To nie jest żart! Na koniec minionego roku w Dzienniku Ustaw pojawiło się nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia "zmieniające rozporządzenie w sprawie badań lekarskich osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami i kierowców".

- Liczne analizy i badania naukowe, które niedawno udostępniono, potwierdzają, że obturacyjny bezdech podczas snu jest jednym z największych czynników ryzyka dla wypadków samochodowych. W związku z tym choroba ta nie powinna być dłużej pomijana w kontekście unijnego prawodawstwa dotyczącego praw jazdy - uzasadniają urzędnicy Komisji Europejskiej.

W myśl nowych przepisów kierowcy, którzy mają zdiagnozowany obturacyjny bezdech podczas snu i nie leczą go, mogą nawet utracić prawo jazdy. Sprawa dotyczy osób, które cierpią tak na umiarkowaną, jak i na ciążką postać tej choroby.

Nowe prawo wprowadza także ograniczenia w zasadach wydawania nowych praw jazdy osobom cierpiącym na tę chorobę. Badania dla kandydatów na kierowców, jak i tych, którzy już posiadają stosowne uprawnienia, mają być bardziej szczegółowe niż dotychczas.

Według lekarzy organizm osób dotkniętych bezdechem sennym (chrapiących) nie jest właściwie dotleniony, a to przekłada się na problemy z koncentracją i spowalnia czas reakcji. Specjaliści podkreślają, że kierowanie samochodem przez osobę z nieleczonym bezdechem jest porównywalnie niebezpieczne do jazdy pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.

Nowe przepisy mogą okazać się dotkliwe dla kierowców zawodowych zmagających się z bezdechem sennym - to właśnie ta grupa będzie musiała iść do lekarza na badania co roku, a nie jak do tej pory co trzy lata.