Światowa premiera Fiata Freemont odbyła się na Salonie Samochodowym w Genewie w 2011. Sprzedaż rozpoczęła się z końcem maja. Produkowany w meksykańskim Toluca crossover okazał się sukcesem rynkowym w Europie. Przeprowadzone przez inżynierów Fiata zmiany w zawieszeniu oraz wykończeniu samochodu w stosunku do oferowanego na rynku amerykańskim dodge'a journey najwyraźniej przypadły do gustu klientom. Atrakcyjne ceny sprawiły, że również w Polsce największy Fiat nie jest bynajmniej pojazdem egzotycznym.

W lutym 2012 do przednionapędowego freemonta dołączyła odmiana z napędem na wszystkie koła, oferowana z silnikami benzynowymi 3.6 litra V6 Pentastar o mocy 280 KM a także ze 170 konnym dieslem 2.0 MultiJet II oraz automatyczną, sześciostopniową skrzynią biegów.

Wygląd nadwozia freemonta daleki jest od tego, co znamy z innych modeli Fiata. Trudno się temu dziwić - w końcu zaprojektowali je Amerykanie, a we Włoszech nie wprowadzono w nim zmian stylistycznych, stąd bez spojrzenia na emblematy, trudno odróżnić Fiata od Dodge'a. Nie zmienia to jednak faktu, że linia nadwozia jest przyjemna dla oka, a masywne nadkola, duży prześwit i duże koła dodają charakteru i obiecują niezłe właściwości terenowe.

Wewnątrz pozytywnie zaskakuje przestronność i uniwersalność. O ile patrząc z zewnątrz, freemont wydaje się być bardziej SUV-em, o tyle wnętrze swoimi rozmiarami przywodzi na myśl rodzinnego vana. Do dyspozycji mamy siedem miejsc, z czego pięć nadzwyczaj komfortowych (2 dodatkowe, w trzecim rzędzie właściwe będą raczej dla osób o nieco drobniejszej budowie).

Dostęp do wnętrza jest bardzo dobry, dzięki otwieranym pod kątem 90 stopni tylnym drzwiom, a także sprytnemu mechanizmowi przesuwania siedzeń środkowych. W konfiguracji siedmiomiejscowej bagażnik ma pojemność zaledwie 145 litrów, jednak złożenie ostatniego rzędu siedzeń, pozwala na zapakowanie 540 litrów bagażu. Jeżeli to zbyt mało, to przestrzeń ładunkową można powiększyć aż do 1461 litrów, pozostawiając jedynie miejsca dla kierowcy i jednego pasażera.

Ergonomia obsługi jest zupełnie odmienna niż to do czego przyzwyczaiły nas włoskie samochody. Przesiadając się pomiędzy różnymi samochodami grupy Fiata, czy jest to mała panda, czy luksusowa lancia delta, odnajdujemy zbliżone rozwiązania i rzut oka na deskę rozdzielczą pozwala się zorientować w sytuacji.

Freemont jest kompletnie inny. Geny Chryslera spowodowały transfer amerykańskich rozwiązań do crossovera z włoskim paszportem i nauka jego obsługi wymaga nieco czasu i przyzwyczajenia. Lepiej nie wybierać się w drogę bez choćby pobieżnego przestudiowania instrukcji obsługi, bowiem w najmniej oczekiwanym momencie można się przekonać, że na kolumnie kierownicy brakuje w ogóle prawej dźwigienki, a wycieraczki obsługuje się tą samą, którą kierunkowskazy i długie światła. Niezbyt to miłe, kiedy przednią szybę ochlapie nam akurat jadący z przeciwka TIR i przez chwilę nic nie widzimy...

Nic nie można natomiast zarzucić wyposażeniu freemonta. Testowana wersja lounge na pokładzie miała między innymi trójstrefową klimatyzację, skórzaną tapicerkę, nawigację, komputer pokładowy, zestaw głośnomówiący Blouetooth, odtwarzacz DVD/MP3, kamerę cofania, tempomat i dostęp bezkluczykowy. Wbrew temu, czego można by oczekiwać po amerykańskich korzeniach samochodu, na pochwałę zasługują materiały wykończeniowe. Zarówno skóra, jak i tworzywa sztuczne są dobrej jakości, a ich montaż jest bez zarzutu.

Wysokoprężny silnik 2.0 MultiJet II sprawnie radzi sobie z ważącym ponad dwie tony freemontem. 170 KM pozwala rozpędzić Fiata do setki w 11,1 sekundy, a maksymalny moment obrotowy wynoszący 350 Nm osiągany w zakresie 1750-2500 obr/min zapewnia dobrą elastyczność i nie zmusza automatycznej, sześciobiegowej skrzyni do zbyt częstej zmiany przełożeń. Skrzynia umożliwia również ręczną zmianę biegów. Przełożenia zmieniają się płynnie i bez szarpnięć, choć szybkość samych zmian jest raczej wolna. Cóż, freemont to nie samochód sportowy, a skrzynia to nie znane z Alfa Romeo TCT.

Napęd pod podłogą freemonta AWD rozdzielany jest dynamicznie pomiędzy osie przez elektronicznie sterowane sprzęgło ECC. Standardowo napędzana jest oś przednia, natomiast w razie potrzeby część mocy przekazywana jest na oś tylną. System działa aktywnie. Komputer sterujący sprzęgłem dołącza tylny napęd nie tylko w sytuacji utraty przyczepności kół przedniej osi czy wykrycia poślizgu, ale również podczas pokonywania łuków oraz przyspieszania.

W efekcie freemont prowadzi się bardzo przyjemnie. Oczywiście czuć masę i gabaryty samochodu, ale dość precyzyjny układ kierowniczy oraz dobrze zestrojone zawieszenie pozwalają na dynamiczną jazdę nawet na krętych drogach. Na tych elementach samochodu inżynierowie Fiata skupili swoją uwagę i widać, że w stosunku do dodge'a journey nastąpiła znacząca poprawa.

Fiat freemont to nie terenówka, ani nawet nie SUV, ale również poza utwardzanymi drogami radzi sobie całkiem nieźle. Oczywiście przecenienie jego możliwości skończy się natychmiastowym zakopaniem w błocie (w czym swój udział będą miały też szosowe opony), ale jeżeli uznamy, że freemont to raczej alternatywa dla rodzinnych vanów i dużych kombi niż dla Jeepa, to możliwość podróżowania po leśnych duktach i polnych drogach będzie czymś czego konkurencja nie potrafi.

W skrócie? Największy fiat to samochód niesamowicie uniwersalny. Połączenie cech obszernego, pakownego vana z łatwością prowadzenia właściwą zwykłym samochodom typu kombi i stylem SUV-a złożyło się na zaskakująco interesujący efekt. Jeśli dodamy do tego rozsądnie skalkulowane ceny (aktualnie w promocji za odmianę AWD z silnikiem 3.6 litra V6 należy zapłacić 119 490 zł, a za wersję opisaną w tekście 134 490 zł), to okazuje się, że na rynku pojawił się naprawdę skuteczny zawodnik.

Statystyki sprzedaży wersji przednionapędowej wskazują na to, że klienci doceniają freemonta i można się spodziewać, że również odmiana AWD będzie się dobrze sprzedawać. Za ile 4x4? Freemont 2.0 Multijet II w wersji urban z napędem na wszystkie koła kosztuje od 133 990 zł. Model z sześciocylindrowym silnikiem 3.6 i w bogatszej wersji jest... tańszy - cena od 125 990 zł.