Policjanci ruchu drogowego w środę 12 czerwca do godziny 22.00 będą prowadzić w całym kraju działania kontrolno-prewencyjne pod nazwą "Smog". Jak zaznaczają mundurowi akcja ma na celu eliminowanie z ruchu pojazdów, których stan techniczny w oczywisty sposób, np. poprzez nadmierne zadymienie wskazuje na nieprawidłowe działanie silnika lub uszkodzenie układu wydechowego. Policjanci uzbrojeni w specjalistyczny sprzęt kontrolno-pomiarowy, będą również badać emisją spalin pojazdów, wobec których istnieje uzasadnione przypuszczenie, że naruszają wymagania ochrony środowiska.

W przypadku wykrycia nieprawidłowości oprócz zatrzymania dowodu rejestracyjnego kierowca, który ewidentnie zaniedbał obsługę swojego samochodu może liczyć się z mandatem nawet do 500 zł. Ale to nie będą jedyne koszty…

– Po zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego za naruszenie norm ochrony środowiska – bez względu na to, czy chodzi o wycieki, czy o przekroczenie norm spalin – taki pojazd dalej nie pojedzie. Z miejsca kontroli może być jedynie odholowany lub odwieziony na lawecie – powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Dla kierowcy oznacza to dodatkową opłatę za transport do warsztatu i rozmyślanie nad tym, jak odzyskać dowód rejestracyjny.

Mają lepszy sposób na kopcące auta

Co ciekawe w Krakowie postanowili sobie poradzić z kopcącymi autami w inny sposób. Do walki zaprzęgnięto dwa innowacyjne urządzenia wykorzystujące wiązkę radiową i laser. Niektórzy określają je fotoradarami, a zamontowane zostały przy Alejach Trzech Wieszczów (w rejonie domu handlowego Jubilat) oraz na ul. Księcia Józefa (niedaleko kopca Kościuszki). Trzecie urządzenie stanie w okolicach ul. Wita Stwosza (przy dworcu głównym).

Urządzenia będą pracować przez trzy tygodnie, czyli do końca czerwca. Później eksperci w ciągu kilku tygodni opracują wyniki pomiarów. W zależności od wyników rozważany będzie montaż kolejnych takich maszyn, np. przy ul. Wielickiej czy al. 29 Listopada.

Urzędnicy twierdzą, że zamontowane urządzenia są pierwszymi takimi w Polsce. Wyjątkowość maszyn polega na tym, że mierzą spaliny metodą "remote sensing", tj. przy wykorzystaniu metody teledetekcji – urządzenia wykorzystują wiązkę radiową i laser, a także kamerę. Urządzenie, w formie białej skrzynki, jest po dwóch stronach ulicy – laser jest po obu stronach, a kamera z jednej strony.

W ciągu trzech tygodni urządzenia powinny przetestować spaliny z ok. 100 tys. samochodów.

– Urządzenie jest świetne. Wykonuje pomiar jednego pojazdu w pół sekundy. Szacuje się, że w ciągu doby pomiarowej potrafi skontrolować od 8 do 10 tys. pojazdów. To ilość jaką mogłoby wykonać 100 załóg policyjnych z wykorzystaniem klasycznych dymomierzy – powiedział Michał Poterek z firmy Turbospec.

Tego rodzaju badania stosowane są od kilku lat za granicą, m.in. w Zurychu i Londynie. Polegają one na pobieraniu próbek z rur wydechowych pojazdów. Ich celem jest dostarczenie rzeczywistych danych i kompleksowego obrazu dotyczącego emisji spalin pojazdów poruszających się na co dzień po ulicach miasta.

– Mamy nadzieję uzyskać odpowiedź na pytanie, które grupy pojazdów emitują największe zanieczyszczenia. Z punktu widzenia Zarządu Transportu Publicznego szczególnie kładziemy nacisk na porównanie pojazdów transportu zbiorowego, tj. autobusów komunikacji miejskiej, autobusów komunikacji regularnej i autokarów, z samochodami osobowym – wyjaśnił Łukasz Franek dyrektor Zarządu Transportu Publicznego.

Urządzenia pomiarowe będą zapisywać szereg informacji. Do najważniejszych należy poziom stężeń substancji takich jak: dwutlenek węgla, tlenek azotu, tlenek węgla, dwutlenek azotu, węglowodory, cząsteczki stałe PM.