Skoda już dawno przestała być ubogim krewnym Volkswagena, zdanym na jego łaskę przy rozdzielaniu technologii w ramach koncernu. Z Kopciuszka zmieniła się w agresywną firmę potrafiącą sprzedać milion samochodów na całym świecie. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i czeska marka zapowiada pokonanie bariery sprzedaży 1,5 mln aut. To śmiały plan, którego samą octavią i fabią nie da się osiągnąć w czasach kiedy rekordy popularności biją SUV-y. Dlatego powstała skoda kodiaq. Dziennik.pl sprawdził, jak sprawuje się pierwszy duży SUV w historii czeskiego producenta.

Skoda kodiaq - nazwa pochodzi od niedźwiedzi kodiak, żyjących na wyspie Kodiak leżącej przy południowym wybrzeżu Alaski. Mierzące do 3 m i ważące około 400 kg osobniki tego gatunku należą do największych i najsilniejszych niedźwiedzi na świecie.

Kodiaq to najważniejsza premiera Skody na przestrzeni ostatnich lat. Auto korzysta z techniki VW tiguana, ale przerosło go pod względem rozmiarów - jest o 20 cm dłuższe i mierzy 4,7 m. Do tego kosztuje znacznie mniej. Różnicy w cenie nie widać jednak, jeśli brać pod uwagę urodę, bo wygląd robi wrażenie. Patrząc na światła niczym wycięte z kawałka kryształu i duży lśniący grill, ktoś pomyśli nawet, że Czesi stworzyli samochód z półki wyższej niż bratni produkt z Niemiec. Słowem, kodiaq jest na czasie i ma prawo się podobać.

Uczeń przerósł mistrza. Kodiaq to pierwsza 7­-miejscowa Skoda

Jednak najmocniejsze karty kodiaq skrywa w środku. Niemal 2,8 m rozstawu osi zaowocowało wnętrzem, które pod względem komfortu podróżowania potrafi uszczęśliwić. Kabina oferuje mnóstwo miejsca dla rodziny i na jej hobby. Z tyłu siedzi się świetnie, przestrzeni na nogi jest mnóstwo niczym w klasie wyższej. Pod względem obszerności wydaje się nawet lepiej niż w superbie. Nikt nie powinien narzekać na ciasnotę czy niewygodę, a boczne zagłówki drugiego rzędu zatroszczą się o pasażerów skłonnych do drzemki podczas jazdy. Opcjonalny trzeci rząd foteli jest raczej dla dzieciaków i z perspektywy ojca-kierowcy leży niemal za górami i lasami - dlatego kodiaq został wyposażony w interkom, który za pomocą mikrofonu zbiera głosy z przodu kabiny i przesyła je do głośników z tyłu.

Niedźwiedzie rozmiary widać także w bagażniku. Wariant pięcioosobowy oferuje kufer o pojemności 720 litrów. Po złożeniu siedzeń możliwości transportowe urosną do 2065 litrów - w ocenie konstruktorów to największa wartość w segmencie kompaktowych SUV-ów (tiguan 615/1655 l). Niezależnie od wersji, kanapa środkowego rzędu jest przesuwana w zakresie 18 cm, a jej dzielone oparcie można pochylać.

Jeśli chodzi o wystrój, to w kabinie nie ma miejsca na fikuśne zawijasy czy zakamarki do zbierania kurzu. Wsiadasz i czujesz się dobrze przyjęty. Po dwóch minutach jazdy kodiaq okazuje się przyjaznym autem z bardzo funkcjonalnym wnętrzem z mnóstwem sprytnych schowków oraz skrytek najróżniejszej wielkości. Jakością materiałów dorównuje Volkswagenowi, a w niektórych partiach SUV Skody wypada nawet korzystniej. Tam gdzie Niemcy poskąpili, Czesi stosują miękkie tworzywa. Wrażenie ekskluzywności potęguje wielki ekran dotykowy przypominający iPada. Również obsługa jest intuicyjna niczym system operacyjny w kultowym tablecie.

A jeśli już jesteśmy przy gadżetach, to tu Skoda rozdaje szerokim gestem. Najbardziej zaawansowane systemy columbus i amundsen zmienią czeskie auto w hotspot na kołach, pozwalając podłączyć bezprzewodowo do internetu smartfony i tablety. Dodatkowo, ten pierwszy może być wyposażony także w moduł LTE z najszybszą obecnie dostępną technologią przepływu danych. A już podstawowy system multimedialny pozwala na sparowanie ze smartfonem. Phonebox z indukcyjnym ładowaniem podłączy telefon do anteny dachowej samochodu dla wzmocnienia jego sygnału.

Według nas bardzo przydatnym dodatkiem jest asystent jazdy w korku, który działa do 60 km/h i potrafi samodzielnie zahamować auto oraz pilnować, by nie wyjechało ono ze swojego pasa ruchu. Zaś Trailer-Assist każdego kierowcę zmieni w wirtuoza w manewrowaniu przyczepą do tyłu. Co ciekawe, podczas cofania nie korzystamy z kierownicy, ale z pokrętła służącego do ustawiania lusterek.

Z bardziej "przyziemnych" bajerów do gustu przypadła nam mechanicznie wysuwana listwa ochronna zabezpieczająca krawędź drzwi. Patent prosty, ale niezwykle praktyczny w codziennym użytkowaniu - chyba nawet bardziej niż słynne już parasolki ukryte także w drzwiach. W końcu do auta wsiadamy i z niego wysiadamy częściej niż pada deszcz.

