Mitsubishi Eclipse Cross to pierwszy z elementów nowej strategii odświeżania japońskiego producenta. Debiutant wjeżdża w lukę między najmniejszym ASX a Outlanderem. Przy długości nadwozia mierzącej 4,40 m wypełnia ją idealnie. Szczególnie, że według prognoz segment tej wielkości SUV-ów do 2020 roku czeka 20-procentowy wzrost. W samej tylko Europie ich sprzedaż powinna wystrzelić z obecnych 1,6 mln sztuk do 2 mln w 2020 r. Aż prosi się, by wykorzystać taki potencjał - zwłaszcza, kiedy chlebem powszednim od 1936 roku jest produkcja aut 4x4. Oto pierwsze wrażenia z jazdy najmłodszym z Mitsubishi...

Eclipse Cross zabiera nas w inny wymiar - od kół po czubek dachu to całkowicie świeża konstrukcja. Auto korzysta ze zmodyfikowanej platformy, na której powstają ASX i Outlander, ale stylistycznie uderza w zupełnie wyższe tony niż starsi bracia. Wygląda futurystycznie. Modną linię coupe wyrzeźbiono ostro jakby cięciami samurajskiej katany i to może się spodobać. Śmiały przód, który błyszczy srebrnymi wąsami w kształcie litery C - japoński producent nazywa je Dynamic Shield (dynamiczna tarcza) - to wizytówka, jaką Mitsubishi zamierza konsekwentnie stosować we wszystkich przyszłych modelach. Podwójna szyba bagażnika nie tylko wygląda ciekawie - poprawia również widoczność przy cofaniu. Japończykom wreszcie udało się stworzyć samochód spójny stylistycznie, który prezencją będzie o krok przed grzecznymi rywalami. 

Nowy Eclipse Cross wjeżdża też na rynek w szczególnym dla Mitsubishi czasie. Dokładnie 100 lat temu zadebiutował pierwszy samochód tej firmy - model A, który był jednocześnie pierwszym japońskim autem produkowanym seryjnie.

Ale nie tylko nadwoziem Eclipse Cross pokazuje, w którą stronę będzie szło Mitsubishi w najbliższych latach. Także pod względem materiałów wykończeniowych firma wyznaczyła sobie nową drogę - po zajęciu miejsca za kierownicą wyraźnie czuć poprawę jakość. Kokpit został wykonany z porządnych materiałów i świetnie spasowany - prezentuje zdecydowanie lepszy poziom niż w ASX czy outlanderze, a to właściwy kierunek. Zgrabna kierownica z grubym kołem dobrze leży w dłoniach. Pozycja za nią jest "przyjemnie sportowa". Duże powierzchnie, jak deska rozdzielcza oraz panele drzwiowe, są wykończone miękkim materiałem przypominającym skórę.

Sama deska rozdzielcza to zupełnie nowy i logiczny projekt - górnej części powierzono funkcje informacyjne, a dolnej operacyjne. Dzieląca obie partie kokpitu listwa nawiązuje do dobrego japońskiego designu i solidności, a poza tym robi wrażenie na pasażerach.

Trzeba pochwalić bardzo wygodne, opracowane na nowo obszerne fotele. Przestronność kabiny jest więcej niż wykraczająca. Duży rozstaw osi (2670 mm) zaowocował pokaźnym rozmiarem wnętrza - swobodnie w obu rzędach siedzeń może tam podróżować 4 dorosłych ludzi. Co ciekawe, nawet jeśli z przodu usiądą wygodnie osoby o wzroście 198 cm, to za nimi bezproblemowo zmieszczą się pasażerowie mierzący 186 cm - od pleców fotela kierowcy do kolan zostaje jeszcze ok. 5 cm luzu.

Tylne siedzenie podzielono w proporcji 60:40 - można regulować kąt pochylenia oparć i przesuwać siedzisko w zakresie 20 cm. Bagażnik w zależności od ustawienia kanapy oferuje od 341 do 448 litrów pojemności. Kufer mniejszego ASX ma 419 l i spokojnie mieści wakacyjne bagaże czteroosobowej rodziny, więc Eclipse Cross również nie powinien rozczarować. A jeśli ktoś ma coś do ukrycia, to szybko schowa skarb pod podwójną podłogą.

Pod karoserią nie brak układów wspierających człowieka za kółkiem. Na tle innych SUV-ów japońskiej marki Eclipse Cross błyszczy pod względem aktywnych systemów bezpieczeństwa i oferuje wszystkie dobrodziejstwa techniki, jakie powinno mieć nowoczesne auto. Dzięki takim systemom jak np. wykrywanie innych użytkowników drogi w martwym punkcie czy ostrzeganie o zbliżającym się aucie przy cofaniu z miejsca parkingowego nowe Mitsubishi można zaliczać do aut bezpiecznych. Na dokładkę samochód potrafi automatycznie zahamować, kiedy kierowca nie zauważy pieszego lub zagapi się w korku. Zresztą najlepszą rekomendacją japońskiej konstrukcji jest najwyższa pięciogwiazdkowa ocena zdobyta w testach zderzeniowych Euro NCAP.

Silnik 1.5 i skrzynia CVT - nowość. W planach napęd elektryczny

A jak Eclipse Cross spisuje się na drodze? Podczas pierwszych jazd sprawdziliśmy samochód w konfiguracji z nowym doładowanym benzynowcem 1.5/163 KM układem 4x4 i automatem CVT - przekładnia oferuje możliwość manualnego wyboru jednego z 8 wirtualnych przełożeń. Mitsubishi twierdzi, że w takim aucie sprint do setki zajmie 9,8 s, a zryw z 60 do 80 km/h ledwo 4 s. Odczucia?

Nie mieliśmy wrażenia, by brakowało nam mocy, a 250 Nm momentu obrotowego ochoczo ciągnęło do przodu. Silnik w duecie z bezstopniowym automatem współpracował cicho i to zarówno w trakcie buszowania po mieście, jak i podczas jazdy z prędkościami autostradowymi. Hałas pojawiał się dopiero przy gwałtownym wdepnięciu gazu - jednak nawet blisko czerwonego pola nie usłyszeliśmy drażniącego wycia. A to w aucie wyposażonym w przekładnię CVT należy uznać za zaletę. I choć Eclipse Cross nie jest zawalidrogą, znacznie więcej przyjemności daje spokojne, płynne podróżowanie. Miękko zestrojone zawieszenie bardzo dobrze tłumi zdegradowane drogi, ale sprzyja też przechyłom nadwozia na zakrętach. Osoby, którym zależy na dynamicznym połykaniu zakrętów czeka rozczarowanie - Eclipse Cross brzydzi się takim stylem jazdy. Plus na konto inżynierów od wyciszenia - wykonali dobrą robotę.

Dla kierowców ze sportową żyłką producent seryjnie przewidział duże łopatki przy kierownicy - niczym w sportowym Lancerze Evo X. Jednak w codziennej jeździe skrzynia okaże się na tyle sprawna, że z czystego lenistwa rzadko przyjdzie do głowy by po nie sięgać. Nam przydały się głównie do hamowania silnikiem.

I jeśli ktoś będzie zastanawiać się czy wybrać auto z 6-biegowym manulalem czy automatem, to zdecydowanie bardziej zadowolony będzie z tej drugiej opcji. Eclipse Cross z nowym silnikiem i dopracowanym CVT to bardzo przyjazny samochód. Wystarczająco dynamiczny jako rodzinny wóz i spalający średnio ok. 9 litrów na 100 km - to o niecałe 2 litry więcej niż podaje producent, ale i tak ten wynik można uznać za rozsądny.

