Do redakcyjnego testu trafiła alfy rome 159 z nowym 200 konnym turbobenzynowym silnikiem 1750 TBi... a my zapytaliśmy o opinię naszego czytelnika… Oto co właściciel alfy 156 sądzi o włoskiej maszynie…

Alfa Romeo 159 to model, który zadebiutował na rynku w 2005 roku. Na polskim rynku nie odniósł oszołamiającego sukcesu. Złożyło się na to zapewne wiele czynników, ale z pewnością wpływ na to miało tradycyjne zamiłowanie Polaków dla produktów niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Czy zamiłowanie to jest słuszne czy nie - można dyskutować.

Kiedy jednak kilka miesięcy temu ukazała się informacja o zakupie przez Policję 120 radiowozów na bazie tego modelu, internetowe fora zawrzały. Przeważały opinie negatywne. Internetowi "eksperci od wszystkiego" wykazywali, że każdy inny wybór byłby lepszy. Trudno dyskutować z tymi, którzy na wszystkim znają się najlepiej, ale zawsze warto wyrobić sobie własne zdanie na temat przedmiotu sporu. Dlatego też zgodziłem się na kilkudniowy test najnowszej Alfy Romeo 159 1750 TBi...

Moje wrażenia? Na co dzień poruszam się poprzedniczką 159, czyli alfą 156 z widlastym, sześciocylindrowym silnikiem o mocy 190 KM. Testowany samochód wydaje się być naturalnym następcą mojej odmiany. Szczególnie ciekawiło mnie jak na tle klasycznego V6 wypadnie mocniejszy o 10 KM nowoczesny, wspomagany turbosprężarką silnik o relatywnie niewielkiej pojemności (1750 ccm)...


Nadwozie

Alfa Romeo 159 zadebiutowała na rynku w 2005 roku. Sześć lat, to kawał czasu we współczesnych realiach rynku samochodowego. Jednocześnie jest to okres, który pozwala zweryfikować jakość stylistyki. Często bowiem wywołujące początkowy zachwyt dużą ilością stylistycznych fajerwerków projekty szybko się nudzą i starzeją. W przypadku Alfy 159 nie ma mowy o takim efekcie. Włosi, uznani mistrzowie stylu i projektowania, stworzyli dzieło ponadczasowe. Narysowane z zachowaniem klasycznych proporcji sedana nadwozie wciąż wygląda świeżo, jakby zostało zaprezentowane wczoraj.

Długa, nisko opadająca maska, krótko lecz wyraźnie zarysowana linia bagażnika, mocno pochylone powierzchnie przedniej i tylnej szyby składają się na niezwykle dynamiczny efekt. Z kolei ogromne łuki nadkoli z mocno zarysowanymi poszerzeniami, proste boki nadwozia bez listew czy przetłoczeń, oraz masywny słupek C wywołują u odbiorcy wrażenie siły i solidności całego samochodu. Przód z potrójnymi, soczewkowymi reflektorami, ukośnie poprowadzoną linią maski i dużym "scudetto" - czyli tarczą herbową Alfa Romeo, wręcz ocieka agresją. Nie wiem czy to kwestia "złowrogiego spojrzenia" 159-tki, czy też kierowcy po ostatnich zakupach policji stali się wyczuleni na ten model w kolorze srebrnym, faktem jest jednak, że samochody na lewym pasie szybko ustępowały miejsca "mojej testówce".


Wnętrze

Równie stylowe jest wnętrze Alfy 159. Deska rozdzielcza z dwoma, głęboko wpuszczonymi zegarami prędkościomierza i obrotomierza (choć niestety już nie skrywanymi tak dobrze przed wzrokiem pasażerów jak umieszczone w głębokich tubach wskaźniki w 156 nawiązujące do klasycznych Alfa Romeo 1750/2000 Berlina) cechuje się wybitnie sportową stylistyką. Konsola centralna pokryta najprawdziwszym, rowkowanym aluminium skierowana jest w stronę kierowcy. Umieszczono na niej potrójne, okrągłe nawiewy, zegary poziomu paliwa, temperatury oraz ciśnienia ładowania turbiny, panelem sterowania automatycznej klimatyzacji oraz ekran systemu multimedialnego. Ten ostatni, choć sprawia wrażenie już mocno przestarzałego ujął mnie swoim "lotniczym" designem z rzędem guzików w dolnej jego części. Generalnie jednak Alfa 159 nie jest samochodem dla fanów gadżetów.

