W ubiegłym tygodniu Sejm zdecydował o nowych zasadach odliczania VAT od zakupu samochodu, które wejdą w życie od 1 kwietnia. W praktyce, jak mówią eksperci podatkowi, warto rozważyć, czy kupować teraz auto z homologacją ciężarową N1, czy po zmianach. Przy kalkulacji, co się bardziej opłaca, trzeba wziąć pod uwagę cenę auta, koszty związane z nabyciem pojazdu z homologacją ciężarową, przewidywane wydatki na paliwo i naprawy oraz przede wszystkim to, czy będziemy jeździć autem również w celach prywatnych.

Przed zmianami i po

Jeżeli planujemy, że będziemy wykorzystywać samochód nie tylko do działalności gospodarczej, to – jak mówi Tomasz Grunwald, doradca podatkowy i partner w KPMG – w niektórych wypadkach bardziej opłacalny może być zakup po 1 kwietnia, z 50-proc. odliczeniem VAT.

Ekspert wyjaśnia, że przedsiębiorca, który – skuszony odliczeniem całego VAT – kupi auto jeszcze przed 1 kwietnia, a potem będzie je wykorzystywał – choćby w niewielkiej części – na cele prywatne (swoje bądź pracowników), będzie musiał z tego tytułu zapłacić VAT należny.

– Jeśli natomiast kupi auto po 1 kwietnia i odliczy tylko połowę podatku, nie będzie musiał płacić VAT od przekazania go do użytku prywatnego. Bardziej opłacalne mogą być więc dla niego nowe przepisy – podkreśla Grunwald.

Przykład

Załóżmy, że podatnik zamierza wykorzystywać auto do celów mieszanych. Kupuje samochód z homologacją N1 o wartości 100 tys. zł, w tym VAT wynosi ok. 19 tys. zł. Obecnie od samochodu z homologacją N1 musi zapłacić producentowi cenę wyższą o ok. 3–4 tys. zł w stosunku do ceny takiego samego auta bez homologacji. Ponieważ przedsiębiorca będzie wykorzystywał auto do celów prywatnych, będzie musiał odprowadzać VAT należny od takiego użytku. Jeżeli auto będzie w ten sposób wykorzystywane przez pięć kolejnych lat, a co miesiąc kwota VAT od prywatnego wykorzystania wyniesie np. 100 zł, to oznacza to, iż w całym pięcioletnim okresie będzie musiał uiścić 6 tys. zł VAT. W efekcie podatnik na pełnym odliczeniu zyska ok. 9 tys. zł (19 tys. zł odliczył, ale musiał zapłacić 4 tys. zł za homologację oraz 6 tys. zł VAT należnego). Jeśli natomiast po 1 kwietnia kupi taki sam samochód bez homologacji N1 (odchodzi koszt 4 tys. zł), to będzie mógł odliczyć połowę podatku naliczonego, czyli w naszym przykładzie ok. 9,5 tys. zł VAT. Co więcej, nie będzie musiał się martwić o VAT od wykorzystania pojazdu dla celów prywatnych, ponieważ – zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o VAT – nie będzie musiał w takiej sytuacji go odprowadzać.

Wnioski

Z porównania obu sytuacji wynika, że firma zyska więcej, kupując auto o wartości 100 tys. zł po 1 kwietnia, niż nabywając za tę samą cenę pojazd z homologacją N1 jeszcze przed wejściem zmian w życie.

Z paliwem inaczej

Przedstawione w przykładach wyliczenia nie uwzględniają wydatków na paliwo oraz wydatków eksploatacyjnych. Jeśli weźmiemy je pod uwagę, bardziej opłacalny może być jednak zakup auta z homologacją ciężarową.

Kupując auto z taką homologacją przed 1 kwietnia, będzie można – do 1 kwietnia odliczać 100 proc. VAT od paliwa, natomiast po 1 kwietnia – już tylko 50 proc. VAT. Podobnie będzie z wydatkami eksploatacyjnymi.

Ten natomiast, kto kupi po 1 kwietnia auto bez homologacji, będzie mógł odliczać 50 proc. VAT od paliwa dopiero od 1 lipca 2015 r. W efekcie przez ponad rok w ogóle nie odliczy podatku zawartego w cenie paliwa. Inaczej będzie z wydatkami eksploatacyjnymi – 50 proc. podatku będzie mógł odliczać już od 1 kwietnia.

Przykład

Jeżeli przyjmiemy, że VAT zawarty w paliwie wynosi 200 zł miesięcznie, to od samochodu z homologacją N1 kupionego przed 1 kwietnia odliczymy w okresie pięciu lat 1500 zł więcej niż od samochodu bez homologacji kupionego po 1 kwietnia. Różnica wynika z tego, że na skutek nowelizacji ustawy 50 proc. VAT od paliwa do auta bez homologacji będzie można odliczać dopiero od 1 lipca 2015 r. Do tego czasu odliczenie w ogóle nie będzie przysługiwać.

Wymogi dla aut N1

– Zakup pojazdu posiadającego homologację ciężarową (kategoria N1) w obecnym stanie prawnym ma wiele zalet. Warto jednak pamiętać o spełnieniu wymogów formalnych, aby nie narażać się na spór z fiskusem – mówi Jerzy Martini, partner w Martini i Wspólnicy. Wyjaśnia, że nabywając taki pojazd, musimy posiadać dokumenty wydane zgodnie z przepisami prawa o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 z późn. zm.), wskazujące na liczbę miejsc oraz dopuszczalną ładowność (co najmniej 500 kg). Przepisy ustawy o VAT w obecnym brzmieniu (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.) wskazują, że pojazdy nieposiadające takich dokumentów uznawane są za osobowe (mimo obiektywnego faktu posiadania homologacji ciężarowej).

– W większości przypadków takim dokumentem będzie oświadczenie producenta zawierające dane i informacje o pojeździe niezbędne do rejestracji i ewidencji pojazdu. Same świadectwa homologacyjne takich informacji co do zasady nie zawierają – tłumaczy Jerzy Martini.

Nie każdy straci na zmianach uchwalonych przez Sejm