Opel ruszył w Tychach z seryjną produkcją 3-cylindrowego silnika benzynowego 1.2 Turbo PureTech. To efekt inwestycji w śląską fabrykę niemieckiej marki, którą koncern PSA ogłosił wiosną 2018 roku.

Guzik startowy nacisnęła Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii oraz Carlos Tavares, prezes zarządu Groupe PSA

– Chciałbym podkreślić, że załoga z Tychów udowodniła, że ma zdolność zwiększenia wydajności, co skłoniło nas do zainwestowania w modernizację zakładu i powierzenia mu produkcji naszego najnowocześniejszego silnika powiedział Carlos Tavares, prezes zarządu Groupe PSA. – Zakład w Tychach ma teraz przed sobą zrównoważoną przyszłość i w znacznym stopniu przyczyni się do wzrostu produkcji w Groupe PSA. Obiekt przeorganizowano na potrzeby produkcji silników do pojazdów 5 naszych marek i zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania klientów na ten wielokrotnie nagradzany silnik dodał Tavares.

Zakład w Tychach został doinwestowany kwotą 250 mln euro (ponad 1 mld zł).

– Dzięki temu, że Opel stał się częścią Grupy PSA i dzięki wdrożeniu programu restrukturyzacji Pace! zyskaliśmy najlepszy francuski silnik, który cztery razy z rzędu zdobywał tytuł "Engine of the Year" w swojej kategorii – mówi Korpak.

Jego zdaniem zakład nie musi martwić się o przyszłość, bo zapotrzebowanie na silniki benzynowe jest ogromne.

To jednostka na nowe czasy, o małej pojemności i dobrych parametrach emisji CO2, co powoduje, że respektowane będą wszystkie limity emisji, czekające nas w przyszłości – twierdzi dyrektor Opel Manufacturing Poland.

Łącznie w tyskim zakładzie będzie powstawać 16 różnych typów trzycylindrowych silników benzynowych dostosowanych do współpracy z manualną, jak i automatyczną skrzynią biegów. Roczna produkcja w 2019 r. ma wynieść ok. 230 tys. egzemplarzy. Osiągnięcie docelowej zdolności 460 tys. silników zależy od potrzeb rynku – tyski zakład uzyska ją już w 2020 r. Stopniowo wzrośnie też udział w produkcji polskich dostawców podzespołów.

Dziś silnik 1.2 PureTech jest montowany w crossoverach Opla, czyli modelu Crossland X i Grandland X oraz w ostatnio debiutującej rodzinie użytkowych modeli Combo. Jednostka napędza też auta z logo Peugeot, Citroen i DS. Należy też przypuszczać, że w 2019 roku trafi również do Corsy nowej generacji opartej na platformie opracowanej wspólnie z inżynierami PSA.

Z dokładnością cieńszą od włosa

– Modernizacja zakładu jednostek napędowych w Tychach oznacza instalację nowoczesnego parku maszynowego i pełną automatyzację procesu, którą można zdefiniować mianem technologicznego greenfieldu – ocenia Arkadiusz Suliga, dyrektor tyskiej fabryki. – Najnowsze maszyny i urządzenia wspierają proces produkcji na wszystkich liniach: głowicy, bloku silnika i wału korbowego, a także na finalnym odcinku procesu, czyli linii głównej – wyjaśnia.

Na każdym etapie prowadzone są wielopoziomowe systemy kontroli pomiarów i jakości, przeprowadzane m.in. w Centralnej Izbie Pomiarowej. Dodatkowo maszyny pomiarowe współpracują ze sobą przekazując wymiary sczytywane na bieżąco z obrabianego elementu, co umożliwia precyzyjne ustawienie do wykonania kolejnej operacji. Część z nich wykorzystuje mikrokamery umożliwiające precyzyjną oceną jakość wykonania danego elementu.

Do urządzeń istotnych w procesie zapewniania jakości należy m.in. maszyna do operacji honowania oraz gradownica. Pierwsza umożliwia uzyskanie perfekcyjnej gładzi cylindra oraz jej odpowiedniego wykończenia w formie mikro spirali. Gradziarka za pomocą specjalnych głowic likwiduje wszelkie nierówności na powierzchni każdego z obrabianych elementów.

– Technologia obróbki poszczególnych elementów silnika bazuje na precyzyjnych operacjach, prowadzonych z dokładnością do kilku mikronów, wykonywanych m.in. przez jedno i dwuwrzecionowe obrabiarki sterowane numerycznie. Dla porównania np. średnica ludzkiego włosa ma 150 mikronów – wyjaśnia Jacek Cebula, kierownik produkcji odpowiedzialny za wdrożenie projektu.

Wyprodukowanie jednego silnika 1.2 PureTech trwa ok. 1,5 godziny.

– W celu sprawdzenia jakości nowe jednostki przechodzą 20-godzinne tzw. hot-testy pod obciążeniem w specjalnej komorze – mówi dziennik.pl Arkadiusz Suliga, dyrektor fabryki. A czas próby odpowiada dystansowi kilkuset tysięcy kilometrów. Jak usłyszeliśmy żaden kierowca nie jest w stanie wymyślić tortur serwowanych na hamowni przez specjalistów zakładu w Tychach.

Tychy dadzą pracę

Aktualnie zakład zatrudnia ok. 550 ludzi pracujących na dwie zmiany. Wzrost liczby etatów i uruchomienie trzeciej zmiany w 2019 roku Opel Manufacturing Poland uzależnia od zapotrzebowania na nowy silnik. Docelowo zajęcie przy produkcji miałoby znaleźć ok. 800 ludzi.

Przedstawiciele niemieckiej marki mają również nadzieję, że w przyszłości nowymi pracownikami zostaną absolwenci trzech klas zawodowych utworzonych przy wsparciu Opla w trzech tyskich szkołach zawodowych na terenie Katowickiej Strefy Ekonomicznej.