Toyota ogłosiła kolejną akcję kontroli swych aut na całym świecie. Do autoryzowanych serwisów ma trafić niemal 6,5 mln samochodów. Powód? Mechanicy sprawdzą działanie zespołu elektrycznych sterowników szyb umieszczonych w podłokietniku drzwi kierowcy.

Japoński producent tłumaczy, że w wyniku niepełnego pokrycia smarem styków może dojść w skrajnych przypadkach do zwiększonego tarcia podczas ich pracy, gromadzenia się opiłków, wzrostu temperatury wewnątrz elementu i pojawienia się dymu. O tym zjawisku informowali użytkownicy samochodów wyprodukowanych przez koncern Toyota.

Przedstawiciele firmy zapewniają, że możliwa wada nigdy nie miała wpływu na bezpieczeństwo jazdy. Amerykańska prasa natomiast donosi o pojedynczych przypadkach poparzeń. Globalna akcja obejmie łącznie 6 460 000 pojazdów.

W Europie kontrola będzie dotyczyć 1 120 000 Toyot wyprodukowanych od sierpnia 2005 do września 2010. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowej pracy elementu, autoryzowane serwisy naprawią lub wymienią zespół elektrycznych sterowników szyb. Jak sytuacja wygląda w Polsce?

- Obecnie nie mamy jeszcze wykazu modeli objętych w Europie tą akcją. Jedynie ogólnik informujący o wykazie modeli zaliczonych do akcji poza Japonią. Wśród nich mamy m.in. yarisa, corollę, aurisa, RAV4. Danych dla Polski na obecnym etapie brak - akcja jest z serii poprawiających komfort a nie ratujących bezpieczeństwo, więc pośpiechu w działaniach nie widać. Trzeba będzie na nie poczekać pewnie do kilku tygodni - skomentował dziennik.pl Robert Mularczyk, szef biura prasowego Toyota Motor Poland.

Wiosną 2015 roku akcja serwisowa objęła samochody Toyoty, Nissana i Subaru. Sprawdzano wtedy niebezpieczne poduszki powietrzne, pochodzące we wszystkich tych markach od jednego wytwórcy. Jest też afera Volkswagena - niemiecki koncern w Europie ma do naprawy ok. 8,5 mln aut przez oprogramowanie manipulujące spalinami w silnikach Diesla.