Nowy volkswagen tiguan już z daleka krzyczy "jestem inny od kół po czubek anteny". Styliści odcięli się od poprzednika i sprawili, że wprowadzony właśnie na polski rynek SUV drugiej generacji zmężniał. Jedno spojrzenie wystarczy by stwierdzić większe rozmiary i bardziej zdecydowaną postawę na drodze. Czy nowicjusz przypadnie do gustu kierowcom? Poprzeczka wisi wysoko. Trzeba podkreślić, że przez 8 lat sprzedaży poprzednik trafił do 2,8 mln kierowców. A oto wrażenia z jazdy najmłodszym dzieckiem niemieckiej marki…

W kabinie nie ma miejsca na fikuśne zawijasy, czy zakamarki do zbierania kurzu. Powtarzają się głosy, że deska rozdzielcza bardzo przypomina kokpit z passata. Dla jednych może to przeszkadzać, ale znakomita większość po dwóch minutach jazdy stwierdzi, że to przyjazny samochód z bardzo funkcjonalnym wnętrzem i wykończony z precyzją iPhone'a. Również obsługa jest intuicyjna niczym systemem operacyjny w kultowym smartfonie.

A jeśli już jesteśmy przy gadżetach, to tu Volkswagen rozdaje szerokim gestem - wyposażeniu znajdziemy takie bajery, jak np. systemy Apple Carplay i Android Auto umożliwiające łatwe połączenie telefonu z pokładowymi multimediami. W nowym tiguanie zamiast tradycyjnych zegarów zastosowano wirtualny kokpit, który można konfigurować na kilka sposobów niczym w… audi TT (w tym modelu koncern VW zastosował ten pomysł po raz pierwszy). Jest też wyświetlacz head-up display - kierowca na szybie widzi najważniejsze dane samochodu. Bardzo przydatnym dodatkiem jest system kamer 360 stopni - na ekranie widać otoczenie auta np. w trakcie cofania.

Nowy tiguan urósł - w porównaniu z poprzednikiem samochód jest o 6 cm dłuższy (nadwozie od początku do końca ma 4,49 m), 3 cm szerszy (do 1,84 m) i o 3 cm niższy (1,63 m). Powiększył się także rozstaw jego osi - dystans między nimi wzrósł niemal o 8 cm do 2,68 m. A to zaowocowało pokaźnym rozmiarem wnętrza - w kabinie swobodnie może podróżować 5 dorosłych pasażerów (na chiński rynek niemiecki producent planuje odmianę siedmioosobową).

Co ciekawe, nawet jeśli ruchomą tylną kanapę przesuniemy maksymalnie do przodu, to na nogi siedzących z tyłu jest prawie 3 cm więcej miejsca niż w tiguanie poprzedniej generacji. Sprawdziliśmy i rzeczywiście tak jest.

Nowy SUV Volkswagena mimo, że urósł w barach to waży mniej nawet o 53 kg. Sama karoseria stała się lżejsza o 12 kg - mimo dłuższych powierzchni nadwozia i większego rozstaw osi. Ludzie z VW wyjaśnili nam, że ten trik to zasługa zupełnie nowej platformy MQB oraz pozbycia się zbędnych kilogramów - każdy z zespołów opracowujących ten model musiał ścinać masę i zmniejszać komponenty.

Największą pracą popisali się twórcy nadwozia - zastosowali grubsze blachy tylko w miejscach, które są narażone na szczególnie duże obciążenie. Poza tym wzmocnienia pomiędzy tylnymi nadkolami znacznie usztywniły całość konstrukcji.

Także pod względem bagażnika nowy tiguan wypada lepiej od poprzednika - kufer ma teraz objętość 615 l (mierzone do oparć tylnej kanapy), a zatem aż o 145 litrów więcej niż w pierwszym pokoleniu. Po złożeniu kanapy pojemność rośnie do 1655 l - szkoda tylko, że wtedy nie otrzymujemy idealnie równej podłogi.

Skąd moc? Silniki benzynowe są dwa - mniejszy 1.4 TSI może mieć 125 lub 150 KM, a 2.0 TSI to 180 lub 220 KM. Turbodiesel 2.0 TDI występuje jako 115, 150, 190 i 240 KM.

Próbowaliśmy 150-konnego diesla i 180-konnego benzyniaka. Oba silniki zachowywały się bez zarzutu. Przekładnia DSG zmienia biegi gładko i szybko. A dzięki napędowi 4Motion (pokrętłem na konsoli środkowej można wybrać jeden z pięciu programów jazdy szosowej i offroadowej) nowy tiguan nie przynosi wstydu na podjazdach czy zjazdach. Nawet ruszanie na stromym zakręcie nie wywołuje buksowania kół.

Na przyczepnej nawierzchni tiguan jest napędzany na przednią oś, jednak kiedy nastąpi uślizg kół, w mgnieniu oka dołączany jest napęd na tył. Auta nie wytrąci z równowagi też szybki ruch kierownicą i nagłe hamowanie w środku zakrętu - elektronika sprawnie utrzymuje samochód na drodze. Warto podkreślić, że modele z napędem 4Motion mają 20 cm prześwitu i mogą ciągnąć przyczepy o dopuszczalnej masie do 2500 kg - wynik imponuje, jak na samochód takiej wielkości.

Co i za ile? Ceny nowego tiguana zaczynają się od 97 980 zł za model z napędem na przednie koła i 125-konnym silnikiem 1.4 TSI pod maską. Producent kusi darmowym Pakietem Premium, który zawiera m.in. reflektory LED (światła dzienne, mijania i drogowe), system radiowy Composition Media z dotykowym ośmiocalowym ekranem z ośmioma głośnikami (w wersji highline system nawigacji Discover Media) oraz system bezkluczykowego uruchamiania pojazdu.

Czy przypadnie do gustu? Volkswagen raczej nie musi martwić się o popularność nowego tiguana w Polsce - w ciągu dwóch miesięcy zebrał już ponad 1000 zamówień na ten model. A 70 proc. samochodów to najbogatsza odmiana Highline z silnikiem 2.0 TDI 150 KM lub 190 KM (auto seryjnie jest wyposażone w reflektory w technologii LED oraz system nawigacji satelitarnej Discover Media).