Obcokrajowcy często dziwią się na widok aut z polskimi rejestracjami wyposażonych w olbrzymie anteny na dachach. Snują różne domysły, że może w naszym kraju kiepsko działają telefony komórkowe i dlatego używamy do nich aż takich anten lub że słabo odbiera w Polsce radio. Mało kto pomyśli o CB, bo w innych krajach to raczej sprzęt niszowy – używany niemal wyłącznie przez pasjonatów lub kierowców ciężarówek.

Tymczasem polscy kierowcy polubili ten wynalazek. Pozwala on zminimalizować ryzyko kontaktu z „policją krzakową”, ułatwia dotarcie do celu na fatalnie oznakowanych drogach, na których nie radzą sobie nawet nawigacje. Lepiej od jakichkolwiek komunikatów nadawanych przez stacje radiowe ostrzega o korkach i utrudnieniach w ruchu. Użytkownicy CB wiedzą, że na służby drogowe nie ma co liczyć – lepiej zdać się na solidarność między użytkownikami dróg.

Do radiowej społeczności przystąpić jest bardzo łatwo – wystarczy nabyć radio i antenę oraz zamontować je w aucie. Potrzebny sprzęt można kupić nawet na przecenach w dyskontach spożywczych. Tylko czy takie radio, kupione za 169, 95 zł wraz z anteną, rzeczywiście może zapewnić bezproblemową komunikację? Raczej nie! W promocyjnych cenach zwykle sprzedawane są dalekowschodnie klony markowych produktów, które jednak jakością wykonania drastycznie odbiegają od oryginałów. To samo dotyczy anten – producentom niemarkowego sprzętu udaje się zwykle skopiować wygląd sprawdzonych konstrukcji, ale osiągi podróbek są bez porównania gorsze. Antena to coś więcej niż tylko metalowy pręt – dla jakości komunikacji oraz dla jej zasięgu jest niemal tak samo ważna jak radio.

Jeśli ktoś nie ma doświadczeń z CB-radiem, to zamiast z marketowych promocji powinien skorzystać z pomocy sprzedawcy w specjalistycznym sklepie, który pomoże mu dobrać właściwy sprzęt pasujący zarówno do auta, jak i do sposobu zastosowania. Być może zapłaci więcej niż w markecie, ale nie będą to na pewno pieniądze stracone. Warto pamiętać, że korzystając z kiepskiego sprzętu ze źle zestrojoną anteną, szkodzimy nie tylko sobie – inni użytkownicy będą musieli znosić wypuszczane przez nas w eter piski i trzaski i po wielokroć słuchać tych samych pytań o drogę, na które ktoś już dawno odpowiedział, ale pytający nie dosłyszał odpowiedzi.

Pokazujemy, z którymi radiami warto wyruszyć w drogę. Podczas testu zwracaliśmy uwagę na wygodę obsługi urządzeń, jakość odbieranego dźwięku oraz czystość i poprawną modulację przy nadawaniu. W porównaniu nie uwzględniliśmy anten – wybór tej właściwej jest zawsze kompromisem między ceną, gabarytami i oczekiwanym zasięgiem komunikacji. Każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie, czy woli słyszeć komunikaty z 30 km (antena o długości ok. 2 m), czy swobodnie wjeżdżać do garażu...


Danita 2000 Multi

Porządnie wykonane radio firmowane przez duńskiego producenta o niezłej renomie, pozbawione wszelkich gadżetów i wodotrysków, ale zapewniające całkiem niezłą jakość nadawania i odbioru, z jednym wszakże zastrzeżeniem: brakuje w nim skutecznych filtrów redukujących zakłócenia z instalacji auta, co w niektórych pojazdach może uprzykrzyć użytkowanie. Nasza rada: jeśli instalacja twojego auta „nie sieje zakłóceń”, możesz ten sprzęt bez obaw kupić.
Starannie wykonana obudowa, dobry mikrofon, prosta obsługa, niezła jakość dźwięku.
Brak skutecznych filtrów przeciwzakłóceniowych.

Polmar EX-40

To radio to kolejne wcielenie cenionego modelu Lafayette Ermes. Ma niezłe wyposażenie, w tym automatyczny Squelch (odcięcie szumów) sterowany przyciskiem na mikrofonie. Bardzo dobra jakość komunikacji, wysoka czułość odbiornika, niska podatność na zakłócenia. Z racji malutkiej obudowy wbudowany głośnik radzi sobie przeciętnie, po podłączeniu głośnika zewnętrznego odsłuch bardzo dobry.
Wysokiej jakości nadajnik i odbiornik, bardzo małe rozmiary, skuteczne filtry przeciwzakłóceniowe.
Brak regulacji czułości (RF-gain), trudna obsługa.


President Johnny III

Radio pochodzące z nowej, odświeżonej linii Presidentów. Ma w standardzie wszystko, co potrzeba, z wyjątkiem przełącznika kanałów w „gruszce” – mikrofon z przełącznikami można dokupić. Filtr Hi-cut obcina wysokie tony, przez co w głośniku nie słychać uciążliwych pisków. Wielofunkcyjne przyciski utrudniają nieco obsługę. Bardzo wysoka jakość komunikacji, sprawnie działające automatyczne odcięcie szumów ASC.
Radio sprawnie „wycina” zakłócenia, zapewnia bardzo wygodną eksploatację w aucie.
Wyświetlacz nieczytelny pod kątem, niewygodne wielofunkcyjne przyciski. Wysoka cena.

