Jak urwać 20 sekund na jednym kółku?
Nadeszło "jutro". Kiedy wstałem, ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jestem w całkiem niezłej formie...
- Setka Mikołajów na motocyklach rozdawała dzieciom cukierki
- Myślisz, że umiesz jeździć? Zdziwisz się jak nigdy
- Mistrz awansował do elity świata motocyklistów
- Oto najdroższy i najstarszy motocykl świata. Cena nokautuje
- Wreszcie! Junak, Dniepr i Ural za kratkami
- Kup sobie motocykl parowy za 1,65 mln zł!
- Wielki powrót króla polskich szos. Legenda odżywa na nowo!
- Tak dzięcioły inspirują projektantów... kasków
- Oto największa słabość polskiego planu! Niemcy pękną ze śmiechu
- Suzuki GSX-R 600 Cup. Najtrudniejszy wyścig mistrza?
- Suzuki wprowadza nowy model. W sprzedaży za kilka dni
- Niespodzianka dla polskich kierowców. Serce zabije mocniej
- Poznaj tajemnice mistrza
- Andy Meklau dalej w barwach Suzuki GRANDys duo
- Mistrz Polski w nowym roku w barwach niebieskich
- Mistrz wraca do zespołu Suzuki
- Musisz tam być! Zobacz największą wystawę motocykli i skuterów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mając na uwadze poprzedni dzień pełen wrażeń i "grillowanie" do późna na padoku spodziewałem się trudnego poranka. Zdaje się, że o tym nie wspominałem, ale jazda po torze to ciężka harówka. Powiedziałby nawet, że przynosi tyle samo zabawy co wysiłku . Jadąc zwykłą drogą nie musimy przerzucać motocykla z jednego zakrętu w drugi zbyt często i tak mocno. Natomiast na torze, przejechany podczas jednego dnia dystans mniej więcej 150 km potrafi wycisnąć z człowieka siódme poty.
Szybki prysznic, śniadanko i wracamy na tor. Wspomniałbym słowo o pogodzie ale naprawdę nie ma sensu, bo była tak idealna, że w Hollywood lepiej by tego nie nakręcili. Postanowiłem całkowicie oczyścić umysł i na pierwszej sesji po prostu cieszyć się z jazdy, dbając jedynie żeby utrzymać właściwy tor jazdy tak jak radził Andy. Nie myślałem o tym, że jak wrócę do domu z nienaruszonymi slayderami to będzie obciach. Po prostu ruszyłem przed siebie.
Nie pamiętam dokładnie, to było na drugim lub trzecim okrążeniu. Nagle… na jednym z zakrętów poczułem jakbym zahaczył o coś kolanem, kolejny zakręt i znów to samo. Coraz mocniej i wyraźniej za każdym razem. Dotarło do mnie, że właśnie zaliczyłem "kolano"! Od dawna nie czułem takiej satysfakcji i radości podczas jazdy. Poczułem się jak kowboj, który właśnie ujarzmił najdzikszego Mustanga. Możecie powiedzieć, i co z tego, wielkie mi halo. Natomiast dla mnie było to przekroczenie kolejnej bariery na drodze do doskonalenia swoich umiejętności. Zrozumiałem jednocześnie mój wcześniejszy błąd w podejściu do tematu i do rad Andy’ego. Starając się jak najlepiej=najszybciej pokonać okrążenie i trzymając się właściwej linii "kolano" było naturalnym efektem.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!