Z drugiej strony pojawiają się pytania o naturze racjonalnej. Jak to się prowadzi? Czy się nie psuje? Jakie ma spalanie, moc, stopień sprężenia, moment obrotowy etc. Na forach, blogach i w komentarzach do artykułów o GSR można dowiedzieć się najprzeróżniejszych prawd i mądrości ludowych. Oczywiście są lub mogą to być istotne rzeczy ale według mnie to tylko "zasłona dymna" dla uzasadnienia naszego wyboru, który koniec końców i tak jest podyktowany sercem.

Ostatnio miałem zaszczyt doradzać – to pewnie zbyt duże słowo ale i tak jestem z tego faktu dumny – kilku znajomym przy zakupie motocykla. Choćbym nie wiem jak racjonalnie im tłumaczył, że na pierwszy motocykl nie kupuje się RR to i tak koniec końców zazwyczaj niewiele to daje… sam kiedyś kupowałem swój pierwszy motocykl i nie był to sprzęt dla początkujących. Potem zostaje nam już tylko zdrowy rozsądek połączony ze strachem. Wielu moich nie jeżdżących znajomych pyta – Nie boisz się jeździć na motorze? Na co ja odpowiadam – Boję się i jak sądzę jest to jeden z czynników, który trzyma mnie jeszcze przy życiu. Zdrowy rozsądek i strach przed robieniem głupot to pozytywne rzeczy.

Zakończmy jednak te prywatne wycieczki. Tak już po prostu jest, że przy zakupie motocykla chyba rzadko przeważa rozsądek. 

O suzuki GSR można śmiało powiedzieć, że kupuje się go oczami. Ten sprzęt po prostu wygląda. To co od dawna z powodzeniem realizują konstruktorzy street’ów udało się także projektantom z Hamamatsu. Agresywne rysy przyciągają jak magnes. Czy można chcieć więcej? Testowy egzemplarz został wyposażony w kilka gustownych i zarazem efektownychdodatków. Tak zwanecustom-madekerunki, lusterka i stelaż pod tablice od baracudy doskonale uzupełniły design tego motocykla. Jednakże prawdziwego pazura nadał mu wydech, rodem z Moto GP – nawiasem mówiąc Akrapovic. Sądzę, że sama seria zadowoli potencjalnych napaleńców, ale można ją sensownie spersonalizować i tym samym wyraźnie komunikować swoją obecność w ruchu ulicznym. Strzały przy redukcji i nawet lekkim odjęciu gazu przyprawiały mnie o dreszcze.

Silnik to przytemperowana do 106 KM jednostka zGIXER’a 750 (K5) co z pewnością zapowiada niezłą zabawę. Oznacza także, że wymagane jest doświadczenie. Nie jest to maszyna dla każdego, a już z pewnością dla początkujących. 

Żeby się nim nacieszyć powinniśmy przerobić na początek parę 500-ek i 600-ek. GSR to zwarta i poręczna konstrukcja. Powiedziałbym, że silnik z doczepionymi kołami. Uprawiając odrobinę szaleństwa odniosłem wrażenie, że kąt główki ramy powoduje odrobinę nerwowe zachowania przy szybszym przerzucaniu z zakrętu w zakręt. Niezbyt zaawansowany amortyzator skrętu o którym najwyraźniej zapomniano będzie dobrym i wystarczającym rozwiązaniem. 

Poza tym GSR prosi się o ostre traktowanie i przyjmuje je z godnością zachowując zimną krew nawet przy „przypadkowej” gumie lub stoppie. Rogi pokazuje już przy 3000 obrotów/min. Innymi słowy daje się ogarnąć elegancko i ma przy tym rewelacyjne właściwości poprawiające humor i redukując stres.

Podsumowanie? W każdym motocyklu szukam czegoś co powoduje, że można go polubić a ponieważ motocykle to pasja, lepszym określeniem będzie zakochać. Długo zastanawiałem się i studiowałem w głowie ten konkretny przypadek i doszedłem do następującej konkluzji. GSR to świetna baza dla ludzi, którzy szukają motocykla z pazurem zarówno w jeździe jak i w wyglądzie. Baza – dlatego, że niewielkim nakładem można uzyskać bardzo fajne efekty customowe i spersonalizować motocykl. Może nie wszyscy się do tego przyznają ale w końcu wśród powodów zakupu motocykla jest między innymi chęć wyróżnienia się i pokazania swojego "ja". Moim zdaniem to fajna i pozytywna motywacja, która sprawia że świat jest ciekawszy.

Krzysztof Pokrzywnicki