To pierwszy przypadek w Polsce, gdy kierowcy chcą złożyć do sądu zbiorowy pozew przeciwko koncernowi paliwowemu. Czują się poszkodowani przez sieć; twierdzą, że sprzedano im olej napędowy złej jakości.

Skrzyknęli się po tym, jak na początku lutego zatankowali na stacjach Statoil w Lublinie, m.in. przy ul. Łęczyckiej, Kraśnickiej, Jana Pawła II i Tysiąclecia; jeszcze tego samego dnia paliwo w baku zamarzło. – To skandal, bo tankowałem na stacji koncernu, który reklamuje się, że sprzedaje paliwo arktyczne, które nie zamarza do -40 st. C – mówi Piotr Niedźwiadek, szef firmy Meble Duo, jeden z poszkodowanych.

Statoil przyznaje, że dostał pojedyncze reklamacje, nie tylko zresztą w Lublinie, ale z różnych polskich miast. Odrzuca jednak oskarżenia o złą jakość. – Mamy paliwo dobrej jakości, która kontrolowana jest przez zewnętrznego audytora, firmę Hamilton Poland. Kierowcy powinni sprawdzać, co tankują, czy diesel zwykły, który ma prawo zamarznąć poniżej -20 st. C, czy arktyczny, droższy, który był dostępny na tych stacjach – tłumaczy Krystyna Antoniewicz-Sas ze Statoil Poland.

Piotr Niedźwiadek przekonuje jednak, że paliwo zamarzło ledwie przy -14 st. C. – Stację benzynową od firmy dzieli kilkaset metrów. Samochód dojechał więc bez problemu. Ale półtorej godziny później, gdy pracownik próbował odjechać, auto po 100 m stanęło. W serwisie okazało się, że z oleju napędowego wytrąciła się parafina i płyn zmienił się w galaretę. Trzeba było spuścić paliwo i wymienić filtry – tłumaczy Piotr Niedźwiadek. Twierdzi, że koszty usunięcia awarii to 1000 zł. Statoil odrzucił jego reklamację.

Podobny los spotkał co najmniej jeszcze sześciu klientów stacji Statoil w Lublinie, w tym m.in. Macieja Kulkę, właściciela lubińskiego Ośrodka Szkolenia Kierowców. Na wymianę filtrów w dwóch ciężarówkach MAN wydał on 1100 zł.

Poszkodowani domagają się zwrotu kosztów napraw. W sumie chodzi o ponad 10 tys. zł.

Maciej Kulka na swoim profilu na Facebooku zorganizował akcję zbierania informacji o przypadkach zamarzania paliwa. – Okazuje się, że jest ich więcej. Najpierw zgłaszały się osoby poszkodowane na stacjach Statoil, ale internauci pisali też o przypadkach zamarzania diesla kupionego na stacjach innych koncernów – wyjaśnia.

Kilka spraw trafiło już do Inspekcji Handlowej. Kontrolerzy nie stwierdzili jednak, by koncerny oferowały paliwo złej jakości. Poszkodowani zwrócili się o pomoc do Leszka Gardyńskiego z Politechniki Lubelskiej, biegłego sądowego z zakresu paliw. – Według niego trudno rozstrzygnąć, czy kłopoty kierowców z Lublina to wina paliwa, czy wyjątkowo silnych mrozów – dodaje Kulka.

Zgodnie z polskimi przepisami stacje od 16 listopada do końca lutego muszą oferować diesla zimowego, o takich parametrach, które zapewnią swobodny przepływ paliwa do -20 st. C.

1 tys. zł może kosztować naprawa samochodu, gdy w układzie paliwowym zamarznie olej napędowy

103 na tylu stacjach w Polsce koncern Statoil oferuje specjalne zimowe paliwo – arktyczny Diesel Gold

-20 st. C do takiej temperatury, zgodnie z Polską Normą, nie powinien zamarzać olej napędowy sprzedawany od 16 listopada do końca lutego.