A jak się jeździ nową skodą kodiaq? Specjaliści od wyciszenia solidnie zapracowali na swoje wynagrodzenie. W efekcie przy prędkościach autostradowych można do siebie szeptać. A za kierownicą wcale nie masz ochoty na szaleństwa. Komfortowo zestrojony układ jezdny sprzyja długim trasom; na gorszych drogach okaże się lepszym rozwiązaniem niż sztywniejsze nastawy tiguana. Opcjonalnie samochód można wyposażyć w zawieszenie adaptacyjne - kierowca przyciskiem przechodzi między trybami Normal, Eco, Sport i Individual; wersje 4×4 oferują dodatkowo ustawienie Snow, które przeznaczono do jazdy po oblodzonych i zaśnieżonych asfaltowych drogach. Standardowy prześwit kodiaqa wynosi 187 mm.

Na drodze? Skąd moc?

Do pierwszych jazd Skoda podstawiła auta z silnikiem 1.4 TSI/150 KM ACT, 2.0 TSI/180 KM i 2.0 TDI/150 KM.

Najpierw próbowaliśmy 180-konnego najmocniejszego benzyniaka, jaki jest dostępny w kodiaqu w parze z siedmiostopniową przekładnią DSG. Już po uruchomieniu czuć w nim szlachetność. Przyjemny szmer pracy i liniowo rozwijana moc rozkochają cię w sobie. Dwulitrowe mechaniczne serce generuje 320 Nm, toteż dobrze radzi sobie na drodze - już od niskich obrotów zabiera się do roboty. Pracuje na tyle chętnie, że po odliczeniu od zera do ośmiu prędkościomierz pokazuje 100 km/h. Skrzynia DSG zmienia biegi gładko i szybko. Średnie spalanie komputer wyświetlił nam na poziomie niecałych 8 l/100 km. To rozsądny wynik, jeśli brać pod uwagę moc silnika oraz ok. 1,7 t masy auta. Duży plus należy się za wytłumienie kabiny - nawet przy gwałtownym przyspieszaniu w aucie jest bardzo cicho. A dzięki napędowi 4x4 kodiaq nie przyniósł wstydu na podjazdach czy zjazdach.

Warto podkreślić, że modele z napędem 4x4 mogą ciągnąć przyczepy o dopuszczalnej masie do 2500 kg - wynik imponuje, jak na samochód tej klasy.

Po kodiaqu na benzynę przyszła pora na 2-litrowy motor TDI o mocy 150 KM. Tu także do przeniesienia napędu służyła 7-stopniowa skrzynia DSG. Wrażenia? Nawet przy gwałtownym wciśnięciu gazu charakterystyczny dźwięk silnika wysokoprężnego jest mocno przytłumiony. Na krętych górskich drogach auto spisywało się całkiem przyjemnie. Po jazdach testowych doszliśmy do wniosku, że podstawowy silnik Diesla pasuje do komfortowego wizerunku kodiaqa. Nie mieliśmy wrażenia, by brakowało nam mocy, a 340 Nm momentu obrotowego ochoczo ciągnęło do przodu. Żeby nie było za kolorowo, to przyczepimy się do opieszałości skrzyni przy ruszaniu. Później w trasie problem znika, a przełożenia zmieniają się bezszelestnie. Spalanie? Nie zbliżyliśmy się do wartości katalogowych (5,6 l/100 km), ale wynik średniego zużycia na poziomie 7,7 l/100 km i tak uznajemy za bardzo dobry.

Który silnik wybrać? Nasz faworyt to 180-konny turbobenzynowiec. Choć warto rozważyć też tańszy 1.4 TSI ACT/150 KM ze skrzynią DSG i napędem na przód. Kultura pracy tej jednostki z układem odłączania dwóch środkowych cylindrów jest bardzo dobra, a osiągi auta na potrzeby codziennej eksploatacji więcej niż wystarczające.

Wielki niedźwiedź w cenie pluszowej pandy?

Skoda kodiaq na polskim rynku kosztuje od 89 900 zł za wersję active z silnikiem 1.4 TSI/125 KM. Dla porównania nowy tiguan w najtańszej wersji z tym samym benzynowym 1.4/125 KM został wyceniony na 99,3 tys. zł. A u innych firm nie ma co szukać tak dużego wozu.

Najtańsze auto z napędem 4x4 (1.4 TSI/150 KM) kosztuje 106 400 zł. Podstawowy diesel (150 KM) z napędem na przód i skrzynią DSG to najmniej 117 400 zł, a z napędem na obie osie (ale ręczną skrzynią) o 1000 zł więcej. Dopłata do wersji 7-osobowej, w zależności od standardu wyposażenia, waha się od 3400 do 4100 zł. Jest z czego wybierać.

Czeski SUV występuje w trzech wersjach wyposażenia: Active, Ambition oraz Style. Standardowo dla każdej wersji, w cenie samochodu oferowany jest pakiet przeglądów (przez pierwsze 4 lata lub 60 tys. km eksploatacji).

Czy przypadnie do gustu? Jeszcze za wcześnie dzielić skórę na niedźwiedziu... znaczy kodiaqu, ale Skoda raczej nie musi martwić się o popularność nowego SUV-a nad Wisłą.

- Zebraliśmy już 100 zamówień na ten model. To dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, iż samochód ten nie jest jeszcze fizycznie dostępny w Polsce. A obecnie najbardziej popularna wersja to kodiaq 2.0 TDI 190 KM DSG 4x4 w najbogatszym wyposażeniu style - powiedziała dziennik.pl Klaudyna Gorzan, kierownik ds. PR marki Skoda w Volkswagen Group Polska Sp. z o.o.