Żeby samochód za szybko nie taniał. Zobacz, które auto wybrać, żeby nie żałować po 60 tys. km

| Aktualizacja:

Szukasz auta i najważniejsza jest cena? Okazuje się, że po czterech latach i przejechaniu 60 tys. km możesz żałować. Na co zwrócić uwagę, żeby nie przeklinać decyzji? Eksperci sprawdzili, które samochody najbardziej trzymają cenę na polskim rynku i gwarantują najniższe koszty użytkowania. Oto najnowszy raport...

wróć do artykułu
  • ~pawko
    (2018-10-25 13:29)
    chyba nie myslicie ze ktos uwierzy w te brednie niemiecki szrot
  • ~Stefan_39
    (2018-10-25 13:50)
    Jako były użytkownik niemieckich samochodów kiedyś zakochany w PASSATach przestrzegam i błagam was nie kupujcie szmelcu made in DE. Nigdy więcej nie kupie VW i innych szrotów z tego kraju. Teraz mam toyotę i jestem wniebowzięty. Jest bezawaryjna ! Moi znajomi zachwycenie są tez Koreańczykami.
  • ~rey
    (2018-10-25 15:03)
    Taaa, i lepiej jeździć samochodem, którego się nie lubi tylko dlatego, żeby nie potaniał. Życie jest za krótkie na to.
  • ~turysta
    (2018-10-25 17:01)
    Jeśłi ktoś kupuje samochód, by jeździć nim 15 000 km rocznie to niech kupi sobie rower, będzie taniej i zdrowiej. Swoim małym autkiem czyli vw up! przejechałem już 98 000 km a używam go praktycznie na dojazdy do pracy - ok .70 km - i wyjazdy wakacyjne, co prawda do Włoch, ale to tylko 2 tygodnie urlopu. W marcu będzie obchodził 3 rocznicę od zakupu. Jakby 4 lat temu ktoś powiedział, ze będę zadowolony z volkswagena - wyśmiałbym go. Ale życie płata figle....
  • ~obserVATor
    (2018-10-25 17:06)
    Bądźmy szczerzy: w Polsce cenę trzymają autka firmy vw. Poprzednio miałem renault thalię 1.2 w wersji all inclusive - czyli m.in. z automatyczną kliamtyzacją Serwisowana regularnie w ASO, gdy przyszło do sprzedaży - nikt nie chciał zapłacić więcej niż 60% kwoty, na jaką było ubezpieczenie AC. Pech chciał, że jakiś dostawczak wjechał mi w bagażnik a ubezpieczyciel uznał, że wystąpiła szkoda całkowita. Teraz jeżdżę samochodem miejskim, ale czasem brakuje mi tych 506 litrów bagażnika z thalii.
  • ~Gerard
    (2018-10-25 23:30)
    Niby wszystko fajnie, ale ja i tak wolę mieć yarisa z aut miejskich nawet jeźeli nie wychodzi najtaniej. Jakoś jestem przywiązany do japońskich marek. W leasing wziąłem hybrydową wersję, bo auto służy mi tylko do jazdy po Warszawie i mimo korków pali koło 4,5/100. A poza miasto ma drugi większy samochód.
  • ~filip5
    (2018-10-26 00:04)
    to są nowe auta które sporo tracą niestety. jak już wybrałbym kilku letnią toyotę avensis, raz że niezawodne silniki a dwa że japońce nie tracą tak szybko na wartości
  • ~kon
    (2018-10-30 19:38)
    artykuł pachnie sponsoringiem wieśwagena
  • ~julek
    (2018-10-30 23:20)
    Różnymi markami jeździłem ale wszystko było regularnie serwisowane, na części oe delph miałem rachunki, że człowiek widział, kiedy kupowane. Nie palone w środku, można powiedzieć że igła. Cene ustawiałem wysoko ale zawsze sie sprzedawało bo na zadbane auto zawsze są chętni.
  • ~krzyhoo1
    (2018-10-31 19:16)
    Mam 10-letniego Hyundaia I30, 1.6 benzyna, z przebiegiem 170Kkm. Koszty roczne ca 6000zł (3800zł benzyna + 1200zł OC+AC + 900zł przeglądy w ASO + 100zł badanie techn.). Dodatkowe wydatki w ciągu 10 lat - opony 2000zł (2xkpl letnie i zimowe), chłodnica klimy 800zł, 100zł zbieżność i ..............nic więcej. Życzę posiadaczom VW Golf, BMW-1, Toyoty Auris, Mazdy 3 i czego tam jeszcze podobnych "problemów" i wydatków. Acha, cena zakupu 56000zł (dzisiaj ca 64.000 z sil. 1.4), wartość po 10 latach wg otomoto ca 12-14000. Następny będzie samochód c-klasse z normalnym silnikiem niedoładowanym - pewnie Mazda 3

Może zainteresować Cię też: