Popularność samochodów hybrydowych w Polsce rośnie od sześciu lat, podczas gdy auta z silnikiem Diesla systematycznie tracą w oczach kierowców. Polacy w 2014 r. kupili niecałe 4 tys. hybryd, ale już w ubiegłym roku ponad 5,5 tysiąca. Wiele wskazuje na to, że w 2016 sprzedaż w tej grupie samochodów osiągnie poziom 8 tys. sztuk, by w następnym roku poszybować do nawet 13 tys. egzemplarzy.

Karty na polskim rynku hybryd rozdają obecnie Toyota i Lexus - japoński duet zgarnia ze stołu aż 94 proc. udziału w sprzedaży. Najpopularniejsza jest toyota auris. Czy to się kiedyś zmieni? Kia ma dość przyglądania się z boku i wprowadza do gry model niro - samochód można już zamawiać. A oto na co mogą liczyć kierowcy nad Wisłą…

Koreańskiej marce tworzenie ładnych aut wychodzi z modelu na model coraz lepiej. Karoseria niro to trafione proporcje i modna prezencja. Samochód nie krzyczy wyglądem jak nastolatka, która pierwszy raz dorwała się do kosmetyków matki. Styl powinien przypaść do gustu osobom szukającym oryginalnego auta, ale nie dziwoląga z japońskich kreskówek.

W ofercie Kia niro wskakuje w lukę między większą sportage, a mniejszego cee'da. Spory rozstaw osi (2700 mm) oraz krótkie zwisy z przodu i z tyłu sprawiają, że jej wnętrze jest bardzo przestronne jak na samochód o długości 4,3 m. Co warto podkreślić, koreańska konstrukcja pod względem wykonania, ilości miejsca w kabinie i ładowności wypada lepiej niż auris. A z racji tego, że niro powstała od zera na zupełnie nowej platformie dedykowanej właśnie do hybryd, litowo-jonowy akumulator jest tak wkomponowany w nadwozie, że nie wpływa na funkcjonalność - bagażnik ma 421/1425 l. Kufer aurisa zmieści 360 l.

Hybrydowa kia niro jest o 2 cm dłuższa od wspomnianej toyoty w wersji hatchback i tylko o 13 cm krótsza od siostrzanej sportage, od której ma o 3 cm większy rozstaw osi.

Zespół napędowy niro składa się z benzynowej jednostki 1.6 o mocy 105 KM i momencie 147 Nm współpracującej z 32-kilowatowym silnikiem elektrycznym zasilanym baterią akumulatorów litowo-polimerowych o pojemności 1,56 kWh. Systemowa moc dostępna dla kierowcy to 141 KM (264 Nm), czyli o 5 KM więcej niż w aurisie. Konstruktorzy twierdzą, że porównaniu do hybryd oferowanych przez Toyotę, przewaga koreańskiego auta ma polegać na zastosowaniu 6-biegowej przekładni dwusprzęgłowej do przeniesienia napędu zamiast bezstopniowej skrzyni CVT (Toyota).

Jak pracuje taki układ napędowy? W kabinie jest cicho. Nawet po wdepnięciu gazu silnik spalinowy nie hałasuje - specjaliści od wyciszenia solidnie zapracowali na swoje wynagrodzenie. Nie ma też wycia charakterystycznego dla najpopularniejszych hybryd. A to dzięki dwusprzęgłowej przekładni - bazuje na tej samej konstrukcji co skrzynia 7DCT znana np. z cee'da, jednak przekonstruowano ją tak, by zapewniała momentalną reakcję i szybszą redukcję.

W efekcie podczas jazdy niro potrafi być bardziej dynamiczne niż samochody hybrydowe wyposażone w elektronicznie sterowaną przekładnię bezstopniową (e-CVT). Ponadto, w wypadku przekładni 6DCT w niro biegi mogą być zmieniane automatycznie lub ręcznie. Hybrydowa Kia ze startu zatrzymanego już od pierwszego biegu, od 1000 obr./min daje kierowcy całe 265 Nm momentu. "Setkę" auto uzyskuje po 11,5 s. Prędkość maksymalna wynosi 162 km/h.

Spalanie? Zdaniem producenta ma zużywać średnio 3,8 l benzyny na 100 km. W prawdziwym życiu nawet jeśli apetyt wzrośnie o 2 litry niż podaje Kia, to i tak ten wynik należy uznać za rozsądny.

Kia ma też haka na polskich kierowców i nikt tu nie żartuje. Otóż niro będzie mogła holować przyczepę hamowaną o masie 1300 kg - takie możliwości to rzadkość w klasie podobnych pojazdów z napędem hybrydowym. Zaś w połowie 2017 roku zaplanowano wprowadzenie odmiany plug-in, czyli ładowanej z gniazdka garażowego - ten model dzięki większej pojemności baterii pokona nawet 60 km bez uruchamiania silnika benzynowego.

Ceny? Najtańsza kia niro w wersji M kosztuje od 86 900 zł, a podstawowy auris bez promocji to wydatek o 3 tys. zł mniejszy. Jednak chłodna kalkulacja zawartości tabelek przechyla szalę na stronę niro, której wyposażenie seryjne jest bogatsze o system wspomagający utrzymanie pojazdu w pasie ruchu, klimatyzację automatyczną dwustrefową, szyby tylne sterowane elektrycznie, skórzaną kierownicę i gałkę zmiany biegów, system audio z 6 głośnikami, relingi dachowe, zapasowe koło dojazdowe i chromowane dodatki na linii okien (w standardzie są też zegary z wyświetlaczem o przekątnej 3,5 cala oraz radio z 5-calowym ekranem dotykowym). Za pośrednią odmianę L trzeba zapłacić 94 900 zł, a topowe XL to wydatek 107 900 zł.

Toyota w opałach? Japońska marka może poczuć się niepewnie. Niro jest nie tylko atrakcyjna dla oka, ale ma też bogatsze wnętrze, dobre walory transportowe i przekładnię dwusprzęgłową. Najważniejsze jest jednak to, że Koreańczycy nie przeholowali z ceną. Podobnie jak w wypadku pozostałych modeli sprzedawanych w Europie, także niro będzie oferowane z 7-letnią gwarancją (do przebiegu 150 tys. km).

Sama Kia wydaje się realistycznie podchodzić do planów - do końca 2016 roku chce w Polsce sprzedać 150 niro. W 2017 ma to już być 500 egzemplarzy, a w tym 100 odmiany plug-in. Rok 2018 powinien według założeń koreańskiej marki dać jej sprzedaż hybrydy na poziomie 600 sztuk z czego jedna trzecia będzie ładowana z gniazdka.

Niro jest produkowana w zakładach Hwasung w Korei.