Po burzy wywołanej słowami wiceszefa Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa dziennik.pl poprosił resort o wyjaśnienie całej sytuacji.

- Zmiany w wysokości opłaty paliwowej to jedynie jedna z propozycji wypracowanych przez Komitet sterujący ds. optymalizacji procesu realizacji inwestycji drogowych. Przedstawienie takiej propozycji przez zespół ekspertów nie oznacza automatycznej zgody rządu na realizację tego pomysłu - powiedziała nam Elżbieta Kisil, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

Uściśliła, że komitet szukając sposobów na optymalizację kosztów budowy dróg, zaproponował różne źródła finansowania inwestycji, a wśród nich m.in. zmianę stawki opłaty paliwowej.

- Przedstawione wcześniej przez MIB szacunki odnosiły się do możliwych wpływów z tytułu tej zmiany, co pozwoliłyby na zwiększenie puli środków na inwestycje infrastrukturalne - powiedziała Kisil.

Przypominamy, że wczoraj wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit ogłosił:

- Zastanawiamy się nad konsekwencjami wprowadzenia podwyżek opłaty paliwowej - mówił Szmit. - To może być bardzo poważne źródło dla finansowani budżetu Krajowego Funduszu Drogowego - dodał i przypomniał, że z wszystkie pieniądze uzyskane z opłaty paliwowej trafiają do funduszu drogowego i funduszu kolejowego w proporcjach odpowiednio 80 proc. i 20 proc.

Dodatkowo Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa oszacowało, że z tytułu podwyższonej opłaty paliwowej do rządowej kiesy wpłynie od 20 do 40 mld zł w ciągu 10 lat.

- 20 mld zł można osiągnąć jeśli podniesiemy opłatę o 10 gr na litr. 40 mld zł można osiągnąć w ciągu 10 lat przy wzroście o 20 gr na litrze - wyliczył Szmit.

Zmiana wysokości opłaty byłaby możliwa od początku 2017 roku.

W opinii analityków podwyżka opłaty paliwowej przełoży się jeden do jednego na cenę jaką kierowcy zapłacą na stacjach.

- Dodatkowo wzrośnie wartość podatku VAT. Jeśli opłata paliwowa wzrośnie o 10 groszy na litrze, to za litr paliwa przy dystrybutorze zapłacimy za litr paliwa 12 groszy więcej. Musimy pamiętać jednocześnie, w dalszym ciągu trwają prace nad podatkiem od handlu, który będzie dotyczył także stacji paliw i przyczyni się do wzrostu cen na stacjach - powiedziała dziennik.pl Urszula Cieślak, z biura maklerskiego Reflex.