Kia picanto w nowej, trzeciej odsłonie przyciągała w Genewie jak magnes. I niewątpliwie przysłużyła się do tego modelka sprowadzona z tej okazji aż z… Nowego Jorku.

Ale wracając do picanto - nowy model to wspólne dzieło ośrodków projektowych w Namyang (Korea) i Frankfurcie nad Menem. W Szwajcarii koreański producent pokazał auto w usportowionej specyfikacji GT-Line, która w tym modelu będzie dostępna po raz pierwszy. W efekcie swoim nowym wdziankiem maluch nawiązuje do większego rodzeństwa z pazurem, czyli modeli cee'd GT i optima GT.

W premierowej odmianie GT-Line wygląd nowego picanto przyprawiają czerwone, srebrne i czarne elementy na osłonie chłodnicy i wlotach powietrza po bokach zderzaka i na progach oraz podwójna, chromowana końcówka układu wydechowego. Poza tym do auta przewidziano aż 11 lakierów.

Uroda? Za picanto obejrzy się każdy bez wyjątku - od lat 7 do 107. Auto wydoroślało, nabrało nowocześniejszego i odważniejszego wyglądu. Charakterystyczny dla marki "tygrysi nos" węszy nad asfaltem. Rozstaw osi powiększony o 15 mm (z 2385 do 2400 mm) sprawił, że koła powędrowały bliżej rogów karoserii. Ten sprytny zabieg nie tylko dodał kii czupurności ale też przełożył się na lepszą przestronność w kabinie.

Co ciekawe, mimo delikatnie większego oddalenia obu osi samochód zachował wymiary poręcznego "mieszczucha" - skrócenie zwisu przedniego przy dodaniu milimetrów z tyłu pozwoliło utrzymać identyczną długość pojazdu (3595 mm) jak w przypadku poprzednika. Nowa kia picanto będzie oferowana jedynie jako samochód pięciodrzwiowy.

We wnętrzu układ kokpitu nowego picanto przypomina ten już stosowany w optimie czy nowym rio. Konstruktorzy coraz śmielej stosują zasadę, że im mniej przycisków, czy pokręteł tym lepiej. Centrum deski rozdzielczej zajmuje system multimedialny z 7-calowym ekranem dotykowym wysokiej rozdzielczości przygotowany do obsługi aplikacji Apple CarPlay i Android Auto. Monitor posłuży też do obsługi audio i nawigacji z mapami 3D. Lista dodatków przewiduje kamerę ułatwiającą parkowanie. Ogólnie środek sprawia wrażenie bardziej nowoczesnego, wykonanego z materiałów wyższej jakości niż w poprzedniku. To czuć od pierwszego wejrzenia i dotyku.

Kia w nowym picanto zapewnia szereg nowinek technologicznych i więcej możliwości indywidualizacji. Nie zabraknie systemów dbających o bezpieczeństwo oraz bajerów ze świata łączności internetowej.

Lepsze są też możliwości transportowe. Pojemność bagażnika picanto urosła z 200 l do 255 l. To najwięcej wśród aut tej klasy. Asymetrycznie dzieloną kanapę można złożyć w części lub całości. Otrzymamy wówczas płaską podłogę i kufer powiększony do 1010 l.

Wyposażenie? Już podstawowe picanto trzeciej generacji kryje w sobie 6 poduszek powietrznych - czołowe, boczne i kurtynowe po stronie kierowcy i pasażera. Na życzenie (i za dopłatą) samochód dostanie zestaw systemów elektronicznych umiejących m.in. automatycznie zahamować, kiedy kierowca nie zauważy pieszego lub zagapi się w korku.

Konstruktorzy zatroszczyli się też o doznania z jazdy. Pod modnie wystylizowaną karoserią pracuje sztywniejsze zawieszenie. Dzięki temu picanto ma stabilniej zachowywać się na zakrętach i mniej przechylać. Także nowa przekładani kierownicza zapewni szybszą reakcję na polecenia prowadzącego.

Mocniejsze nadwozie

Kia jest marką należącą do koncernu Hyundai, a ten dysponuje własnymi hutami. Nic więc dziwnego, że Koreańczycy mogą sobie pozwolić na dwukrotne zwiększenie udziału stali o wysokiej wytrzymałości w nadwoziu picanto (z 22 proc. do 44 proc.). A to wpłynęło na zmniejszenie masy nadwozia o 23 kg przy jednoczesnej poprawie jego wytrzymałości na rozciąganie o 12 proc. Z tej stali wykonano m.in. elementy konstrukcyjne podłogi, słupki dachowe i ścianę grodziowa między komorą silnika a kabiną.

W nowej konstrukcji zastosowano 8 razy więcej spoiwa między zgrzewanymi elementami niż w poprzednim modelu (obecnie aż 67 m zgrzewów jest wzmocnione spoiwem). To wszystko przełożyło się na zwiększenie sztywności skrętnej nadwozia o 32 proc. w porównaniu ze schodzącym modelem - krótko mówiąc, powstał zwarty samochód i można liczyć na frajdę z jazdy.

Nowa "kijanka" jako pierwsza w klasie została wyposażona w system Torque Vectoring. Przyhamowanie odpowiednich kół ma ograniczyć podsterowność auta tak by przód nie uciekał na zewnątrz zakrętu.

Do napędu picanto Kia przewidziała dwa silniki benzynowe o pojemności 1.0/67 KM i 96 Nm oraz 1.25/84 KM i 122 Nm. To wolnossące jednostki znane z poprzednika, ale na potrzeby nowej generacji mocno zmodyfikowane pod kątem niższego spalania.

Można też spodziewać się odmiany LPG. Obie jednostki współpracują z 5-biegową przekładnią manualną. Silnik 1.25 l będzie oferowany także w duecie z 4-stopniowym automatem. Napęd trafia na przód.

Kia picanto nowej generacji trafi do Polski w drugim kwartale 2017 roku. Cena? "Będzie atrakcyjna" - ucinają przedstawiciele Kia. Jeśli ma się sprzedawać, to musi być bardziej "atrakcyjna" niż w przypadku najtańszej skody citigo czy volkswagena up! lub innych z segmentu A. Na korzyść koreańskiego modelu przemawia 7-letnia gwarancja (do przebiegu 150 tys. km).

Picanto poprzedniej generacji, którego sprzedaż rozpoczęła się w 2011 roku, znalazło na całym świecie ponad 1,4 mln chętnych. Ponad 300 tys. aut sprzedano w Europie. Pomimo, że cykl produkcyjny tego modelu zbliża się do końca, w 2016 roku sprzedaż picanto na Starym Kontynencie wyniosła ponad 55 tys., co oznacza wzrost popytu na poziomie 3 proc. rok do roku.

psav