Volkswagen jetta hybrid to drugi dwunapędowy model niemieckiego producenta. Eksperyment z hybrydowym touaregiem został zakwalifikowany do udanych i przyszedł czas na odebranie kawałka tortu Japończykom, którzy liczą miliony dolarów zarobione na priusie. 

Władze Volkswagena liczą, że hybrydowa jetta podbije serca Amerykanów, którzy kochają pokazywać, że obchodzi ich jakość życia niedźwiedzi polarnych. W celu rozpromowania nowego auta postanowili zmasakrować rekord prędkości auta z hybrydowym napędem. Dno wyschniętego jeziora Bonneville to najlepsze miejsce do realizowania takich pomysłów. Oficjalny wynik? Dotychczasowy rekord wynosił 209,21 km/h, a jetta już w połowie drogi jechała szybciej. W księdze rekordów zapisano 301,18 km/h.

Rekord prędkości auta hybrydowego

Pod maską rekordowo szybkiej hybrydy pracował taki sam układ napędowy, jak w udostępnionym nam modelu, czyli spalinowe 1.4 TSI o mocy 150 KM dostępnych w przedziale 5000-6000 tys. obr./min i elektryczny 27 konny silnik o maksymalnym momencie 150 Nm. 

Sumaryczne osiągi to 170 KM i 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Dzięki temu jetta hybrid przyspiesza do pierwszej setki w 8,6 sekundy, to szybciej od priusa o prawie 3 sekundy. Prędkość maksymalna ekologicznej jetty to 210 - prius odpada przy 180 km/h. 

Jak inżynierowie Volkswagena połączyli dwa rodzaje napędu? Pomiędzy spalinowy motor TSI a siedmiobiegową skrzynię DSG wcisnęli trzecie suche sprzęgło i silnik elektryczny. W trybie czysto elektrycznym jetta może przejechać około dwóch kilometrów i rozpędzić się maksymalnie do 70 km/h, a do 135 km/h silnik spalinowy jest wspomagany przez elektryczny. 

Ciekawostką jest, że jetta hybrid nie ma pod karoserią rozrusznika i alternatora. To dlatego, że elektryczny silnik nie tylko zastępuje rozrusznik, ale też ma możliwość rekuperacji energii i wykonuje pracę alternatora. Spod maski usunięto także akumulator, który został przeniesiony do bagażnika. Dzięki tym zabiegom w komorze przewidzianej dla silnika zmieścił się moduł hybrydowy. 

Testowana jetta przytyła o 102 kg. Llitowo-jonowa bateria ma waży 36 kg i składa się z 60 pojedynczych ogniw o pojemności 5 Ah, napięcie maksymalne wynosi 220 V, a energia zmagazynowana w zestawie baterii wynosi 1,1 kWh. 

Zespół akumulatorów umieszczono w tylnej części nadwozia, co ograniczyło nieco pojemność bagażnika, który ma teraz 374 litry. To jedyna skaza na funkcjonalności w porównaniu do mniej ekologicznych - konwencjonalnych wersji jetty. Auto pozostaje pięcioosobowym sedanem z czwórką drzwi. Dodatkowo hybrid jest wyposażony w wielowahaczowe zawieszenie z tyłu. 

Z zewnątrz dwunapędowa jetta różni się kilkoma emblematami z napisami "Hybrid", nową atrapą na twarzy, innymi progami, zmieniono także zderzaki z przodu i z tyłu, a na klapie bagażnika pojawił się mały spojler. W tej wersji nie widać końcówki układu wydechowego. Te zabiegi pozwoliły uzyskać Cx o wartości 0,28. 

Wewnątrz znajdziemy nową tapicerkę i powermeter, który umieszczono w miejscu obrotomierza. Dzięki niemu wiemy, kiedy auto jest napędzane prądem (niebieskie pole), a kiedy benzyną (czarne pole). Jeśli wskazówka znajduje się na zielonym tle, to silnik spalinowy zamienił się w ładowarkę baterii. 

Na końcu skali jest napis "Boost". To funkcja pozwalająca na wykorzystanie całego zapasu momentu obrotowego. Przyda się przy wyprzedzaniu i dynamicznym starcie ze świateł. Niestety "Boost" trwa tylko 10 sekund, ale po odpuszczeniu gazu i ponownym wciśnięciu gazu do podłogi znów działa - sprawdziliśmy.

Jazda

Na tunelu środkowym znajduje się przycisk E-mode. Służy do tego, aby np. w czasie ślimaczenia się w korku wymusić jazdę w trybie elektrycznym. W trybie E-mode możemy jechać na prądzie do 70 km/h (bez E-mode do 60 km/h).