Wspomniany system multimedialny jest dosyć ubogi i nie imponuje grafiką, w testowanym egzemplarzy brakowało złącza USB (dostępne za dopłatą), a miłośnicy przybytków typu drive-in narzekać będą na brak uchwytów na kubki. Wydaje się, że przy projektowaniu wnętrza designerzy Alfa Romeo starali się dać do zrozumienia, że najważniejsza jest jazda, a wszystko co rozprasza uwagę kierowcy jest zbędne. Mnie ten minimalizm w pełni przekonuje, tym bardziej, że jest po prostu piękny. Szczególnie, kiedy jak w testowanym przeze mnie samochodzie, deska rozdzielcza obita jest wysokiej jakości skórą. Rozumiem jednak, że miłośnikom kosmicznych kokpitów rodem z hondy civic VIII generacji nie koniecznie musi to przypaść do gustu.


Na pochwałę zasługują również fotele alfy romeo. Uwodzą swoim sportowym wyglądem, skórzanym, ciasno spasowanym obiciem (tak innym od marszczącej się skóry przywodzącej na myśl zestawy wypoczynkowe z Kalwarii w większości samochodów) i pionowymi przeszyciami. Siedzenia są równie wygodne jak efektowne. Sprężyście wyściełanie i anatomicznie ukształtowane nie męczą nawet podczas wielogodzinnych podróży. Doskonałe jest także trzymanie boczne, dzięki czemu nawet podczas dynamicznie pokonywanych zakrętów ciało kierowcy i pasażera nie przemieszcza się nadmiernie. Wisienką na torcie jest elektryczna regulacja foteli.

Podróżujący z przodu nie mogą narzekać na brak miejsca. Kierowca bez problemu może dobrać optymalną pozycję za kierownicą m.in. dzięki jej regulacji w dwóch płaszczyznach. Dostęp do wszelkich niezbędnych podczas jazdy przełączników i dźwigni jest optymalny. Jedynie podłokietnik przeszkadza nieco podczas korzystania z hamulca ręcznego.

Nieco gorzej jest z tyłu. Nisko opadająca linia dachu odbiera przestrzeń nad głowami pasażerów, a jeżeli z przodu podróżują osoby lubiące odsuwać fotele daleko w tył, również ilość miejsca na nogi znacząco się kurczy. Nie można mieć natomiast zastrzeżeń do samej kanapy z centralnym podłokietnikiem, która jest bardzo wygodna.

Podsumowując - wnętrze alfy romeo 159 to ładnie zaprojektowane, stylowe i komfortowe miejsce. Wszystko, co niezbędne do prowadzenia samochodu rozmieszczono z rozmysłem. Włoski chaos zaczyna się dopiero przy obsłudze urządzeń mniej niezbędnych, by wspomnieć losowe chyba umieszczenie przycisku od czujników parkowania, czy niefortunne miejsce montażu dźwigienki tempomatu. Są to jednak drobiazgi, które szybko się wybacza i zapomina.


Policjantom pełniącym służbę w 159 doskwierać będzie mała ilość schowków na desce rozdzielczej i brak uchwytów na kubki. Nie ma się tutaj z czego śmiać - radiowóz jest dla nich drugim domem przez wiele godzin służby i takie drobiazgi mogą irytować. Na szczęście niewielka ilość miejsca na tylnej kanapie będzie już tylko problemem kontrolowanych kierowców…

Silnik/skrzynia biegów

Pod maską testowanej 159, dokładnie jak w nowych radiowozach, pracuje czterocylindrowa jednostka napędowa z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem benzyny o pojemności 1742 ccm. Moc maksymalna 200 KM mechanicznych i moment 320 Nm osiągany przy 1400 obr./min na papierze robią dobre wrażenie. A jak jest w rzeczywistości?

