Chodzi o standardowy tryb w sprawach fotoradarowych. Po zrobieniu zdjęcia właściciel pojazdu dostaje trzy pisma, w których może:

● przyznać się do popełnienia wykroczenia, zostaje wtedy ukarany mandatem i punktami karnymi,

● nie przyznać się i wskazać innego kierowcę,

● nie przyznać się i nie wskazać nikogo, co jest równoznaczne ze zgodą na przyjęcie mandatu z art. 96 par. 3 k.w.

Zgodnie z art. 78 ust. 4 ustawy – Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 ze zm.) właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać, komu powierzył pojazd do kierowania w oznaczonym czasie.

TK, orzekając o zgodności art. 96 par. 3 z art. 2 konstytucji i wynikającą z niego zasadą zaufania obywateli do państwa, stwierdził jednocześnie, że nie ma podstaw prawnych adresowanie do posiadacza pojazdu alternatywnego żądania wskazania, komu powierzył on pojazd, albo przyjęcia mandatu za popełnione wykroczenie drogowe. – Jeżeli organ nie ma wątpliwości, kto jest sprawcą wykroczenia, co jest warunkiem koniecznym ukarania go mandatem karnym w postępowaniu mandatowym, nie może jednocześnie podejmować czynności zmierzających w kierunku ujawnienia innego sprawcy tego wykroczenia. Z drugiej strony, jeżeli organ ma wątpliwości co do tego, czy sprawcą wykroczenia jest właściciel lub posiadacz pojazdu, to nie może go ukarać mandatem karnym – uzasadniał Andrzej Rzepliński.

– Nie do końca rozumiem motywy sędziów. Być może chodzi o zapobieżenie sytuacji, w której właściciel pojazdu może sobie wybrać, czy bardziej opłaca mu się przyznać, czy nie. Zapłaci wtedy co prawda mandat, ale uniknie punktów – mówi Piotr Ichniowski, rzecznik Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych. Po wyroku TK rada opracowuje różne warianty modyfikacji treści oświadczeń wysyłanych do właścicieli aut. ITD wstrzymuje się od działania i czeka na pisemne uzasadnienie wyroku. Wszystko wskazuje na to, że cokolwiek się w nim znajdzie, nie będzie to dla organów wiążące.

– Z zasady demokratycznego państwa prawnego wynika, że obywatele powinni mieć zaufanie zarówno do litery prawa, jak i jego stosowania. Z punktu widzenia uczestnika stosunków prawnych sposób działania organu władzy publicznej jest równie ważny jak obowiązująca norma prawna. Nas interesuje to, jak organ działa, jakiego zachowania od nas wymaga, a nie tylko to, co zawarto w normie prawnej – mówi dr Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Jeżeli zatem organy władzy publicznej w sposób stały, systematyczny i konsekwentny podobnie postępowały, to trybunał nie mógł tego faktu pominąć, dlatego zaznaczył swoją opinię w uzasadnieniu. Taka sygnalizacja nie jest jednak prawnie wiążąca. Wiążące dla władz publicznych jest to, co znalazło się w sentencji wyroku – zaznacza dr Zaleśny.