W 2018 roku jako alternatywa dołączy 2,2-litrowy turbodiesel. 150-konna jednostka zagwarantuje aż 400 Nm, co w praktyce powinno przełożyć się na frajdę z jazdy i bardzo dobrą elastyczność. Jednak ze względu na akcyzę będzie kosztowny w zakupie i to jest zła wiadomość.

Dobra jest taka, że japońscy inżynierowie rozwijają wersję elektryczną Eclipse Cross.

W Polsce 100 sztuk sprzedano w ciemno

Ceny nowego Eclipse Cross? W porównaniu do rywali takich jak Volkswagen Tiguan czy Mazda CX-5 SUV model proponowany przez Mitsubishi przynajmniej na papierze okazuje się być korzystniejszym wyborem. A to dzięki wyposażeniu montowanemu już w podstawowym Eclipse.

Mitsubishi Eclipse Cross już w bazowej wersji Inform (silnik 1.5/163 KM i napęd na przód) jest wyposażone w automatyczne światła drogowe, system ograniczający skutki kolizji czołowych, układ ostrzegający o nieplanowanej zmianie pasa ruchu, tempomat ze sterowaniem w kierownicy, automatyczną klimatyzację, światła do jazdy dziennej w technologii LED, 16-calowe alufelgi, 7 poduszek bezpieczeństwa, radioodtwarzacz CD/MP3, czujnik deszczu, przyciemniane szyby, relingi dachowe i podgrzewane boczne lusterka. Takie auto kosztuje od 93 900 zł. Odmiana z CVT i napędem 4x4 - takim samochodem jeździliśmy - to wydatek minimum 133 990 zł.

Volkswagen Tiguan z jednostką o porównywalnej mocy (1.4 TSI/150 KM) został wyceniony na ok. 100 tys. zł. A w standardzie dostaniemy 8 głośników, radioodtwarzacz z ekranem dotykowym, elektryczny hamulec postojowy, skórzane obszycie kierownicy i system stabilizacji przyczepy. Z kolei najtańsza mazda CX-5 SkyGo kosztuje od 95 900 zł - ten model występuje tylko z benzyniakiem 2.0/165 KM i napędem na przód. Auto oferuje m.in. stalowe felgi i manualną klimatyzację.

Eclipse Cross w odmianie Invite Plus jest bogatszy o stację multimedialną Smartphone Display Audio, kontroler dotykowy - touchpad do sterowania systemem multimedialnym, zestaw głośnomówiący Bluetooth ze sterowaniem w kierownicy, podgrzewane przednie fotele, automatyczną, dwustrefową klimatyzację, 18-calowe alufelgi, bezkluczykowy system uruchamiania i dostępu do auta, kamerę cofania oraz skórzane obszycie kierownicy i dźwigni zmiany biegów. Tak wyposażony japoński SUV to wydatek od 102 990 zł (do tej odmiany przewidziano skrzynię CVT za 8 tys. zł).

W wersji Intense auto wyposażono dodatkowo w przezierny wyświetlacz typu HUD (Head-up Display), podgrzewane: tylne siedzenia, kierownicę i przednią szybę; przednie i tylne czujniki parkowania, elektrycznie składane lusterka oraz elektromechaniczny hamulec postojowy (tylko CVT).

Specyfikacja Intense Plus oferuje system monitorowania martwego pola z asystentem pasa ruchu i monitorowaniem ruchu poprzecznego z tyłu pojazdu, system kamer 360 stopni a także przednie reflektory (światła mijania) w technologii LED.

Na liście wyposażenia najbogatszej wersji Instyle znajduje się szklany, panoramiczny, otwierany dach, tempomat adaptacyjny, system nagłośnienia Rockford Fosgate, skórzana tapicerka siedzeń z pomarańczowymi przeszyciami oraz fotel kierowcy regulowany elektrycznie w 4 płaszczyznach.

Szanse? Mitsubishi w Polsce raczej nie będzie miało problemów ze zbytem Eclipse Cross. Sprzedano już ponad 100 sztuk na podstawie zdjęcia - w ciemno, bez jazdy próbnej, czy dotykania.