Silnik odpala się przyciskiem start/stop umieszczonym na centralnej konsoli. Nawet na zimno pracuje on równo i cicho (tego z pewnością będą zazdrościć właściciele nawet najnowocześniejszych diesli). Po ruszeniu, do momentu rozpędzenia turbiny, samochód przyspiesza po prostu jak auto segmentu D z najsłabszym wolnossącym silnikiem. Kiedy jednak wskazówka na obrotomierzu przekroczy 2000 obr./min a turbosprężarka zacznie pompować pojawia się potężna moc. Występujący od tego momentu efekt wciskania w fotel nie znika dopóki nie odpuścimy gazu.


Tu nie ma typowej dla turbodiesli zadyszki powyżej 3500 obr./min. Auto przyspiesza piekielnie skutecznie aż do "końca obrotomierza", który wypada dobrze powyżej 6500 obr./min kiedy ingeruje elektroniczne odcięcie dopływu paliwa. Elastyczność tego silnika jest fantastyczna. Przyspieszenie z dowolnego biegu - błyskawiczne. Na wyższych obrotach z dwóch rur wydechowych wydobywa się donośny ryk przypominający jeszcze bardziej o sportowym charakterze tej limuzyny. Na co dzień nie ma oczywiście potrzeby kręcenia silnika tak wysoko. Zmieniając biegi w okolicach 3500 obr./min i tak zostawiamy za sobą większość uczestników ruchu drogowego.

Od miłośników silników wolnossących charakterystyka jednostki TBi wymaga pewnego przyzwyczajenia. Tutaj moc nie jest rozwijana tak harmonijnie jak w mojej V6. Efekt "kopnięcia" turbiny jest mocno odczuwalny przy maksymalnie otwartej przepustnicy, ale nie należy się go obawiać - to nie jest subaru impreza WRX gdzie efekt "turbodziury" i nagłe wyrwanie do przodu urywa głowę. Charakterystyka silnika TBi w Alfie Romeo pozwala po prostu bezstresowo przemieszczać się po polskich drogach i wyprzedzać w każdym nadarzającym się momencie. A radiowozom z drogówki zapewni możliwość puszczenia się w pościg za większością poruszających się po Polsce samochodów. Strzeżcie się, jeśli namierzy Was policyjna Alfa - nie macie szans!

Skrzynia biegów o sześciu przełożeniach pracuje precyzyjnie. Dźwignia zmiany biegów pracuje z wyczuwalnym, przyjemnym oporem, a drogi lewarka są krótkie. 

Spalanie nie jest niestety najniższe. Wiadomo, 200 koni mechanicznych trzeba czymś napoić. W trasie najniższy wynik jaki udało mi się uzyskać przekraczał nieznacznie 8 litrów na 100 km, ale należy jednak zakładać przeciętne spalanie w okolicach 9 litrów na setkę. W warunkach miejskich jest znacznie gorzej. Przy codziennych dojazdach do pracy na krótkich dystansach, staniu w korkach itp. wskazania komputera pokładowego nie chciały schodzić poniżej 15 l/100 km.


