Insignia Grand Sport lśni dziewiczą nowością. Obok monumentalny Opel Kapitan V8, od którego już na dwa metry czuć benzynę (do konserwacji uszczelek?) niczym whiskey od przystojniaka z trzydniowym zarostem. To spotkanie pokoleń w dawnej hali produkcyjnej K48 w samym sercu zakładów Opla w Russelsheim. Oba modele dzieli ponad pół wieku, ale łączą je niemal identyczne rozmiary. Zarówno najnowsza Insignia, jak i jej największy przodek mają po 4,9 m długości. I właśnie rozmiarem najmłodsze dziecko niemieckiej marki na dzień dobry przebija Passata (krótszy o 13 cm). Nawet Skoda Superb mierzy o 4 cm mniej. Oto pierwsze wrażenia z jazdy największym na rynku modelem klasy średniej…

Uroda? Zwiewna. Insignia Grand Sport mimo pokaźnych rozmiarów prezentuje się lekko, a dzięki kabinie przesuniętej delikatnie do tyłu przypomina coupe. Wygląda na auto pewnie stąpające po drodze, reprezentacyjne. Przydomek "Grand" podkreślający rozmiary jest jak najbardziej usprawiedliwiony - nowa generacja urosła o 55 mm w porwaniu do poprzedniej. O 92 mm rozciągnięto rozstaw osi, do 238 cm. Takim zabiegiem Opel rozprawił się z jednym z największych mankamentów pierwszej Insigni - ciasnym wnętrzem na tle rywali. W środku przestrzeni przybyło jak okiem sięgnąć, a najbardziej skorzystają pasażerowie tylnej kanapy. Teraz mają więcej luzu na wysokości kolan, wszerz i nad głową mimo opadającej linii dachu, a skrajne miejsca mogą być ogrzewane. Kabina oferuje wystarczająco przestrzeni. Nikt nie powinien narzekać na ciasnotę i niewygodę.

Także kombi, czyli Insignia Sports Tourer mimo nieznacznie dłuższego nadwozia w porównaniu do poprzedniczki z plecakiem prezentuje się znacznie zgrabniej. Pełnymi garściami czerpie ze sportowej sylwetki prototypowego modelu Monza Concept (CZYTAJ WIĘCEJ>>) - to właśnie tu wykorzystano stylistyczną sztuczkę z chromowaną listwą wbijającą się w tylne lampy. Auto można uważać za jedno z najładniejszych kombi na rynku.

Insignia Sports Tourer (karoseria mierzy 4986 mm) to najdłuższe kombi w swojej klasie i drugie najdłuższe kombi w Europie. Skoda superb kombi ma 4858 mm. Nawet wielki mercedes CLS shooting brake (kombi) musi uznać wyższość nowości Opla. Jedynie nowe porsche panamera sport turismo ma delikatnie dłuższe nadwozie (5049 mm).

Nowej Insigni nikt też nie zarzuci nadwagi, jak miało to miejsce w przypadku poprzedniej konstrukcji. A to zasługa zupełnie nowej platformy oraz zrzucenia zbędnych kilogramów - każdy z zespołów opracowujących ten model musiał ścinać masę i odchudzać komponenty. Efekt to nawet 175 kg oszczędności (kombi - do 200 kg). Największą pracą popisali się konstruktorzy nadwozia wykonanego z cieńszej, ale bardziej sztywnej stali - urwali aż 60 kg! Także silniki są lżejsze dzięki zastosowaniu aluminium.

W tej klasie nie znajdziesz bardziej okazałego auta

Dieta bezpośrednio przełożyła się na prowadzenie, bo największy Opel żwawiej startuje spod świateł czy wychodzi z zakrętu. W trasie czuć, że dowodzi się długim autem. Insignia GS połyka kilometry ze spokojem i w komforcie. Sprężyste zwieszenie pracuje cicho.

Nowa insignia jest nie tylko większa i lżejsza, ale też bardziej opływowa - współczynnik oporu wynosi jedynie 0,25-0,26. A to przekłada się na mniejsze zużycie paliwa oraz wyższy komfort podróżowania.

Za kierownicą? To zupełnie inna klasa auta w porównaniu do "starej" Insigni. Mimo że jeździliśmy modelami przedprodukcyjnymi, postęp w jakości wykonania i zastosowanych tworzyw było czuć od pierwszego dotyku. Stylistycznie można doszukiwać się podobieństw do nowej Alfy Romeo Giulii, a to już komplement. Kierowca jest otulony kokpitem niczym w sportowym samochodzie - to wrażenie potęguje wysoki tunel środkowy i fakt, że siedzi się o 3 cm niżej nad asfaltem. Specjaliści od wyciszenia kabiny także uczciwie zapracowali na swoje wynagrodzenie, bo przy prędkościach autostradowych można rozmawiać bez podnoszenia głosu.

Pod względem rozplanowania wnętrza trudno jest coś zarzucić - pomyślano je logicznie. Większość poleceń dla systemów pokładowych można wydawać przez pokaźny ekran dotykowy. Kierowca zobaczy na nim m.in. bieżącą prognozę pogody, wskazania nawigacji online, informacje o korkach i restauracjach czy stacjach paliw w okolicy. W trakcie jazdy urządzenie sprawnie reagowało na polecania, a funkcje Android Auto i Apple CarPlay pozwalały obsługiwać aplikacje sklonowane ze smartfona.

