Nie było go w Paryżu, nie było go we Frankfurcie, nie pojawił się też na początku marca podczas salonu w Genewie. Ford zastosował sztuczkę, dzięki której nowy Focus zaskarbił sobie uwagę całego świata – czwartą już generację swojego przeboju zaprezentował na specjalnym pokazie w Londynie. Czego mogą spodziewać się kierowcy?

Cofnijmy się o 20 lat. Pierwszy Focus pojawił się w 1998 roku – przez pewien czas można było go oglądać w salonach obok odchodzącego na emeryturę Escorta. Samochód odważną stylistyką i jakością materiałów robił wówczas piorunujące wrażenie, jakby Ford zdecydował się na sprzedaż prototypu. A własnościom jezdnym do dziś trudno coś zarzucić. Przez dwie dekady producent stworzył trzy pokolenia tego auta i sprzedał ponad 16 mln sztuk na całym świecie, z czego niemal 7 mln w Europie.

Teraz amerykański koncern wprowadza czwartego Focusa. Producent deklaruje, że to najbardziej innowacyjny samochód w historii firmy i powstawał od podstaw, już od najmniejszej kreski. A w procesie tworzenia mieli pomagać dotychczasowi użytkownicy, dlatego kompakt "skupia się na człowieku".

Pod względem urody nowy Focus robi wrażenie bardziej rzeczowego niż poprzednik, jakby pochodził ze świata droższych aut. Nowa linia dachu i długa maska wysmuklają całą sylwetkę. Znakiem rozpoznawczym będą diodowe reflektory z charakterystycznym układem świateł do jazdy dziennej (przypominają grafikę lamp Volvo?). Smaczkiem jest nazwa modelu na tylnej klapie wykonana z dużych satynowanych liter. Stylistom udało się stworzyć auto, na które patrzy się z przyjemnością.

Fundamentem Focusa IV generacji jest zupełnie nowa platforma C2 – jej konstrukcja z rozstawem osi większym o 5,3 cm pozwoliła inżynierom zaplanować samochód bardziej przestronny w środku, ale bez drastycznych zmian w rozmiarach nadwozia.

Kompakt Forda będzie dostępny jako pięciodrzwiowy hatchback i kombi, a na wybranych rynkach także sedan. Wzorem Fiesty nowy Focus pojawi się w wersjach o różnych charakterach – listę otwierają Trend i Titanum. Ale w oko wpada szczególnie usportowiona odmiana ST-Line z dodatkowymi spoilerami i ostrzej wyciętymi zderzakami. Alternatywą może być ekskluzywny model Vignale ze skórą w środku lub stylizowany terenowo Active.

Jednak Focus ma przekonywać do siebie nie tylko stylem. Twórcy stanęli na wysokości zadania przy projekcie wnętrza. Może nie zaskakują innowacyjnością, za to jakością wykonania, wyglądem i dopracowaniem jak najbardziej. Zza kierownicy zerkają klasyczne okrągłe zegary. Jest też wyświetlacz HUD, który umożliwia kierowcy utrzymanie wzroku na drodze, wyświetlając przydatne informacje na przeźroczystej płytce. Deskę rozdzielczą delikatnie skierowano ku szoferowi, a jej centrum zajmuje nowy system multimedialny SYNC-3 z 8-calowym wyświetlaczem dotykowym i audio B&O Play.

Przy konstrukcji kokpitu wyraźnie ludzie z Forda posłuchali użytkowników, bo wreszcie po stronie pasażera schowek nie ogranicza swobody (w dotychczasowym modelu ta część deski miała wydęty kształt). Z tyłu przybyło aż 5 cm miejsca na kolana i 6 cm szerokości na wysokości ramion. Do 1354 litrów wzrosła też maksymalna pojemność bagażnika w hatchbacku i do 1653 litrów w kombi (po rozłożeniu oparć tylnych siedzeń).

Focus nowej generacji na pokładzie przywiezie zaawansowane rozwiązania technologiczne. Największą nowością będzie system autonomicznej jazdy poziomu drugiego. Samochód z takim rozwiązaniem nie tylko sam utrzyma się na środku swojego pasa ruchu, ale też dopilnuje bezpiecznego dystansu od pojazdu poprzedzającego. Oczywiście ręce muszą znajdować się cały czas na kierownicy, bo takie (przynajmniej na razie) są wymogi prawne.

Lista dodatkowych bajerów obejmuje też aktywny tempomat z funkcją Stop&Go oraz systemy: rozpoznawania znaków, hamownia po zderzeniu, utrzymania na pasie ruchu, ostrzegania przed kolizją przy wyjeździe z miejsca parkingowego tyłem, wspomagania parkowania i rozpoznawania pieszych czy rowerzystów (potrafi hamować automatycznie). Bezpieczeństwo podróży podniosą też opcjonalne reflektory wykonane w pełni w technologii LED z układem doświetlania zakrętów i kierowania światłem na podstawie znaków drogowych.

Silniki?

Ford stawia na trzycylindrową turbodoładowaną konstrukcję 1.0 – ta jednostka oferuje najszerszy wachlarz mocy od 85 KM przez 100 KM po 125 KM. Nowy benzynowiec 1.5 EcoBoost to również trzy cylindry – do wyboru wariant 150 KM lub 182 KM.

Analizując informacje o nowym Focusie można dojść do wniosku, że Ford nie boi się wyzwań. W obu jednostkach benzynowych zastosował funkcję dezaktywacji jednego z trzech cylindrów – układ działa gdy silnik pracuje z małym obciążeniem i nie jest potrzebne wykorzystanie jego pełnej mocy. Ponowne włączenie/wyłączenie cylindra trwa zaledwie 14 milisekund (to ponoć 20 razy szybciej niż trwa mgnienie oka). Ma to zmniejszyć spalanie, ale bez pogorszenia osiągów samochodu.

Focus to samochód flotowy, dlatego Ford pamięta o silnikach Diesla. Wprowadzany model będzie oferowany z nowym 1,5-litrowym EcoBlue w wersjach o mocy 95 KM lub 120 KM (300 Nm). Dwulitrowy turbodiesel zapewni 150 KM oraz 370 Nm momentu obrotowego.

Zawieszenie przechytrzy dziury

Focus dostał też zupełnie nowe podwozie. Dzięki dynamicznej kontroli amortyzacji system co 2 milisekundy monitoruje sygnały z zawieszenia, nadwozia, układu kierowniczego oraz hamowania i na tej podstawie dostosowuje tłumienie amortyzatorów. Rozwiązanie to pozwala również zmniejszyć wstrząsy w czasie jazdy po zdegradowanej drodze wykrywając krawędź dziury w nawierzchni i regulując amortyzator tak, aby koło przejechało przez nią wykonując możliwie mały ruch pionowy. Ponieważ opona i koło nie opadają tak głęboko, jak bez tego systemu, uderzenie opony o drugą krawędź dziury w nawierzchni jest łagodniejsze. Tylne zawieszenie może reagować jeszcze skuteczniej dzięki sygnałowi z przedniego koła, który informuje system o dziurze jeszcze zanim dotrze do niej tylne koło.

Ceny nowego Focusa w Polsce pozostają tajemnicą do kwietnia.