A to oznacza, że przymus bezwzględnego karania kierowcy, czyli bez uwzględnienia okoliczności łagodzących, które skłoniły go do popełnienia wykroczenia wkrótce może zniknąć. Za projekt nowelizacji prawa o ruchu drogowym oraz ustawy o kierujących pojazdami odpowiada senator Marek Borowski. Przypominamy, że to właśnie on z grupą senatorów przed rokiem rozpoczął prace nad wprowadzeniem zmian.

Ratujesz z prędkością 50+? Nie stracisz prawa jazdy

W myśl przegłosowanych w Senacie przepisów, prawo jazdy nie będzie zatrzymywane w przypadku przekroczenia dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h na obszarze zabudowanym lub przewożenia zbyt dużej liczby pasażerów, jeżeli kierowca działał w stanie wyższej konieczności "w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego życiu lub zdrowiu człowieka, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można było uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego". Dodatkowo w projekcie przewidziano skrócenie terminu na wydanie decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy przez starostę do 14 dni od dnia wpłynięcia informacji o tym fakcie.

Kierowca, który zdecyduje się na przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym lub przewożenie zbyt dużej liczby pasażerów w celu ratowania życia lub zdrowia drugiego człowieka, nie będzie narażony zatrzymanie prawa jazdy. Policjant będzie mógł zrezygnować z "odebrania dokumentu", jeżeli kontrolowany działał w stanie wyższej konieczności - przewiduje senacki projekt zmian w przepisach, który trafi do Sejmu.

Obecnie przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym skutkuje "zawieszeniem" prawa jazdy na 3 miesiące (lub 6 miesięcy w przypadku recydywy). Decyzję administracyjną o zatrzymaniu prawa jazdy wydaje starosta i ma ona rygor natychmiastowej wykonalności.

Bezwzględne karanie kierowcy niekonstytucyjne

Senacki projekt to pokłosie zeszłorocznego wyroku Trybunału Konstytucyjnego - pisaliśmy o tym tu CZYTAJ WIĘCEJ>>. Sędziowie ocenili wówczas, że niekonstytucyjne jest bezwzględne karanie kierowcy - to znaczy bez uwzględnienia okoliczności łagodzących, które skłoniły go do popełnienia wykroczenia, czyli właśnie stanu wyższej konieczności. Sytuację taką łatwo sobie wyobrazić. Wystarczy, że na radar wpada kierowca, który wiezie rodzącą żonę do szpitala. Policjant, nawet gdyby uznał rację kierowcy i zgodził się z nim, że szybka jazda w tym przypadku była uzasadniona, w świetle przepisów nie może odstąpić od nałożenia kary.

Ratował życie po wypadku, stracił prawo jazdy

Senatorowie oceniając skutki proponowanych zmian przypominają, że według danych Komendy Głównej Policji w 2016 r. było ponad 33 tys. przypadków zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h w obszarze zabudowanym. - Brak jest statystyk, w ilu przypadkach przekroczenie prędkości spowodowane było np. transportem do szpitala chorego, którego życie lub zdrowie było zagrożone. Należy przypuszczać, że takie sytuacje mają miejsce sporadycznie - ocenili.

- Z informacji Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa oraz z doniesień medialnych znane są przypadki przekroczenia dopuszczalnej prędkości wynikające z transportu do szpitala rowerzysty po wypadku drogowym, duszącego się dziecka, dziecka tracącego czucie w kończynach po uderzeniu w głowę oraz mężczyzny z urazem głowy po upadku z wysokości - przypomnieli pomysłodawcy i wskazali, że w przynajmniej jednym z tych przypadków (transport rowerzysty), kierowcy zatrzymano prawo jazdy w związku z przekroczeniem prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym.