracyjną zamontowaną jedynie z tyłu, system nie ma technicznej możliwości automatycznego zidentyfikowania właściciela jednośladu.
Koniec z gwałtownym hamowaniem. Nowy znak zdradzi limit na OPP
Widok żółtych kamer OPP często wywołuje u kierowców gwałtowne wciśnięcie hamulca – nawet jeśli jadą przepisowo. Powód? Częsty brak jasnej informacji, jakie ograniczenie prędkości obowiązuje na danym odcinku. Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (KRBRD) postanowiła skończyć z tą dezorientacją i rozpoczęła oficjalny projekt badawczy.
Na wybranych trasach szybkiego ruchu i autostradach kierowcy zobaczą eksperymentalne znaki D-51a z wkomponowaną w lewy dolny róg tarczą znaku B-33, wyraźnie wskazującą dopuszczalną prędkość w km/h. Program realizowany przez GDDKiA we współpracy z policją i GITD ma sprawdzić, jak czytelny znak wpłynie na płynność ruchu. Jeśli wyniki potwierdzą poprawę bezpieczeństwa, nowe oznakowanie trafi do przepisów na stałe.
– Kierowcy bardzo często są zdezorientowani i nie wiedzą, z jaką prędkością mogą się poruszać. Niestety dochodzi do nieracjonalnych zachowań, jak gwałtowne hamowanie, co zagraża bezpieczeństwu – wyjaśnia wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec.
Koniec szukania sprawcy. Automatyczny mandat z OPP trafi do właściciela
Kierowcy korzystają także z wątpliwych sposobów na uniknięcie konsekwencji. Nie odbierają listów poleconych z GITD lub ignorują urzędową korespondencję. Prawdziwą plagą stało się też podawanie danych osób zza wschodniej granicy – najczęściej kogoś, kto nigdy nie siedział za kierownicą danego auta ani nawet nie przebywał w Polsce. Dlatego Ministerstwo Infrastruktury zaostrza prawo drogowe.
Zmieni się procedura ustalania sprawcy wykroczenia. Właściciel lub użytkownik pojazdu nie będzie – jak dotychczas – wzywany do wskazania, komu powierzył auto w chwili zdarzenia. Zawiadomienie z systemu CANARD trafi bezpośrednio na adres zamieszkania, siedziby lub adres do doręczeń wskazany w Centralnej Ewidencji Pojazdów (leasingodawca będzie musiał wpisać tam dane użytkownika samochodu, co znacząco skróci i uprości całą procedurę). Od momentu doręczenia pisma zegar zaczyna tykać.
Jeśli kierowca, który popełnił wykroczenie, nie przyzna się i nie zapłaci mandatu, po 30 dniach właściciel pojazdu będzie musiał uregulować karę administracyjną (jednak bez punktów karnych). Jak wysoką? Ministerstwo uzależnia kwotę od rodzaju naruszenia i skali przekroczenia prędkości:
- do 30 km/h – 1500 zł,
- od 31 do 40 km/h – 2400 zł,
- od 41 do 50 km/h – 3000 zł,
- od 51 do 60 km/h – 4500 zł,
- od 61 do 70 km/h – 6000 zł,
- od 70 km/h – 7500 zł,
- przejazd na czerwonym świetle – 3000 zł,
- wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle – 6000 zł.
Oficjalne odliczenie błędu. O ile odejmą prędkość przed mandatem?
Ministerstwo wpisze do ustawy zasady uwzględniania marginesu błędu urządzeń rejestrujących. Do tej pory pomniejszanie zmierzonej prędkości na korzyść kierowcy funkcjonowało głównie zwyczajowo – nowelizacja zmieni to w formalny obowiązek.
Jak system wyliczy ostateczną wysokość mandatu? Kwota kary nie będzie ustalana na podstawie pełnej prędkości zmierzonej przez fotoradar czy OPP. Od zarejestrowanego wyniku zostanie automatycznie odjęty ustawowy margines tolerancji:
- 5 km/h – na drogach lokalnych, krajowych i w obszarze zabudowanym,
- 6 km/h – na autostradach i drogach ekspresowych.
Przykład w praktyce: Jedziesz 72 km/h w miejscu z ograniczeniem do 50 km/h (przekroczenie o 22 km/h). Fotoradar robi zdjęcie, ale mandat nie zostanie wystawiony za pełne 22 km/h. Po odliczeniu 5 km/h tolerancji, oficjalny wymiar kary obejmie wyłącznie przekroczenie o 17 km/h (22 km/h minus 5 km/h tolerancji).
Taryfikator mandatów – ile kosztuje chwila pośpiechu?
Jeśli jednak przeszarżujesz, konsekwencje w 2026 roku są bardzo dotkliwe. Przekroczenie średniej prędkości o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę. W przypadku tzw. recydywy (drugie to samo wykroczenie drogowe popełnione w ciągu 2 lat), stawki mandatów od 31 km/h w górę rosną dwukrotnie.
Przekroczenie prędkości | Mandat | Punkty karne |
do 10 km/h | 50 zł | 1 pkt |
11–15 km/h | 100 zł | 2 pkt |
16–20 km/h | 200 zł | 3 pkt |
21–25 km/h | 300 zł | 5 pkt |
26–30 km/h | 400 zł | 7 pkt |
31–40 km/h | 800 zł / 1600 zł (recydywa) | 9 pkt |
41–50 km/h | 1000 zł / 2000 zł | 11 pkt |
51–60 km/h | 1500 zł / 3000 zł | 13 pkt |
61–70 km/h | 2000 zł / 4000 zł | 14 pkt |
ponad 70 km/h | 2500 zł / 5000 zł | 15 pkt |
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
