W 2006 roku Peter Schreyer zajął się projektowaniem samochodów marki Kia. Zatrudnienie Niemca, który jest ojcem kultowej już pierwszej generacji audi TT czy też volkswagena beetle, okazało się strzałem w dziesiątkę. Ruchem, który zrobił rywali z Niemiec i Japonii na szaro - ocknęli się zaskoczeni. W ciągu dekady globalna sprzedaż koreańskiej firmy wzrosła z poziomu 1,1 mln pojazdów w roku 2005 do ponad 3 mln sztuk.

Bestsellerem jest kia rio - tylko w 2015 na całym świecie do kierowców trafiło ponad 473 tys. sztuk tego auta. W Polsce rio zajmuje 3. miejsce i z wynikiem 3377 egzemplarzy w minionym roku stanęła na podium obok cee’da i numeru jeden nad Wisłą - sportage. Teraz spece pod okiem Schreyera stworzyli zupełnie nową czwartą generację rio.

Samochód był najważniejszą premierą koreańskiej marki w czasie salonu w Paryżu. I już na dzień dobry postawiono przed nim bojowe zadanie - Kia przewiduje, że nowe rio już w pierwszym pełnym roku obecności w sprzedaży może znaleźć nawet 100 tysięcy nabywców. A jeśli ta prognoza się potwierdzi, rio - obok sportage’a i cee’da - będzie należało do najlepiej sprzedających się modeli Kia na Starym Kontynencie. W dodatku planuje utrzeć nosa rywalom w europejskim segmencie B - największym i najbardziej konkurencyjnym segmencie małych samochodów na świecie. Jak tego chce dokonać?

Nowa kia rio to wspólne dzieło inżynierów pracujących w Niemczech i Kalifornii. Nie zabrakło też pomocnej dłoni z centralnego biura projektowego w koreańskim Namyang. Efekt? Gra prostych linii i gładkich powierzchni upodabnia rio do debiutujących na polskim rynku optimy i hybrydowej niro. Dłuższa maska wysmukla całe nadwozie, a charakterystyczny dla marki "tygrysi nos" węszy nad asfaltem. Sportowej iskry dodaje ostro pochylony i szeroki słupek C. Zintegrowane, dwufunkcyjne soczewkowe lampy główne - węższe i ciekawsze w formie niż poprzednio podkreśla nowa listwa świetlna LED, zbliżona kształtem do litery "U".

Kia werbując niemieckiego stylistę koncernu VW Petera Shreyera czuła pismo nosem - dziś auta południowokoreańskiej marki należą do najciekawszych na rynku.

We wnętrzu układ kokpitu także przypomina ten już stosowany w optimie. Najwidoczniej konstruktorzy na wzór Audi uznali, że im mniej przycisków, czy pokręteł tym lepiej. Co więcej, projektanci rio byli konsekwentni i poszli śladem największej limuzyny, dlatego koreańska nowość pod względem jakości wykonania zaskoczy kierowców i… konkurencję.

Deska rozdzielcza odchylona jest ku kierowcy, a jej centrum zajmuje nowy system multimedialny z ekranem dotykowym wysokiej rozdzielczości. Za pomocą monitorka można obsługiwać systemy audio i nawigacji. Na pokładzie producent obiecuje wyposażenie znane z droższych i większych samochodów - nie zabraknie systemów dbających o bezpieczeństwo oraz bajerów ze świata łączności internetowej. Co ciekawe, nowe rio jest pierwszym samochodem w klasie B, który oferuje automatyczny system hamowania awaryjnego z funkcją rozpoznawania pieszych - może przydać się w mieście.

Wyposażenie z limuzyny...

Długość ujawnionego rio urosła o 15 mm w porównaniu do wcześniejszej konstrukcji - teraz nowy model od początku do końca mierzy 4065 mm. Po 5 mm dodano w szerokości (1725 mm) i tyle samo zabrano z wysokości (1450 mm) dzięki czemu auto ma prezentować się bardziej zadziornie.

Rozstaw osi zwiększono o 10 mm do 2580 mm. W efekcie samochód zaoferuje pasażerom więcej miejsca na pokładzie. To dobra wiadomość, bo już trzecie wcielenie koreańskiego auta było lepsze od rywali jeśli chodzi o przestronność. A nowy model jest najobszerniejszy w tej klasie samochodów. Pojemność bagażnika wzrosła o 37 litrów do 325 litrów - dzięki temu załadujesz niemal tyle co do skody fabii (330 l) i znacznie więcej niż do toyoty yaris (286 l).

Także jakość prowadzenia ma być na znacznie wyższym poziomie. Czyżby i w przypadku nowego rio w te sprawy był zamieszany legendarny Albert Biermann, niegdyś odpowiedzialny za sportowe modele BMW z serii M? Przypominamy, że niemiecki inżynier pracował już nad zawieszeniem i układem kierowniczym nowej optimy kombi.

... a cena jak za mieszczucha

Moc? Kia stawia przed kierowcami litrowy, trzycylindrowy silnik benzynowy, z którego turbodoładowanie wyciągnie dwa poziomy mocy - 100 KM i 120 KM. Alternatywą będą dwie jednostki wolnossące - 1.25/84 KM lub 1.4/100 KM. Turbodiesel 1.4 zapewni 70 KM i 90 KM.

Produkcja czwartej generacji ruszy pod koniec 2016 roku. Pierwsze egzemplarze trafią do Polski pod koniec pierwszego kwartału 2017. Cena za koreańskiego mieszczucha? "Będzie atrakcyjna" - ucinają przedstawiciele Kia.

psav