Stabo xm 3001e

Dystrybuowane przez Presidenta radio, które ma przejąć schedę po zakazanym od lat, ale wciąż uwielbainym Unidenie 520XL. Ze względu na prostą obsługę
i optymalny dobór funkcji, a przede wszystkim parametry nadawczo-odbiorcze to doskonały wybór do samochodu. Przypomina starsze Presidenty, za którymi wielu już (słusznie) tęskni. Przeszkadzać może tylko cena – bardziej presidentowa niż unidenowa.
Bardzo wysoka jakość komunikacji, wygodna obsługa, idealny dobór funkcji. Dobre filtry przeciwzakłóceniowe.
Brak przełącznika kanałów w gruszce. Wysoka cena.


President Tommy

Najtańszy model w gamie Presidenta, ogołocony ze wszelkich niekoniecznie potrzebnych funkcji. Do auta nadaje się doskonale, można opanować jego obsługę w 2 minuty. Gadżeciarze będą rozczarowani, ale jeżeli ktoś chce mieć markowe radio, a nie lubi wozić ze sobą instrukcji obsługi, to jest to sprzęt dla niego.
W wielu sklepach można kupić te radia znacznie taniej, niż przewiduje to oficjalny cennik Presidenta.
Bardzo prosta obsługa, działający automatyczny Squelch, niezła jakość komunikacji.
Brak regulacji czułości odbiornika (RF-gain), brak przełącznika kanałów w mikrofonie.

Lafayette Trucker

To radio to wyzwanie rzucone Presidentowi przez firmę Lafayette. Za rozsądną cenę otrzymujemy „wszystko mające” radio w formacie DIN wraz z kieszenią montażową (pasuje w miejsce radia samochodowego), o bardzo przyzwoitych parametrach nadawczo-odbiorczych. Głośnik na ściance przedniej ułatwia użytkowanie w aucie osobowym (radia
z głośnikiem w „denku” przeznaczone są do montażu w ciężarówce, nad głową kierowcy).
Bardzo dobra jakość nadawania i odbioru, skuteczne filtry, pełne wyposażenie.
Za ostre podświetlenie gruszki, wymaga lektury instrukcji.


President Walker

Klasyczny, kultowy model Presidenta. Mimo staroświeckiego wyglądu pod względem funkcjonalności i osiągów nie ustępuje najnowszym urządzeniom. Ma wszystko, czego dobremu radiu do auta potrzeba: sprawne filtry przeciwzakłóceniowe (wyłączalne!), automatyczne odcięcie szumów ASC, regulację czułości odbiornika, a nawet regulację czułości mikrofonu. Można go kupić sporo taniej, niż sugeruje to strona internetowa
Presidenta.
Pełne wyposażenie, bardzo dobre osiągi, łatwa obsługa, klasyczna forma.
Wysoka cena, duża i ciężka obudowa.

Polmar ZX-40

Kolejne, całkiem udane wcielenie modelu Lafayette Zeus. Pod względem wyposażenia można mu zarzucić tylko brak regulacji czułości (RF-gain), w kwestii jakości komunikacji od najlepszych dzieli go głównie słaby wbudowany głośnik, czego należało się spodziewać po tak małym radyjku – wystarczy dokupić większy głośnik zewnętrzny. Za to ergonomia to porażka – małe przyciski i skomplikowana obsługa. Jak na malucha działa świetnie!
Bardzo dobra relacja cena/jakość, wyposażenie, małe rozmiary, automatyczny Squelch.
Słaby wbudowany głośnik, kiepska ergonomia.


Czym grozi jazda z lewym CB? Od kilku lat kwestia legalności korzystania z niektórych modeli CB budzi wśród ich użytkowników spore emocje. Jak sprawdzić, które radio znalazło się na czarnej liście?

Od czasu, kiedy należymy do Unii Europejskiej, zniknął wymóg, że wprowadzane na rynek i użytkowane urządzenie nadawczo-odbiorcze musi mieć homologację. Teraz wystarczy tzw. deklaracja zgodności – czyli oświadczenie wystawione przez producenta lub importera sprzętu, iż jest on zgodny z obowiązującymi normami. 

Dopiero jeśli okaże się, że oświadczenie nie było zgodne z prawdą, np. po tym, kiedy odpowiednia instytucja przeprowadzi badania produktu, z których wynika, że nie spełnia on deklarowanych parametrów, Urząd Komunikacji Elektronicznej wpisuje takie urządzenie na tzw. listę wyrobów niezgodnych z wymaganiami zasadniczymi. Aktualny wykaz takich produktów można znaleźć na stronie www.uke.gov.pl w zakładce regulacje/nadzór rynku urządzeń/lista wyrobów niezgodnych z wymaganiami zasadniczymi. Sprzętu, który trafił na taką listę, nie wolno wprowadzać do obrotu, a jego użytkowanie też może skutkować konsekwencjami.

Najwięcej do stracenia mają sprzedawcy – grzywna za sprzedaż niedopuszczonych urządzeń może wynieść nawet 100 tys. zł. Od pewnego czasu w internecie roi się od plotek, że policja organizuje łapanki użytkowników popularnych, choć od kilku lat zakazanych radiów Uniden. Policjanci mają prawo zabezpieczyć sprzęt, którego legalność budzi ich wątpliwość.

Ponieważ sami nie mają możliwości, żeby stwierdzić, czy radio spełnia obowiązujące normy, mogą zabezpieczyć je za pokwitowaniem i odesłać do badań. Prawdą jest też, że część funkcjonariuszy została przeszkolona w zakresie rozpoznawania sprzętu z „czarnej listy”, jednak zdaje się, że wyszukiwanie takich urządzeń nie należy do priorytetów policji. Nie dotarły do nas informacje o rekwirowaniu urządzeń kierowcom.