Tym samym skończy się przewaga konkurencyjna zagranicznych korporacji nad rodzimymi taksówkarzami. Taki będzie skutek wyroku wydanego wczoraj przez Trybunał Sprawiedliwości UE. Polscy politycy deklarowali, że zaczekają na to orzeczenie, zanim będą kontynuowali prace nad ustawą. A teraz europejscy sędziowie wskazali, że państwa członkowskie mogą w zasadzie dowolnie regulować działalność Ubera w danym kraju oraz określać kary za nieprzestrzeganie przepisów. I nie muszą pytać o zgodę na te działania Komisji Europejskiej.

Firma jest więc na straconej pozycji już m.in. w Hiszpanii i Francji. Także polski rząd chce wprowadzić wobec Ubera restrykcje (jak np. obowiązek rejestracji firmy jako przewoźnika i wprowadzenie dodatkowych wymogów technicznych dla aut). Jedyną barierą do pokonania jest... premier Mateusz Morawiecki.

WIĘCEJ W ŚRODOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"