W tym roku, członkowie polskiego chapteru Rebelsów, zorganizowali już szesnastą edycję tej imprezy, której ranga i organizacja wychodzą daleko poza "zlotowe standardy" znane z naszego, rodzimego podwórka.

Właśnie z uwagi na to, organizatorzy zdołali przyciągnąć uwagę wielu firm, osób i organizacji, które pojawiły się na tym wydarzeniu.

Już piątek stanęło stoisko Ducati, z budzącym wielkie zainteresowanie Diavelem. Dystrybutor Metzelera, zmieniał zlotowiczom opony, można było dosiąść motocykli Triumph - m.in. Thunderbird’a Storm’a albo wypróbować swoją maszynę w konfrontacji z hamownią. Wielką atrakcją okazał się także konkurs maszyn custom’owych, który przyciągnął najlepszych polskich budowniczych.

Wieczór uświetniała muzyka na żywo. Setki fanów uczestniczyło w przedstawieniach, których gwiazdami była polska Coma i klasyczny Saxon.

Nieodzowny element każdego zlotu motocyklowego - parada, odbyła się w strugach deszczu, jednak nawet ten incydent nie zdołał zburzyć atmosfery, która panowała w całym "zlotowym" miasteczku.

Członkowie klubu Rebels Of Road, zatroszczyli się o znakomitą organizację, porządek i zapewnienie dziesiątek atrakcji swoim gościom. Sprawne wsparcie ratowników medycznych na motocyklach, oraz przychylność lokalnych władz to przysłowiowa "wisienka na torcie", którą mogliśmy podziwiać. Jesteśmy przekonani, że Easy Rider Party, to impreza, która na stałe powinna zagościć w kalendarzu każdego motocyklisty.