Michał Werner prowadzi wypożyczalnię samochodów. Zdarza się, że klienci korzystający z samochodów jego firmy dostają mandaty lub nie płacą za parkowanie. Wówczas do firmy przychodzą wezwania do zapłaty.

– Sprawdzamy wtedy, kto był tego dnia najemcą auta, i odsyłamy dane kierowcy, który dokonał przewinienia – mówi Michał Werner.

Opowiada, że ostatnio jego firma miała dwa wezwania wystawione przez władze Dzierżoniowa za parkowanie.

– Jak zawsze podaliśmy dane klientów. W jednym przypadku zakończyło to sprawę, ale w drugim urzędnicy upierali się, że opłatę musi wnieść moja firma – mówi nasz rozmówca.

Podejrzewa, że stało się tak dlatego, że klient jest obywatelem Izraela i nie mieszka w Polsce. Łatwiej więc ściągnąć pieniądze od właściciela auta niż od faktycznego kierowcy.

Obowiązek wskazania kierującego

Urzędnicy zaznaczyli w wezwaniu, że opłata za parkowanie jest opłatą administracyjną, a jej brak nie jest obciążony sankcją karną. Może więc skoro nie ma mowy o mandacie, to i nie ma obowiązku dochodzenia, kto faktycznie kierował samochodem?

– Gdyby chodziło o mandat, sprawa jest jasna. Właściciel pojazdu (wynajmujący czy leasingodawca) ma obowiązek wskazania, komu udostępnił go w czasie, w którym dokonano wykroczenia. Wówczas nie ponosi odpowiedzialności. W przeciwnym razie popełnia wykroczenie – wyjaśnia Andrzej Michałowski z kancelarii Michałowski Stefański.

Przyznaje, że często wskazanie osoby, która prowadziła samochód, nie jest możliwe. Jest tak w przypadku firm, w których pracownicy jeżdżą różnymi autami, a codzienne wydawanie kluczyków nie jest ewidencjonowane.

– Natomiast w przypadku opłat za parkowanie rzeczywiście nie ma obowiązku dochodzenia winnego przewinienia – uważa Andrzej Michałowski.

Podobnie uważa Joanna Dominowska z Katedry Prawa Gospodarczego Szkoły Głównej Handlowej, która zaznacza, że zawsze powinno się dążyć do ustalenia konkretnej osoby, która nie zapłaciła za parking.

– Z tym że koszty egzekucji należności na przykład poza granicami kraju są najczęściej niewspółmierne do należnej opłaty – podkreśla nasza rozmówczyni.

Jest ryzyko firmy, są mandaty

Dlatego w każdej sytuacji, gdy wykazano bezskuteczność egzekucji, jest obciążany właściciel, nawet jeśli nie jest sprawcą przewinienia.

– Ten, kto czerpie z czegoś zyski, ponosi również konsekwencje i koszty. Wynajmujący ponosi więc ryzyko nieopłaconych mandatów czy opłat za parkowanie przez kontrahentów, którym wynajmują pojazdy – tłumaczy Joanna Dominowska.

Wyjaśnia, że leasingodawca czy wynajmujący ma potem roszczenie regresowe do kontrahenta, który był bezpośrednim sprawcą przewinienia.

Nie zgadza się z tym dr Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego, specjalizujący się w prawie ruchu drogowego.

– Może się okazać, że korzyści będą mniejsze od strat, jeśli najemca będzie cały czas parkował, nie płacąc za to – wskazuje dr Stefański.

I odsyła do art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz. U. z 2007 r. nr 19, poz. 115 z późn. zm.). Mówi on, że to do ponoszenia opłat jest zobowiązany korzystający z dróg publicznych. Co do zasady zawsze powinna być to osoba, która prowadzi pojazd.

– Argumentacja urzędników jest wynikiem wybiórczej interpretacji treści orzeczeń sądów. Organ administracyjny nie dochodzi, kto był kierowcą tylko wtedy, gdy nie wiadomo, kto prowadził pojazd (domniemywa się, że robił to właściciel). Jeśli jednak właściciel wynajmuje pojazd i podaje dane klienta, to nie ma żadnych podstaw do naliczenia mu opłaty – wyjaśnia Ryszard Stefański.