Dodatkowe punkty za uproszczenie obsługi - rój przycisków w okolicy radia odleciał razem z poprzednią generacją. Szczęśliwie pokrętła głośności radia i regulacji temperatury oparły się modzie - ręka intuicyjnie trafia na nie kiedy zajdzie potrzeba. Plus za umieszczenie monitora oraz nowych zegarów w jednej linii, dzięki temu kierowca nie musi błądzić w poszukiwaniu danych. Fotele są wygodne (z certyfikatem AGR - akcji na rzecz zdrowych pleców), mają duży zakres regulacji, a po przejechaniu ponad 200 km można stwierdzić, że są świetne na dalekie trasy.

Fotele z wentylacją i ogrzewaniem

Bagażnik nowej Insigni GS oferuje 490 l pojemności. Po złożeniu kanapy możliwości transportowe rosną do 1450 l. Kufer kombi jest pojemniejszy o 100 litrów w porównaniu do poprzedniej generacji i powinien mieścić 1640 l bagaży. Luk bagażowy jest też dłuższy o 97 mm - po złożeniu tylnych siedzeń mierzy 2005 mm. Tylna kanapa nowego Opla może być składana w proporcji 40/20/40. W unieruchomieniu przewożonego bagażu pomagają opcjonalne akcesoria FlexOrganizer, takie jak boczne relingi, siatki dzielące przestrzeń i różne gadżety mocujące.

Bajery? Nam przypadł do gustu hed-up z rozbudowaną grafiką wyświetlaną bezpośrednio na szybie. To pełnowartościowy przezierny ekran, a nie jak w przypadku konkurencji imitacja z projekcją na kawałku przezroczystego plastiku.

Jeśli mielibyśmy konfigurować nową Insignię to na pewno zamówilibyśmy auto wyposażone w adaptacyjne reflektory matrycowe IntelliLUX LED (WIDEO niżej). Klosze kryją 32 segmenty diod - to dwa razy więcej niż w Astrze. Podwojenie liczby zwiększyło zasięg strumienia światła i jego precyzję. Poprawiono też doświetlanie zakrętów. Jak to działa? Bez wdawania się w techniczne zawiłości - elektronika tak steruje "długimi" by zaciemniać pola, w których znajdują się auta jadące przed nami lub z przeciwka. W praktyce można podróżować nocą z widocznością do 400 m a rozwiązanie doświetla pobocze lub sąsiedni pas ruchu bez oślepiania innych kierowców. Jak się dowiedzieliśmy następnym krokiem inżynierów Opla ma być oświetlenie laserowe, ale to trafi najpewniej do następnej generacji Insigni.



Żeby nie było za słodko, przyczepimy się do natłoku przycisków na kierownicy. Pogrupowano je względnie logicznie, z jednym małym "ale"… Skręciliśmy o uliczkę za wcześnie i trzeba było zawrócić. Fakt, że mimo dużych rozmiarów poszło to sprawnie - wystarczyło kilka obrotów kierownicą - jednak ogarnęło nas zdziwienie, kiedy samochód nie chciał przyspieszać, a silnik odmawiał współpracy przy… 20 km/h. W głowie czarne myśli: "zepsuł się, ale obciach". Chwila główkowania na poboczu i okazało się, że przez przypadek przy manewrowaniu włączyliśmy blokadę prędkości. Nasza wina ale może to też wskazówka, by przy modernizacji konstruktorzy pomyśleli o tym drobnym incydencie. I to właściwie jedyny prztyczek w nos.

Bo w tym aucie naprawdę można czerpać frajdę z jazdy. Do testów Opel podstawił auta z benzynowcami 1.5 Turbo/165 KM, 2.0 Turbo/260 KM i napędem 4x4 oraz turbodieslem 2.0/170 KM (w ofercie jest też wysokoprężny 1.6 o mocy 110 KM i 136 KM).

Nowy silnik 1.5 Turbo wystarczy

Najpierw próbowaliśmy nową 165-konną konstrukcję, z napędem na przód i sześciobiegową skrzynią manualną. Ludzie z Opla spodziewają się, że właśnie ten silnik będzie najczęściej wybieraną jednostka benzynową. Mogą mieć rację, bo zaskakuje kulturą pracy, co ważne nie ma denerwującej turbodziury. Przy wyprzedzaniu i ponownym nabieraniu prędkości przyłapaliśmy go na "zamyśleniu", ale likwidowało je przełączenie o bieg niżej. Do pełnej satysfakcji przydałoby się jakieś 300 Nm zamiast 250 Nm. Autostrady dla 165-konnej Insigni GS nie są problemem - w dużej mierze przyczynia się do tego 6-biegowa skrzynia. Spalanie? Podczas testu nie zbliżyliśmy się do wartości katalogowych (5,7 l/100 km), ale wynik średniego zużycia na poziomie niecałych 7 l/100 km i tak uznaliśmy za bardzo dobry. Naszym zdaniem silnik 1.5/165 KM wystarczy do sprawnego, spokojnego podróżowania na co dzień, z rodziną - idealny w mieście, sprawdzi się w trasie.

