Wzmożony ruch potwierdzają przedstawiciele ośrodków szkoleniowych, które mają teraz swoje żniwa. – Normalnie przychodzi do nas tygodniowo około stu osób. Teraz jest nawet dwukrotnie więcej – mówi Katarzyna Kowalczyk z Babskiej Auto Szkoły w Warszawie. – Na zorganizowanym przez nas kursie intensywnym, na którym zajęcia zamiast co trzy dni odbywały się codziennie, ludzie siedzieli na dostawkach. Chętnych jest tak wielu, że może być problem ze zdaniem egzaminu przed zmianami – dodaje nasza rozmówczyni.

Krzysztof Kamiński z OSK-Kamiński w Łomży dodaje, że duże problemy mogą mieć u nich przyszli kierowcy ciężarówek i motocykliści. – Szkoła dysponuje tylko jedną ciężarówką, a chętni zgłaszają się codziennie. Z kolei plany odbycia kursów na motocykl popsuć może wkrótce pogoda mówi Kamiński.

Czasu jest coraz mniej. Przedstawiciele szkół twierdzą, że prawo jazdy po staremu otrzymamy tylko wtedy, gdy szkolenie zakończy się około 19 grudnia – czyli na miesiąc przed zmianami. To dlatego, że na egzamin w wojewódzkich ośrodkach ruchu drogowego z reguły czeka się 3–4 tygodnie, i to przy dużo mniejszym natłoku chętnych. Co gorsza, jeśli ktoś rozpocznie kurs przed 19 stycznia, a egzamin wypadnie mu już po tej dacie, będzie musiał i tak zdawać egzamin teoretyczny na nowych zasadach (także praktyczny w przypadku motocyklistów). Ustawodawca nie przewidział bowiem żadnego okresu przejściowego dla nowych przepisów.

Dlatego szkoły doskonale wykorzystują niepewne nastroje potencjalnych kursantów. Straszą, że to ostatni dzwonek, by zdawać na starych zasadach. Potem egzamin zdać będzie trudniej, a prawo jazdy stracić łatwiej – przestrzegają.

W nowym egzaminie teoretycznym baza pytań wzrośnie – do 3 tys. Będzie obowiązkowy dwuletni okres próbny. Jeśli świeżo upieczony kierowca w tym czasie popełni dwa wykroczenia, okres ten może zostać wydłużony o kolejne dwa lata. Przez pierwsze osiem miesięcy od uzyskania prawa jazdy nie będzie można przekraczać 80 km/h poza obszarem zabudowanym. Do tego dojdą dwa obowiązkowe i odpłatne (ok. 300 zł) kursy doszkalające między 4. a 8. miesiącem od otrzymania uprawnień.

W styczniu może pojawić się nawet problem z zapisaniem się na kurs. Przed udaniem się do szkoły jazdy trzeba będzie osobiście zgłosić się do starostwa, które stworzy nam profil kandydata. Do danych urzędów dostęp powinny mieć ośrodki szkoleniowe i WORD-y, które będą musiały na bieżąco je aktualizować, np. czy kursant zaliczył kurs, egzamin itd.

To już drugi raz, gdy szkoły jazdy przeżywają oblężenie. Podobna sytuacja miała miejsce na początku tego roku, zanim minister transportu zdecydował o przesunięciu terminu nowych egzaminów z lutego br. na styczeń 2013 r.