Shell, który pod koniec ubiegłego roku przejął fińską sieć bezobsługowych stacji Neste w naszym kraju, wycofuje się z tej formuły sprzedaży paliw. Placówki, wyposażone jedynie w terminale do przyjmowania opłaty za paliwa i tankowanie, zostaną całkowicie zmodernizowane.

– W wielu przypadkach praktycznie od nowa wybudujemy stację według naszych standardów – mówi Anna Kruszko, członek zarządu Shell Polska.

Koncern nie zdradza, za ile kupił 106 stacji Neste. Nie ujawnia również danych o kosztach rebrandingu. – W niektórych lokalizacjach musimy tylko zmodernizować obiekt i dobudować sklep, w innych konieczne jest instalowanie dodatkowych zbiorników na paliwa czy dokupienie sąsiedniej działki – tłumaczy Kruszko. Jak dodaje, przeciętnie koszty pojedynczego obiektu sięgają kilku milionów złotych. Cały proces integracji sieci Neste, który potrwa do końca 2014 r., może pochłonąć w sumie kilkadziesiąt milionów złotych.

W Shellu liczą na to, że dzięki inwestycji uda się zwiększyć udział w rynku (dziś nie przekracza on 10 proc.).

– Naszym atutem jest to, że przejęte od Neste stacje znajdują się w bardzo dobrych lokalizacjach – podkreślają w firmie. Kilkanaście punktów działa w bezpośrednim sąsiedztwie centrów handlowych, a kolejne kilkanaście jako stacje przymarketowe, w ramach współpracy z Metro Group (sieci Media Markt, Saturn, Makro Cash & Carry). Shell rozmawia już z Metro o dalszej współpracy.

Na modernizowanych obiektach Shell zamierza zatrudnić ok. tysiąca osób. Poza zmianą barw i logo na wszystkich byłych stacjach Neste pojawią się sklepy. Nowy właściciel zrezygnował z koncepcji punktów samoobsługowych, bo – chociaż pozwalał na ograniczenie kosztów – okazał się nierentowny.

– My nie chcemy generować strat. Stawiamy na ofertę pozapaliwową, której udziały w obrotach stacji w Polsce dynamicznie rosną – podkreśla Paweł Odrzywołek, członek zarządu Shell Polska.

Nie zdradza, jaki jest udział sprzedaży sklepowej na stacjach koncernu. Eksperci twierdzą, że w naszym kraju średnia to 20–40 proc., podczas gdy na Zachodzie jest to 50, a nawet 70 proc.

Jak szacuje Orlen, w ciągu najbliższych czterech lat sprzedaż pozapaliwowa zwiększy się o niemal jedną trzecią. Do tego podnosi ona rentowność biznesu. O ile na paliwach marże sięgają od kilku do kilkunastu procent, o tyle na produktach oferowanych w przystacyjnym sklepie średnio 30–40 proc.

Jest jeszcze jeden argument za rozwojem przystacyjnych sklepów: w sytuacji gdy rośnie szara strefa na rynku paliw, a popyt na benzynę i diesel spadł od początku roku o ok. 10 proc., inwestycje w sklepy stają się koniecznością.

Shell liczy jednak również na zyski z handlu paliwem. To oferowane na zmodernizowanych stacjach, podobnie zresztą jak w innych stacjach typu premium, będzie droższe niż na Neste. Shell jednak, by zachęcić wiernych klientów Neste do swojej sieci, kusi promocjami. Na każdej nowo uruchamianej byłej stacji Neste przez pierwsze 2–3 tygodnie można wygrać darmowe tankowanie.