Czary w Białymstoku! Na zdjęciu z fotoradaru kobieta, a mandat płacił mężczyzna
Białostocka prokuratura okręgowa postawiła zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i poświadczenia nieprawdy strażnikowi miejskiemu w sprawie dotyczącej użycia fotoradaru. Podejrzewa, że mandaty za przekroczenie prędkości płaciły nie te osoby, które powinny.
- Zrobisz wielkie oczy! Fotoradary złapią przód i tył twojego auta
- Macierewicz mandat zapłaci, ale wietrzy polityczny spisek
- Burza po raporcie NIK. Rząd bierze się za straż miejską
- Straż miejska ma nowy trik na wyższe mandaty
- Wykryli poważną wadę. Tak oszukują nowe fotoradary
- Nie ma zmiłuj! Teraz już fotoradary dopadną cię wszędzie
- Budują nową pętlę na kierowców! Fotoradary, które znasz to pikuś
- Policjanci nauczą się bezpiecznie jeździć. Unia dała pieniądze
- Kobieta wjechała audi w szkolny bus. 13 osób w szpitalu
- Miasta likwidują straże miejskie. Brakuje pieniędzy
- Wszyscy chcą mieć fotoradary. Kierowcy się nie wywiną
- Służbowe auto lub telefon nie tylko dla pracowników
- Kierowco nie uciekniesz od mandatu. Fiskus ma na to skuteczny sposób
- Zmiany w prawie! Tak straż miejska dostanie po łapach za fotoradary
- Strażnicy miejscy podejrzani w sprawie fotoradaru
- To pierwszy taki eksperyment na kierowcach. Nie ma zmiłuj, wpadnie każdy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ocenie prokuratury, w postępowaniu o wykroczenie doszło do poświadczenia nieprawdy przez podejrzanego funkcjonariusza Straży Miejskiej w Białymstoku. Wykroczenie dotyczyło przekroczenia prędkości, które zostało zarejestrowane przez fotoradar - powiedział w czwartek zastępca prokuratora okręgowego w Białymstoku Andrzej Bura.
Wyjaśnił, że mimo ustalenia sprawcy wykroczenia, funkcjonariusz odstępował od jego ukarania i poświadczał w dokumentacji, że rzeczywistym sprawcą była inna osoba. Za wykroczenie odpowiadał kto inny, niż osoba, która została rzeczywiście ustalona - dodał Bura. Śledczy uważają, że funkcjonariusz miał pełną świadomość, że to fikcja i poświadczenie nieprawdy.
Przypadki miały miejsce pod koniec 2006 roku. Według nieoficjalnych informacji ze źródeł w prokuraturze wynika, że mogło chodzić o to, iż osoba, która rzeczywiście jechała samochodem, chciała uniknąć mandatu i punktów karnych, których miała już dużo. Dlatego jej mandat przyjmował ktoś inny, np. ktoś z bliskich.
W śledztwie, które trwa od dwóch lat, badanych było kilkadziesiąt przypadków. Rozpoczęło się od zawiadomienia Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, po kontroli w Straży Miejskiej.
Wśród badanych przypadków była np. sytuacja, że na zdjęciu z fotoradaru widać za kierownicą kobietę, a mandat dostawał mężczyzna. Jak powiedział prokurator Bura, po analizie materiału zebranego w sprawie, osiemnaście zdarzeń uznano za "wątpliwe".
Zaznaczył, że nie oznacza to, iż chodzi o taką liczbę strażników miejskich. Strażnikowi, któremu postawiono zarzuty, przypisano dwa przypadki.
Rzecznik Straży Miejskiej w Białymstoku Jacek Pietraszewski powiedział w czwartek, że komendant nie otrzymał żadnej informacji na temat śledztwa, wobec tego nie będzie jej komentował. Podejrzany strażnik pracuje nadal.
Pietraszewski dodał, że w ustawie o strażach gminnych z 1997 roku jest zapis o zawieszeniu funkcjonariusza na, nie dłużej niż trzy miesiące, w przypadku wszczęcia postępowania ściganego z oskarżenia publicznego i popełnione umyślnie przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.
Źródło: PAP















































~ciach2012-02-04 12:23
Nie było by problemu, gdyby to było zdjęcie z tyłu. No ale to dopiero przed nami
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!