Właściwości jezdne/komfort

Zawieszenie w Alfa Romeo 159 to dość wyszukana konstrukcja. Z przodu mamy do czynienia z podwójnymi wahaczami, z tyłu zaś ze skomplikowaną konstrukcją wielowahaczową typu "multilink". Dzięki takiemu rozwiązaniu samochód prowadzi się jak po szynach. Pokonywanie krętej drogi w Alfie 159 to prawdziwa przyjemność. Przechyły nadwozia są minimalne i kierowca może z dużym poczuciem bezpieczeństwa i kontroli nad pojazdem pokonywać kolejne wiraże. Jest to w znacznej mierze zasługa bezpośrednio zestrojonego układu kierowniczego z hydraulicznym wspomaganiem. To, moim zdaniem, do dziś niedościgniony wzór w swojej klasie. Czuć jednak, że Alfa Romeo jest samochodem ciężkim, znacznie cięższym niż jej poprzedniczka 156. Po przekroczeniu pewnej granicy auto staje się silnie podsterowne i odnosi się wrażenie, że gdyby nie system VDC ciężko było by tę wyrywającą się we własnym kierunku masę opanować. Na szczęście moment graniczny odsunięty jest bardzo daleko i mało komu zdrowy rozsądek pozwoli się do niego zbliżyć w warunkach normalnej, nawet bardzo szybkiej jazdy.

Pomimo zastosowania w testowanym egzemplarzu kół o dość ekstremalnym rozmiarze 235/45R18 komfort jazdy jest bardzo wysoki. Sprężyste zawieszenie dobrze wybiera nierówności i nie powoduje nadmiernych wstrząsów w kabinie. Wspomnieć należy też o tym, że przejazd przez dziury nie skutkuje hałasami z okolic zawieszenia, ani trzaskami plastików wewnętrznych, co świadczy o znacznym skoku jakościowym w stosunku do starszych modeli Alfa Romeo.

Niskoprofilowe, szerokie opony sprawiają tylko nieco trudności podczas jazdy w tak powszechnych na naszych drogach koleinach. Auto ma tendencję do myszkowania i należy mocniej chwycić kierownicę. Jest to jednak cecha charakterystyczna dla tego typu ogumienia i w innych autach potrafi być nawet znacznie bardziej uciążliwa.

Prześwitujące przez ażurowe felgi aluminiowe ogromne (średnica 330 mm!) przednie tarcze hamulcowe i wielkie zaciski z dumnym napisem Alfa Romeo pozwalają przypuszczać, że z wytracaniem prędkości ten samochód nie powinien mieć problemu. I rzeczywiście - subiektywne wrażenie to potwierdza. Mocne wciśnięcie pedału hamulca powoduje niemalże efekt "zarzucenia kotwicy". System ABS, zgodnie z tym do czego przyzwyczaiła nas Alfa Romeo, interweniuje późno, dopiero wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne.


Podsumowanie

Alfą Romeo 159 TBi przejechałem około 900 km w klika dni. Uważam, że to świetny samochód, choć nie pozbawiony wad. Jego urodę i styl zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz każdy może ocenić sam. Przede wszystkim jest to jednak bardzo skuteczna maszyna do pokonywania dalekich odległości w możliwie najkrótszym tempie. Jest przy tym wygodna i "charakterna" co powoduje, że nawet po czterogodzinnej jeździe właściwie nie chciało mi się z niej wysiadać i tylko zdrowy rozsądek oraz troska o zawartość własnego portfela kazały w końcu parkować pod domem... 

Na pewno nie jest to samochód dla ludzi do bólu praktycznych i drobiazgowych. Takich irytować będą drobne ergonomiczne wpadki, relatywnie mały bagażnik, czy niewielka ilość miejsca na tylnej kanapie. To auto dla wytrawnych automobilistów, którzy chcą mieć samochód szybki, nietuzinkowy, piękny i budzący emocje. A więc doskonały wybór dla właścicieli modelu 156, którzy do tej pory nie mogli w gamie Alfa Romeo znaleźć odpowiedniego dla siebie silnika benzynowego. A także dla tych, którzy zawsze chcieli mieć Alfę, ale do tej pory się wahali z powodu obiegowych opinii o jakości. 159 nie powinna przysparzać zmartwień swoim właścicielom, oferując za to wiele radości z posiadania.

A czy to dobry radiowóz? Nie wiem i... mam nadzieję, że się o tym nigdy nie przekonam... :)