- Zastanawiamy się nad konsekwencjami wprowadzenia podwyżek opłaty paliwowej - poinformował wiceminister Jerzy Szmit. - To może być bardzo poważne źródło dla finansowani budżetu Krajowego Funduszu Drogowego - dodał i przypomniał, że z wszystkie pieniądze uzyskane z opłaty paliwowej trafiają do funduszu drogowego i funduszu kolejowego w proporcjach odpowiednio 80 proc. i 20 proc.

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa szacuje, że z tytułu podwyższonej opłaty paliwowej do rządowej kiesy wpłynie od 20 do 40 mld zł w ciągu 10 lat.

- 20 mld zł można osiągnąć jeśli podniesiemy opłatę o 10 gr na litr. 40 mld zł można osiągnąć w ciągu 10 lat przy wzroście o 20 gr na litrze - wyliczył Szmit.

- Zmiana wysokości opłaty byłaby możliwa od początku 2017 roku - powiedziała dziennik.pl Elżbieta Kisil, rzecznik prasowy Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa

W opinii analityków podwyżka opłaty paliwowej przełoży się jeden do jednego na cenę jaką kierowcy zapłacą na stacjach.

- Dodatkowo wzrośnie wartość podatku VAT. Jeśli opłata paliwowa wzrośnie o 10 groszy na litrze, to za litr paliwa przy dystrybutorze zapłacimy za litr paliwa 12 groszy więcej. Musimy pamiętać jednocześnie, w dalszym ciągu trwają prace nad podatkiem od handlu, który będzie dotyczył także stacji paliw i przyczyni się do wzrostu cen na stacjach - powiedziała nam Urszula Cieślak, dyrektor marketingu BM Reflex. 

Aktualnie opłata paliwowa dla benzyny wynosi 129,41 zł na 1000 l, czyli niecałe 13 gr/l. Dla oleju napędowego jest ponad dwa razy wyższa i wynosi ok. 288 zł/1000 l (niemal 29 gr/l).

Obecnie w Polsce np. 60 proc. ceny brutto oleju napędowego i ok. 65 proc. ceny brutto benzyny bezołowiowej stanowią m.in. VAT, akcyza, opłata paliwowa czy tworzenie zapasów obowiązkowych.