Do końca tego roku na polskich drogach zginie nawet 4,5 tys. osób. To wiele pojedynczych tragedii. Tak jakby z mapy zniknęło małe miasteczko. 

Wypadki mają jednak również finansowy wymiar. Komisja Europejska policzyła, że składają się nań koszty leczenia pozostałych rannych w wypadku, pomocy po wypadku i podatków, których nie zapłaci osoba w wieku produkcyjnym. Koszty windują również wypłaty odszkodowań, podwyżki ubezpieczeń drogowych. 

Od 10 lat Polska znajduje się na pierwszym miejscu w Unii Europejskiej nie tylko pod względem liczby ofiar śmiertelnych, ale właśnie kosztów, jakie ponosi państwo z powodu tragedii na drogach. Według polskich wyliczeń w 2008 r. jedna ofiara wypadku kosztowała państwo 1,47 mln zł. Od 2000 r. ta kwota uległa podwojeniu.

Koszty wypadków podnoszą wydatki Narodowego Funduszu Zdrowia na leczenie szpitalne. W 2009 r. było to już 25 mld zł. Dane nie pokazują jednak jaką część stanowią ofiary wypadków drogowych.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podaje, że wszystkie koszty materialne i społeczne wypadków, które miały miejsce na Polskich drogach krajowych w latach 2007-2009 wyniosły ok. 10 mld zł. To o ok. 5 proc. mniej niż w latach 2005-2007.

Polska jest największym placem budowy w Europie. Budujemy najwięcej nowych autostrad i dróg ekspresowych, ale poczekamy na nie jeszcze kilka lat. Dlatego na co dzień korzystamy z tras niższej kategorii. Co roku na poprawę bezpieczeństwa na istniejącej sieci GDDKiA wydaje ok. 1 mld zł. Kolejny ok. 1 mld co roku idzie na utrzymanie dróg, czyli np. odśnieżanie i solenie. 

— Wymieniamy znaki drogowe, malujemy drogi. Lepsze oznakowanie sprawia, że drogi są bezpieczniejsze — mówi Andrzej Maciejewski, zastępca szefa GDDKiA.

W 2008 r. w wypadkach samochodowych w Szwecji zginęło 397 osób. Trafikverket, Szwedzka Administracja Transportowa, odpowiedzialna za zarządzanie i budowę dróg, policzyła że kosztowało ją to ok. 23 mln koron szwedzkich, czyli ok. 10 mln zł. Szwedzi na poprawę bezpieczeństwa na drogach wydają rocznie równowartość ok. 400 mln zł. Tylko, że Skandynawowie sieć szybkich dróg wybudowali wiele lat temu. Nie jest ona również tak rozległa jak w Polsce.