Jeśli sport to tylko 2.0 Turbo

Po krótkiej przerwie przyszła pora na topową Insignię Grand Sport z 260-konnym silnikiem 2.0 Turbo, ośmiobiegowym automatem i niespotykanym w tej klasie układem 4x4 Twinster, który zamiast tylnego dyferencjału korzysta z dwóch sprzęgieł. Zmyślne rozwiązanie zajmuje niewiele miejsca i potrafi tak żonglować momentem obrotowym by dopędzić koło po zewnętrznej stronie zakrętu. W trakcie pokonywania ślimaka więcej niutonometrów trafia na koło po zewnętrznej stronie łuku, wymuszając obrót pojazdu wokół osi pionowej - samochód skręca z większą precyzją i jest bardziej zwinny. A po wyłączeniu ESP można driftować. Przynajmniej na mokrym... (WIDEO niżej)

Wrażenia? Tu naprawdę czuć potencjał zamknięty pod długą maską. Przyjemny szmer pracy i liniowo rozwijana moc rozkochają cię w sobie. Dwulitrowe mechaniczne serce generuje 400 Nm, toteż dziarsko radzi sobie na drodze - już od niskich obrotów zabiera się do roboty. Pracuje na tyle chętnie, że po odliczeniu od zera do siedmiu prędkościomierz pokazuje 100 km/h. Automat zmienia biegi gładko i szybko. Średnie spalanie komputer wyświetlił nam na poziomie 9,5 l/100 km. To rozsądny wynik, jeśli brać pod uwagę moc silnika oraz niecałe 1,7 t masy auta. Na krętych drogach najmocniejsza Insignia spisywało się potulnie. Układ jezdny 4x4 z gracją i spokojem pokonywał kolejne serpentyny.

Co i za ile?

Wyposażenie najtańszej odmiany obejmuje m.in. dwustrefową klimatyzację automatyczną, światła dzienne i tylne w technologii LED, pełną "elektrykę", system multimedialny z 7-calowym ekranem dotykowym, Bluetooth i USB, tempomat oraz system Opel OnStar. W standardzie wśród układów wspomagania kierowcy dostaniecie system ostrzegania przed kolizją z funkcją wykrywania pieszych, automatyczne hamowanie awaryjne, system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa ruchu, asystent pasa ruchu z funkcją automatycznej korekty toru jazdy oraz monitorowanie odległości od poprzedzającego pojazdu - to więcej niż w niejednej droższej limuzynie premium. Opel liczy, że właśnie bardziej zaawansowanymi rozwiązaniami skłoni kierowców do przesiadki z BMW czy Audi do Insignii.

Nowa insignia w obu nadwoziach jest wyposażona w aktywną, aluminiową maskę, która w przypadku kolizji z człowiekiem w ciągu milisekund unosi się, aby zwiększyć odległość od twardych elementów ukrytych pod spodem. W ten sposób ograniczając ryzyko poważnych urazów ciała i głowy.

W Polsce opel insignia grand sport z silnikiem 1.5 turbo/140 KM w najtańszej wersji Enjoy kosztuje od 99 900 zł. Cena kombi Sports Tourer to 103 900 zł.

Największy rywal, czyli volkswagen passat z podstawowym silnikiem 1.4/125 KM kosztuje od 94 190 zł. Odmiana z jednostką 1.4/150 KM, która może równać się osiągami z nową insignią to 101 890 zł.

Opel insignia grand sport to nowy model zbudowany od zera, następca auta produkowanego od 2008 roku. Warto zauważyć, że przez 8 lat niemiecka marka wypuściła w świat przeszło 900 tys. sztuk pierwszej insigni (zastąpiła vectrę), co w tak silnie obsadzonej klasie można uznać za sukces rynkowy. Teraz producent wierzy, że druga generacja będzie jeszcze mocniej rozchwytywana. A za jej wyborem ma przemawiać innowacyjna konstrukcja.

Opel Exclusive, czyli hulaj dusza

Wraz z nową Insignią w dwóch odmianach nadwoziowych debiutuje nowy program Opel Exclusive. Pozwoli on wybierać z nieskończonej palety lakierów. Jeżeli ktoś zechce dopasować kolor samochodu do ulubionego krawata albo oczu, zespół fachowców spełni to życzenie. Poza tym można będzie wybrać także jedną z trzech wersji wykończenia powłoki lakierniczej.

Stosowana przez Opla mieszanka umożliwia nałożenie trzywarstwowej powłoki lakierniczej, charakteryzującej się wyjątkową intensywnością i jednolitością. Powłoka metalizowana odbija z kolei więcej światła, podkreślając połysk nadwozia. A w lakierze perłowym zatopiono drobne kryształy, które mają dać niesamowity blask. Oferta linii Exclusive będzie rozszerzana o dalsze możliwości personalizacji, takie jak skórzana tapicerka, obręcze kół oraz inne elementy stylistyczne.