Przejęcie fotoradarów przez rząd i przekazanie ich inspekcji drogowej zakłada projekt nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz innych ustaw przygotowany przez posłów.

Jak widać historia lubi się powtarzać - podobne rozwiązanie było zastosowane w momencie przejmowania przez GITD 75 fotoradarów policyjnych.

Ile fotoradarów może trafić na autostrady? Z niepełnych danych wynika, że straże gminne używają ok. 240 urządzeń stacjonarnych montowanych na masztach.

Szacunek dla rządu za odwagę - mówi w rozmowie z portalem dziennik.pl Adrian Furgalski, ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. -To najbezpieczniejsze drogi, a w polskim przypadku z najwyższą dozwoloną prędkością. Kierowcom nad Wisłą dano je w prezencie, jednak ich użytkownicy nie potrafią z nich korzystać - zawracają, jadą pod prąd i traktują je jako tory wyścigowe. Fotoradary rozmieszczone we właściwych miejscach z pewnością utemperują ułańską fantazję - dodaje Furgalski.

Jednak to nie koniec planów związanych z kontrolą kierowców - w newralgicznych punktach (tam gdzie najczęściej dochodzi do wypadków przez najechanie na tył innego auta) władze planują zamontować urządzenia mierzące odległość między poruszającymi się pojazdami. Jeśli dystans będzie zbyt mały, wówczas kierowca "przytulający się" dostanie mandat wraz ze zdjęciem dokumentującym występek

Ustawodawca zastanawia się też nad rozwiązaniem problemu recydywy - jedną z propozycji jest roczny zakaz wjazdu na autostradę w przypadku trzech mandatów za zbyt bliską jazdę. Posłowie zastanawiają się również nad kierowaniem takiego kierowcy na obserwację w zamkniętym zakładzie.

Na czym polega taka obserwacja? Po zamknięciu amatora jazdy na ogonie w zakładzie psychiatrycznym, lekarze przez kilka tygodni (zazwyczaj przez cztery) będą go szczegółowo badać.

Kontrowersyjne rozwiązanie, ale moim zdaniem całkowicie uzasadnione. Siedzenie komuś na zderzaku przy dużej prędkości i doprowadzanie go do zdenerwowania i stresu może skończyć się tragicznie. Kierowca, który przynajmniej trzy razy zostałby przyłapany na takim wykroczeniu, musi mieć coś nie w porządku z głową i należy go przebadać podczas obserwacji. Zależnie od diagnozy - być może nawet pozbawić prawa jazdy, a potem leczyć z agresji - powiedział w rozmowie z portalem dziennik.pl Furgalski.