Pasażerowie docenią ciszę panującą w aucie. To normalne w czasie jazdy w trybie elektrycznym - warto jednak wspomnieć, że hybrydowa jetta otrzymała grubsze szyby, które jeszcze lepiej izolują wnętrze od hałasów. Pozycja za kierownicą i wygoda przednich foteli to klasa sama dla siebie. Pasażerowie tylnej kanapy również nie mogą narzekać na brak miejsca.

Zawieszenie pracuje cicho i nie daje po sobie poznać, że rozłożenie masy jest nieco inne niż w przypadku jetty z klasycznym napędem. Tłumienie nierówności przebiega płynnie i nie naraża kierowcy na stres. Jetta jest stabilna podczas podróży drogami szybkiego ruchu. Także szybsze połykanie zakrętów nie wprawia auta w zakłopotanie - samochód trzyma zadany kurs. 

Gładkie nabieranie prędkości zawdzięczamy dobrej współpracy pomiędzy napędami i aksamitnej skrzyni DSG, która ma też bardziej agresywny tryb pracy S. Możemy także dokupić możliwość zmiany biegów za pomocą łopatek na kierownicy. 

Skrzynia DSG ma też swoją rolę w walce o obniżenie zużycia paliwa. Jakim cudem? Otóż w przypadku kiedy lewarek jest w położeniu "D", to po puszczeniu pedału przyspieszenia auto nie hamuje silnikiem, a toczy się bez dodatkowych oporów ze strony napędu. Jeśli puścimy gaz w trybie S, wskazówka powermetera powędruje na zielone pole i zacznie ładować akumulatory. W trybie "D" ma to miejsce dopiero przy naciśnięciu pedału hamulca. 

Producent obiecuje, że jetta hybrid ma zużywać średnio 4,1 litra benzyny na 100 kilometrów. W czasie jazd testowych komputer pokładowy pokazywał średnie zużycie paliwa na poziomie 5-6 litrów. To i tak niezły wynik jak na auto o takich gabarytach i osiągach. 

Kierowcy w USA i Kanadzie już mogą wydać swoje oszczędności lub brać kredyty na nową jettę hybrid. W Polsce zamówienia będzie można składać w maju tego roku, a pierwsze auta zostaną przekazane klientom dopiero w lipcu. To dlatego, że Polski oddział Volkswagena musi najpierw przystosować serwisy i przeszkolić ich załogę, by mechanicy potrafili obsługiwać napęd jetty.

Ceny i wyposażenie

Wersję comfortline na 16 calowych kołach wyceniono na 118 tysięcy złotych. Za tę kwotę dostajemy skrzynię DSG i bogate wyposażenie z zakresu komfortu jazdy i bezpieczeństwa - na liście jest m.in.: automatyczna klimatyzacja, chromowane listwy na osłonie chłodnicy, światła tylne i oświetlenie tablicy rejestracyjnej w technologii LED, gałka dźwigni zmiany biegów i dźwignia hamulca ręcznego obszyte skórą, gniazdko 12V w bagażniku, przednie fotele z regulacją w 4 płaszczyznach (do przodu/do tyłu, góra/dół, oparcie do przodu/do tyłu, podparcie odcinka lędźwiowego kręgosłupa w górę/w dół), napis "Hybrid" (na osłonie chłodnicy, przednich błotnikach i pokrywie bagażnika), osłony progów (pakiet aerodynamiczny), radio z odtwarzaczem RCD 510 (ze wskaźnikiem przepływu energii, funkcją odtwarzania formatu MP3, wewnętrzną zmieniarką na 6 płyt CD i ośmioma głośnikami), środkowe podłokietniki (z przodu ze schowkiem), wielofunkcyjna kierownica obszyta skórą, z funkcją Tiptronic, pakiet zimowy: podgrzewane fotele, podgrzewane dysze spryskiwaczy, spryskiwacze reflektorów, kontrolka poziomu płynu spryskiwaczy, tempomat i wyświetlacz wielofunkcyjny z informacją o bieżących parametrach układu napędowego oraz baterii.

Wyższy wariant wyposażenia highline obejmuje m.in.: chromowane obramowanie dolnych wlotów powietrza, obręcze ze stopu metali lekkich (17-calowe, szlifowane na połysk, typ Buenos Aires), reflektory bi-ksenonowe, reflektory przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów, kolorowy wyświetlacz wielofunkcyjny, pakiet czujnik deszczu (automatycznie przyciemniane lusterko wsteczne, czujniki deszczu i zmierzchu), przyciemniane szyby tylne boczne oraz tylna. Ta wersja będzie kosztować kilka tysięcy złotych więcej.

Planowane jest też wprowadzenie Hybrydy z mocniejszym, 200 konnym silnikiem TSI. Cena wzrośnie o kilkanaście tysięcy złotych.